Komisja ds. pedofilii zawiadamia prokuraturę. Na liście kardynał Dziwisz

Komisja ds. pedofilii zawiadamia prokuraturę. Na liście kardynał Dziwisz

Kardynał Stanisław Dziwisz
Kardynał Stanisław Dziwisz / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Lyko
Komisja ds. pedofilii złożyła wnioski o przeprowadzenie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez czterech kościelnych hierarchów. Sprawa dotyczy m.in. kardynała Stanisława Dziwisza.

Janusz Szymik, 48-latek, który był wykorzystywany seksualnie przez księdza, otrzymał list od Państwowej Komisji do spraw pedofilii. W dokumencie napisano, że zgłoszenia jego pełnomocnika zostały przekazane do zastępcy Prokuratora Generalnego. Chodzi o podejrzenia popełnienia przestępstwa poprzez niezawiadomienie o przestępstwie.

Komisja poinformowała również o „skierowaniu zawiadomienia oraz wniosku o przeprowadzenie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregora czynów stypizowanych w art. 240 kodeksu karnego”.

W uzasadnieniu tego wniosku podkreślono, że „komisja wszczyna postępowanie wobec hierarchów kościelnych, ponieważ znamiona ich działania mogą wyczerpywać zapis artykułu kodeksu karnego mówiącego o tym, że mając uzasadnione podejrzenie co do popełnienia czynu wobec osób nieletnich, nie zawiadomili właściwego organu państwa”.

Sprawa Janusza Szymika

Janusz Szymik jest jedną ofiar proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim księdza Jana Wodniaka. W maju 2019 roku mężczyzna miał przedstawić swoją historię abp. Stanisławowi Gądeckiemu. Mimo, że zgodnie z instrukcją papieską przewodniczący Episkopatu powinien zawiadomić o sprawie stosowną Kongregację, nie zrobił w tej sprawie nic. Po liście dotyczącym potencjalnych zaniedbań kardynała Stanisława Dziwisza, mężczyzna postanowił napisać do papieża Franciszka także w sprawie arcybiskupa Gądeckiego.Jego sprawą zajmował się także ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Szymik pisze list do papieża Franciszka

„Jako młody chłopiec, w zasadzie jeszcze dziecko, nie miałem takich doświadczeń. Niewiele rozumiałem z tego, co się wokół mnie działo. Rodzice byli dumni, że ksiądz Wodniak zwrócił na mnie uwagę i ja sam czułem się wyróżniony. Zgwałcił mnie kilkaset razy. Ale tak naprawdę to tylko jedna ze stacji mojej drogi krzyżowej. Dziś jestem wrakiem człowieka. Wykryto u mnie nowotwór i nie mam być może już zbyt wiele czasu. Chciałbym jednak doczekać jeszcze sprawiedliwości wobec popleczników księdza Wodniaka" – pisał w liście do Ojca Świętego.

Czytaj też:
Kontrola poselska w komisji ds. pedofilii. Jak pracują i ile zarabiają jej członkowie?

Źródło: TVN24
 1

Czytaj także