W klubie KO trzęsą się ze strachu. „To wina Tuska”

W klubie KO trzęsą się ze strachu. „To wina Tuska”

Donald Tusk w czasie konferencji prasowej
Donald Tusk w czasie konferencji prasowej
Wraz z powrotem Donalda Tuska na szefa PO wróciły stare metody zarządzania partią. Każdy boi się o swoją pozycję, bo przewodniczący ustawia ludzi do pionu – mówi nasz rozmówca.

Jednym z istotniejszych zadań po powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki, jest zdyscyplinowanie własnej partii i klubu Koalicji Obywatelskiej. – Inaczej Tusk nie będzie w stanie zawalczyć z PiS o wygraną w wyborach. Część polityków KO przez ostatnie lata egzystowała w klubie jak wolne elektrony. Robili co chcieli, nie zważając na wizerunek reszty – mówi polityk PO.

Teraz sytuacja się zmieniała. Pierwszy sygnał „porządkowania partii” przez Tuska pojawił się po Campusie Polska Przyszłości, podczas konwencji w Płońsku. To tam lider PO zwrócił uwagę nie tylko Sławomirowi Nitrasowi za słowa o „opiłowaniu katolików”, czy Frankowi Sterczewskiemu za bieganie przy granicy polsko-białoruskiej, ale między wierszami upominał też Michała Szczerbę i Dariusza Jońskiego, za ich polityczną aktywność.

– Młodsi politycy KO do tej pory mieli pełną swobodę w działaniu, a przez to klub nie miał jednego spójnego stanowiska. Teraz swoje ruchy muszą uzgadniać z kierownictwem. W końcu ktoś przywrócił porządek. Wcześniej wszystko było postawione na głowie – mówi nasz informator.

Artykuł został opublikowany w 40/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 45

Czytaj także