Rozmówca „Gazety Wyborczej” – autor bloga Okiem Krytycznego Egzaminatora – na co dzień udziela korepetycji z biologii, a także pracuje jako nauczyciel w jednej z prywatnych szkół w Katowicach. Ponadto – jak wskazuje sama nazwa prowadzonej przez niego strony – Artur Szymanek jest egzaminatorem, czyli sprawdza arkusze maturalne.
Te już wkrótce zostaną wypełnione przez maturzystów (wszak z początkiem maja ruszają egzaminy – poczynając od języka polskiego w formie pisanej, na poziomie podstawowym), a to czy poprawnie, okaże się 8 lipca. Wtedy młodzi ludzie otrzymają wyniki, dzięki którym jasne stanie się, czy dostali się na wymarzone studia, czy też nie.
Ale wynik nie oznacza wyroku, od którego nie można się odwołać – Centralna Komisja Edukacyjna umożliwia złożenie wniosku o wgląd do swojej pracy. Po tym, gdy ten wpłynie, Okręgowa Komisja Edukacyjna ma maksymalnie pięć dni roboczych, by wskazać termin i miejsce, gdzie absolwent może zapoznać się z arkuszem. Gdy uzna, że jakieś zadania zostały ocenione niesprawiedliwie, może zawnioskować o weryfikację sumy punktów (na co ma dwa dni), z konkretnym uzasadnieniem, dlaczego dane zadanie powinno zostać ocenione lepiej.
Uczeń złożył wniosek i zdał maturę. „Źle policzono mu błędy”
Artur Szymanek przyznał, że w ubiegłym roku napisał łącznie 12 odwołań w porozumieniu ze swoimi podopiecznymi. – W siedmiu przypadkach udało mi się odzyskać parę punktów. Nie były to spektakularne wyniki, jakie zdarzają się na maturze z języka polskiego, gdzie kryteria są bardziej uznaniowe. Ale bywały to punkty potrzebne do dostania się na studia – zaznaczył.
Innym przykładem jest Violetta Kalka – nauczycielka z Torunia, której uczeń początkowo nie zdał matury z języka polskiego, a następnie – po ponownej weryfikacji sumy punktów – jednak zaliczył egzamin. – Źle policzono mu błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Nikt: ani egzaminator, ani egzaminator-weryfikator, ani przewodniczący komisji nie zauważyli, że jest dyslektykiem – wskazała doświadczona egzaminatorka (cytat za „GW”).
Przeglądając popularne platformy z ogłoszeniami możemy dowiedzieć się, że za odwołanie nauczyciele chcą dziś od ok. 300 do 700 złotych – w zależności od regionu Polski.
Czytaj też:
Ósmoklasisto, uwaga na pułapki! CKE o zmianach na egzaminieCzytaj też:
Emerytura od 62. roku życia dla wszystkich? Jest decyzja Sejmu
