Rodzice zaszli za skórę przedszkolankom. „Ciągle fotografujemy ich dzieci”

Rodzice zaszli za skórę przedszkolankom. „Ciągle fotografujemy ich dzieci”

Do przedszkola bez kwalifikacji? Eksperci: „To konieczność, nie wybór”
Do przedszkola bez kwalifikacji? Eksperci: „To konieczność, nie wybór” Źródło: Shutterstock / Gorodenkoff
Przedszkolanki coraz częściej pełnią role fotografów, gdy jednocześnie zajmują się dziećmi. Powód? Tego chcą rodzice.

Pracownicy przedszkoli robią codziennie zdjęcia podopiecznym. Od pewnego czasu jest to standardowy obowiązek zawodowy, choć niekoniecznie wpisany do umowy.

Sprawę, która bulwersuje przedszkolanki (o czym poczytać można m.in. na specjalnych, dedykowanych im grupach na Facebooku), nagłośniła Strefa Edukacji. Redakcja portalu wspomniała, że rodzice coraz częściej wymagają od opiekunek, by te fotografowały ich dzieci – w międzyczasie realizując oczywiście plan zajęć na dany dzień (przedszkolanki prowadzą przecież zajęcia, pilnują grupy, karmią podopiecznych itd.).

Czy to rodzaj fanaberii? Skąd właściwie wzięły się tak nietypowe prośby? To proste – rodzice chcą wiedzieć, jak zachowuje się ich dziecko – czy dobrze radzi sobie z tzw. lękiem separacyjnym (o ile w ogóle go doświadcza), czy dobrze sypia, czy je i bawi się z rówieśnikami. Jednym słowem – czy rozwój psychofizyczny pociechy (chłopczyka lub dziewczynki) zachodzi prawidłowo. Fakt, że smartfona z aparatem ma dziś w kieszeni niemal każdy, jest idealną odpowiedzią na potrzebę sprawowania ścisłej kontroli rodzicielskiej (jeśli danej osobie nie wystarcza to, co powie przedszkolanka i potrzebuje innego rodzaju dowodu).

Nauczycielka zwróciła się do rodziców. „Zdjęcia nie oddają całej prawdy”

Jedna z anonimowych nauczycielek negatywnie ocenia fakt, że przedszkolanki coraz częściej proszone są (albo wymaga się od nich) o robienie zdjęć dzieciom.

– Zamieniamy się w fotoreporterki. Już nie tylko musimy zaplanować proces dydaktyczny, przeprowadzić zajęcia, dopilnować bezpieczeństwa, ale też zrobić fotorelację z każdych zajęć. Nie wystarczy już kilka ogólnych zdjęć. Zdjęcia muszą być „sprawiedliwe”, nikogo nie pomijać, uwzględniać każdą grupę, i każde dziecko w grupie – wskazała.

Kolejna tak zaś podsumowuje swój typowy dzień w pracy: – Krążę wśród moich dzieci z telefonem w ręce, ciągle je fotografuję, bo takie są oczekiwania. (...) Jak kleją, jak się huśtają, jak malują. Obowiązkowo każde dziecko musi mieć zdjęcie, inaczej trzeba liczyć się z pretensjami, graniczącymi z przekonaniem, że skoro nie ma czegoś na zdjęciu, to się nie wydarzyło. I odwrotnie, że zdjęcie oddaje całą, nagą prawdę. Tak nie jest! – ostrzegła (cytat za SE).

Czytaj też:
MEN opublikowało nowy kalendarz roku szkolnego. Kiedy ferie i wakacje?
Czytaj też:
MEN podało termin wakacji, część dzieci może o nich zapomnieć. „Nie ma wyjścia”

Źródło: Strefa Edukacji