Kryzys sejmowy. Polityk PiS wskazał, że opozycja chce odebrać Polakom pieniądze z „500 plus”

Kryzys sejmowy. Polityk PiS wskazał, że opozycja chce odebrać Polakom pieniądze z „500 plus”

Mariusz Błaszczak
Mariusz Błaszczak / Źródło: Flickr / MSWiA
Politycy Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak (minister spraw wewnętrznych i administracji) oraz Joachim Brudziński (wicemarszałek Sejmu) na antenie Telewizji Trwam mówili o sejmowym proteście opozycji. Zdaniem szefa MSWiA “opozycja chciał zabrać ludziom” świadczenia z programu 500 plus.

– Kiedy rządziła dzisiejsza opozycja, mówiła, że rządu polskiego na nic nie stać. Nie stać Polski na to, aby wspomóc rodziny i dzieci – to rząd Prawa i Sprawiedliwości zrealizował program „500 plus”. Nie stać Polski na to, aby wspomóc budownictwo mieszkaniowe – to rząd PiS-u realizuje program Mieszkanie plus. Mówiąc wprost, opozycja chciała zabrać ludziom te 500 zł. Do tego to miało prowadzić – powiedział Błaszczak i dodał, że kwestionowanie legalności budżetu również ma doprowadzić do tego, że pieniądze zostaną odebrane obywatelom.

W mniej ostrych słowach o proteście mówił Joachim Brudziński, który wskazał, że “przegranym (kryzysu – red.) jest wizerunek polskiego Sejmu, parlamentu i polskiego posła”. Odpowiedzialnością za negatywny wizerunek w oczach “ Polaków, ale i ludzi z zagranicy” obarczył on opozycję.

Kryzys parlamentarny

Za początek kryzysu parlamentarnego przyjmuje się datę 16 grudnia, kiedy część opozycji rozpoczęła protest w sali plenarnej. Politycy domagali się wówczas wolności mediów w parlamencie. W trakcie trwania debaty wykluczony został z obrad poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba. W związku z blokowaniem mównicy i fotela marszałka, zdecydował się on przenieść głosowanie m.in. nad budżetem do sali kolumnowej. Tam przegłosowano budżet i inne zaplanowane na ten dzień do rozpatrzenia ustawy. Opozycja zarzucała przez cały czas trwania protestu, że w sali kolumnowej nie było wymaganego do przegłosowania ustaw kworum. Posłowie alarmowali także, że mieli problem z dostaniem się do sali, a co za tym idzie, nie mieli możliwości wzięcia udziału w głosowaniach. Domagając się ponownych głosowań, przywrócenia posła Szczerby oraz kontynuowania 33. posiedzenia Sejmu, posłowie prowadzili protest od 16 grudnia 2016 roku aż do 12 stycznia 2017 roku. Na sali plenarnej posłowie opozycji spędzili święta i Nowy Rok. Kiedy marszałek Senatu Stanisław Karczewski zaproponował rozmowy w celu zakończenia kryzysu, pojawili się na nich Jarosław Kaczyński i wszyscy liderzy opozycji, oprócz Grzegorza Schetyny. Lider PO tłumaczył, że spotkanie powinien prowadzić marszałek Sejmu Marek Kuchciński lub prezydent Andrzej Duda. Sytuacja ta miała także wpływ na konflikt między Nowoczesną a Platformą Obywatelską. Ostatecznie budżet został przyjęty przez Senat 11 stycznia, w związku z czym 12 stycznia opozycja zakończyła protest. Ustawa budżetowa skierowana została od razu do prezydenta Andrzeja Dudy, który podpisał ją 13 stycznia.

Źródło: TV Trwam
 28

Czytaj także