Proboszcz żąda pieniędzy „na panią Anię”, parafianie oburzeni. „Czuje się jak Bóg i władca”

Proboszcz żąda pieniędzy „na panią Anię”, parafianie oburzeni. „Czuje się jak Bóg i władca”

Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / JuanLeva
Proboszcz z parafii Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego w Szczałbie (powiat łukowski) ma żądać od wiernych płacenia składek „na panią Anię”, gospodynię i kościelną. Co jeśli ktoś nie zechce zapłacić? Proboszcz może nie odprawić intencji zamówionych przez daną osobę, a nawet odmówić sprzedaży opłatka.

Wierni z parafii Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego napisali list do redakcji „Super Expressu”, w którym poskarżyli się na proboszcza. Duchowny ma żądać opłaty w wysokości 160 złotych od rodziny „na panią Anię”, która pełni obowiązki kościelnej i gospodyni. Ponadto, jeśli „pani Ania” miałaby uczestniczyć również w uroczystościach pogrzebowych, ta opłata wzrosłaby aż do 400 złotych. Nieuregulowanie płatności ma się wiązać z konsekwencjami.

Jak podaje dziennik, parafianie, którzy nie uiścili zapłaty skarżą się, że nie są od nich przyjmowane intencje mszalne. Co więcej, takie osoby mogą nie mieć możliwości zakupienia świątecznego opłatka, który roznosi kościelna. Jeden z wiernych poinformował, że w drzwiach znalazł kartkę z prośbą o uregulowanie „składki dla kościelnej”.

Czytaj też:
Wojownicy Maryi wyjdą na ulice polskich miast. „Wezwanie do przebudzenia dla całego narodu”

160 złotych „na Panią Anię” albo brak intencji i opłatka. Parafianie oburzeni

„Na początku wysyłał ludzi z rady parafialnej żeby zbierali po 160 złoty na Panią Anię. Oczywiście nastąpiło powszechne oburzenie, ale także śmiech, że "co to za chłop, co swojej kobiety nie może utrzymać", lub "jest dużo pracy w chłodni, może się zatrudnić". Głównie chodzi o opłacenie ZUSu, bo Pani Ania nigdzie nie jest zatrudniona i w taki sposób zbiera na emeryturę” – czytamy w liście. Wierni twierdzą, że proboszcz „czuje się jak Bóg i władca”.

„Parafianie dowiedzieli się, że proboszcz ma zeszyt, w którym ma zaznaczone rodziny, które nie zapłaciły tych 160 złotych. Czuje się tutaj jak Bóg i władca. W tym tygodniu dowiedzieliśmy się z ogłoszeń, że Pani Ania będzie chodziła z opłatkami i także ze swoim zeszytem. Sytuacja podobna, jeżeli nie zapłaciłeś 160 zł, nie "kupisz" opłatka. To, co się tutaj dzieje jest jedną wielką patologią. W taki sposób proboszcz razem ze swoją gospodynią zniechęcają ludzi do chodzenia do Kościoła. Z resztą już bardzo mało ludzi chodzi. Jeżeli tak kocha Panią Anię to niech z nią odejdzie i sobie żyje. Nikt mu nawet już nie wypomina, że tylko po przyjściu zmienił i swój i Pani Ani samochód na Hyundaie z salonu. Piszemy, dlatego, że mamy dosyć już takiej sytuacji – Kościoła, Mszy opartych tylko na pieniądzach i Pani Ani” – brzmi kolejny fragment listu.

Rzecznik kurii w rozmowie z „Super Expressem” poinformował, ze parafie mogą organizować składki na opłacenie pracowników kościelnych. Tacy pracownicy muszą mieć jednak podpisane umowy, a ksiądz nie może uzależniać odprawienia mszy od zapłaty.

Czytaj też:
„Córka wstaje o 5 rano i ledwo ma czas na śniadanie”. Surowe przygotowania do bierzmowania

Źródło: SuperExpress