Coraz więcej maturzystów odwołuje się od wyniku matury. Za złożenie wniosku płacą nawet 700 zł

Coraz więcej maturzystów odwołuje się od wyniku matury. Za złożenie wniosku płacą nawet 700 zł

Dodano: 
Egzamin maturalny, zdjęcie ilustracyjne
Egzamin maturalny, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Coraz więcej maturzystów odwołuje się po uzyskaniu wyniku egzaminu dojrzałości w lipcu. Jak twierdzi jeden z korepetytorów, który pomaga składać wnioski swoim uczniom – dzięki temu absolwenci liceów są w stanie „odzyskać” kilka cennych punktów i dostać się na wybrany kierunek studiów.

Rozmówca „Gazety Wyborczej” – autor bloga Okiem Krytycznego Egzaminatora – na co dzień udziela korepetycji z biologii, a także pracuje jako nauczyciel w jednej z prywatnych szkół w Katowicach. Ponadto – jak wskazuje sama nazwa prowadzonej przez niego strony – Artur Szymanek jest egzaminatorem, czyli sprawdza arkusze maturalne.

Te już wkrótce zostaną wypełnione przez maturzystów (wszak z początkiem maja ruszają egzaminy – poczynając od języka polskiego w formie pisanej, na poziomie podstawowym), a to czy poprawnie, okaże się 8 lipca. Wtedy młodzi ludzie otrzymają wyniki, dzięki którym jasne stanie się, czy dostali się na wymarzone studia, czy też nie.

Ale wynik nie oznacza wyroku, od którego nie można się odwołać – Centralna Komisja Edukacyjna umożliwia złożenie wniosku o wgląd do swojej pracy. Po tym, gdy ten wpłynie, Okręgowa Komisja Edukacyjna ma maksymalnie pięć dni roboczych, by wskazać termin i miejsce, gdzie absolwent może zapoznać się z arkuszem. Gdy uzna, że jakieś zadania zostały ocenione niesprawiedliwie, może zawnioskować o weryfikację sumy punktów (na co ma dwa dni), z konkretnym uzasadnieniem, dlaczego dane zadanie powinno zostać ocenione lepiej.

Uczeń złożył wniosek i zdał maturę. „Źle policzono mu błędy”

Artur Szymanek przyznał, że w ubiegłym roku napisał łącznie 12 odwołań w porozumieniu ze swoimi podopiecznymi. – W siedmiu przypadkach udało mi się odzyskać parę punktów. Nie były to spektakularne wyniki, jakie zdarzają się na maturze z języka polskiego, gdzie kryteria są bardziej uznaniowe. Ale bywały to punkty potrzebne do dostania się na studia – zaznaczył.

Innym przykładem jest Violetta Kalka – nauczycielka z Torunia, której uczeń początkowo nie zdał matury z języka polskiego, a następnie – po ponownej weryfikacji sumy punktów – jednak zaliczył egzamin. – Źle policzono mu błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Nikt: ani egzaminator, ani egzaminator-weryfikator, ani przewodniczący komisji nie zauważyli, że jest dyslektykiem – wskazała doświadczona egzaminatorka (cytat za „GW”).

Przeglądając popularne platformy z ogłoszeniami możemy dowiedzieć się, że za odwołanie nauczyciele chcą dziś od ok. 300 do 700 złotych – w zależności od regionu Polski.

Czytaj też:
Ósmoklasisto, uwaga na pułapki! CKE o zmianach na egzaminie
Czytaj też:
Emerytura od 62. roku życia dla wszystkich? Jest decyzja Sejmu

Źródło: „GW”