Uwaga! TVN: Koronawirus w dyspozytorni pogotowia. Pracownicy: Zatajono przed nami informacje

Uwaga! TVN: Koronawirus w dyspozytorni pogotowia. Pracownicy: Zatajono przed nami informacje

Uwaga! TVN: Koronawirus w dyspozytorni pogotowia
Uwaga! TVN: Koronawirus w dyspozytorni pogotowia / Źródło: X-news/Uwaga
U prawie połowy pracowników dyspozytorni pogotowia ratunkowego we Wrocławiu wykryto koronawirusa. Do prokuratury dotarł mail z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrekcję pogotowia. Część pracowników zarzuca jej zaniedbania, które miały doprowadzić do masowego zakażenia.

Ponad 20 zarażonych

Zaniedbania polegać miały między innymi na tym, że nie odizolowano osób, które pracowały lub miały kontakt z osobami z pozytywnym wynikiem na obecność COVID-19.

– Dostaliśmy informację, że jeżeli będziemy mieli wynik dodatni zostaniemy telefonicznie o tym poinformowani. Okazało się, że jedna osoba, która była badana, nie dostała telefonu i normalnie przyszła do pracy – mówi anonimowo jedna z pracownic dyspozytorni. I dodaje: Informację, że ma wynik dodatni dostała bardzo późno, będąc w pracy więc zeszła z dyżuru. O wszystkich, z którymi miała kontakt poinformowała pracodawcę. Te osoby skończyły pracę, oddały wymaz i wróciły do pełnienia obowiązków.

Pracownicy twierdzą, że nie wszyscy zostali poinformowani o zakażonych w placówce i prawie przez tydzień pracowali w pomieszczeniach skażonych koronawirusem. – Osoby po jednym wymazie pracują dalej. To są osoby po kontakcie z chorym, więc powinny mieć drugi wymaz, do czasu którego powinni przebywać w izolacji domowej – mówi jeden z dyspozytorów.

Miejsce pracy dyspozytorów odkażono dopiero dwa dni po wykryciu zakażenia. W tym czasie, bez żadnych zabezpieczeń, w budynku pracowali ratownicy, strażacy i policjanci. Mogli korzystać z tych samych korytarzy, łazienki i kuchni. – Wykonano dezynfekcję całej dyspozytorni, całego piętra i zaczęto wpuszczać z powrotem ludzi, którzy mieli kontakt z osobami dodatnimi. To, po co była ta dezynfekcja? – zastanawia się jedna z pracownic.

Brak rąk do pracy

W obawie przed brakiem pracowników, dyrekcja pogotowia miała, zdaniem naszych rozmówców, zrezygnować ze zgłoszenia do sanepidu wszystkich osób, które miały kontakt z zarażonymi pracownikami. Oznaczałoby to, bowiem skierowanie ich na kwarantannę. Dodatkowo, kilka z takich osób nakłaniano, by przyszły do pracy.

– Dostałam z telefon z kadr. W związku z tym, że miałam wynik ujemny, pani zaproponowała mi pracę w zwiększonym reżimie sanitarnym. Wówczas nie zostanę zgłoszona do sanepidu. Jestem na tyle świadoma, że w takim stanie byłam zagrożeniem dla kolegów z pracy, więc odmówiłam przyjścia do pracy. Informacja zwrotna od kadr była krótka: Musimy panią zgłosić do sanepidu. Skandalem jest, że w ogóle zaproponowano mi pracę, pomimo tego, że miałam kontakt z trzema osobami zakażonymi – żali się dyspozytorka.

Czytaj także

 0