"Obaj aresztowani na trzy miesiące policjanci mają po 26 lat, stopień sierżanta oraz 6- i 7-letni staż pracy. Ostatnio pracowali w referacie przestępstw kryminalnych. Wobec obu zostało już wszczęte postępowanie dyscyplinarne" - poinformował Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji.
Według informacji rzeczniczki katowickiej prokuratury okręgowej Marty Zawady-Dybek, mikołowska prokuratura zarzuciła funkcjonariuszom przekroczenie uprawnień poprzez pobicie, którego skutkiem były ciężkie obrażenia ciała. Pozwoliły na to m.in. zeznania świadków i opinia biegłego lekarza.
O zajściu poinformował policję w środę ojciec chłopca. Według jego relacji, syn miał zostać pobity przez funkcjonariuszy z komisariatu w Łaziskach Górnych. Podczas śledztwa obaj podejrzani policjanci zaprzeczali.
Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy Wydziału Kontroli, w poniedziałek wieczorem, podczas legitymowania, nastolatek nie chciał podać policjantom swoich danych. Wobec tego został przewieziony do komisariatu. Tam funkcjonariusze mieli zweryfikować jego tożsamość.
Godzinę później chłopak wyszedł z komisariatu. Swoim kolegom opowiedział, że został tam pobity. Gdy w środę źle się poczuł, został przewieziony do szpitala, gdzie został poddany zabiegowi usunięcia śledziony. Lekarze stwierdzili też u niego złamanie nosa.
Szef śląskiej policji polecił dokładnie wyjaśnić sprawę. Do komisariatu w Łaziskach pojechali policjanci z Wydziału Kontroli komendy wojewódzkiej, którzy zebrane na wstępie informacje przekazali policjantom z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, czyli tzw. policji w policji oraz prokuratorom.
Pierwsze czynności śledztwa - łącznie z postawieniem zarzutów i wnioskiem o areszt dla policjantów - przeprowadziła prokuratura w Mikołowie. Tamtejsi śledczy poprosili jednak przełożonych o wyłączenie z prowadzenia tej sprawy. Nie wiadomo na razie, gdzie śledztwo zostanie przekazane.
pap, em