Co czeka rosyjskich szpiegów planujących wysadzenie pociągu w Polsce? Deportacja nie jest pewna

Co czeka rosyjskich szpiegów planujących wysadzenie pociągu w Polsce? Deportacja nie jest pewna

Strażak na dworcu kolejowym pomaga Ukraińcom, zdjęcie ilustracyjne
Strażak na dworcu kolejowym pomaga Ukraińcom, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / MariuszKielbowicz
Członkowie rosyjskiej siatki szpiegowskiej po odsiadce nie zostaną automatycznie wydaleni z Polski. Najpierw wniosek w tej sprawie musi złożyć sąd lub ABW. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie.

15 listopada 2023 r. Prokuratura Krajowa w Lublinie skierowała do lubelskiego Sądu Okręgowego akt oskarżenia ws. 16 cudzoziemców w śledztwie dotyczącym siatki szpiegowskiej działającej na terenie Polski. Wśród nich było 12 Ukraińców, trzech studentów z Białorusi i Rosjanin grający w pierwszej lidze hokeja. Pierwsze dziewięć zatrzymań miało miejsce na początku marca 2023 r., a późniejszych miesiącach kolejne – przypomina „Rzeczpospolita”.

Obcokrajowców oskarżono o prowadzenie m.in. w Białej Podlaskiej, Chełmie, Medyce, Przemyślu, Rzeszowie, w Warszawie i innych miejscowościach w Polsce od co najmniej stycznia 2023 r. działalności szpiegowskiej na rzecz rosyjskich służb specjalnych oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Szpiedzy obserwowali m.in. lotnisko w Jasionce, czy Port Wojenny w Gdyni, rzeszowski dworzec kolejowy, czy przejścia graniczne oraz magistrale kolejowe przy granicy z Ukrainą.

Szukali chętnych do wysadzenia pociągu w Polsce. Oferowali 10 tys. dolarów

Rozpoznawali też inne obiekty wojskowe i infrastruktury krytycznej, monitorowali i dokumentowali przejazdy transportów z pomocą militarną i humanitarną do Ukrainy, czy przygotowywali się do wykolejenia pociągów transportujących pomoc do Ukrainy. Do ostatniego z zadań szukali chętnych, oferując 10 tysięcy dolarów.

Oskarżeni prowadzili też działalność propagandową mającą na celu podburzanie nastrojów przeciwko narodowi ukraińskiemu, czego skutkiem miałoby być zaprzestanie udzielania przez Polskę pomocy dla Ukrainy. Wśród innych zadań było też podpalanie domów, samochodów, pobicia, montowanie kamer za 300-400 dol. czy rozklejanie ulotek szczujących na Ukraińców za pięć dolarów. Dostawali pieniądze na zakup samochodu, podróże, wynajem mieszkań. Płacono im w formie przelewów kryptowalut.

Członkowie rosyjskiej siatki szpiegowskiej chcą dobrowolnie poddać się karze

Wszyscy oskarżeni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i chcą dobrowolnie poddać się karze, bez procesu. Groziło im do 10 lat więzienia. 23-letni Ukrainiec zarobił ponad 20 tys. zł. Uzgodniono wobec niego wyrok na sześć lat – to najwyższa kara. Z kolei w przypadki jego 17-letniego rodaka, który zarobił 19 tys. zł, uzgodniono karę umieszczenia w ośrodku wychowawczym. Rosyjski hokeista wziął 5,7 tys. zł. Inni dostali od 300 zł do pięciu, ośmiu tys. zł.

Z kolei inne wyroki wahają się od ponad roku do 3,5 roku więzienia. „Rz” podaje, że we wtorek 19 grudnia członkowie rosyjskiej siatki szpiegowskiej staną przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Wyrok nie oznacza, że po odsiadce automatycznie zostaną wydaleni z kraju. Stanie się to dopiero po tym, jak na wniosek sądu lub ABW ich dane zostaną wpisane do wykazu cudzoziemców „niepożądanych”. Przypadek każdego cudzoziemca jest rozpatrywany indywidualnie.

Czytaj też:
Obywatel Rosji wydalony z Polski. Był podejrzany o związki ze służbami specjalnymi