Odcinek dostępny jest w ramach promocji:
W końcówce kampanii prezydenckiej obóz nazywający siebie demokratycznym postawił na zohydzanie kandydata przeciwników czyli Karola Nawrockiego, popieranego przez PiS. Było o zadawaniu się Nawrockiego z gangsterami z Trójmiasta, o ustawkach z kibolami, o prostytutkach rzekomo „organizowanych” gościom przez Nawrockiego w czasach gdy pracował w Grand Hotelu w Sopocie.
Premier Donald Tusk osobiście włączył się w tę kampanię, cytując w telewizji Polsat opinie Jacka Murańskiego, uczestnika amatorskich walk, nazywanych freak fightami, jakoby Nawrocki chodził na pasku trójmiejskich gangsterów.
Jacek Murański ma na koncie przegrane procesy o oszczerstwa, o wprowadzanie w błąd, a PiS przygotował wyimki z jego wypowiedzi, które można znaleźć w sieci. Freak fighter m.in. dał się nagrać, gdy wykrzykiwał dziwne treści wystylizowany na Hitlera. Mimo to szef rządu uznał, że jest on autorytetem w sprawach dotyczących przeszłości Nawrockiego.
Niektórzy publicyści wielce się dziwią, że mimo huraganowego ataku na Nawrockiego, poparcie dla kandydata popieranego przez PiS w sondażach ani drgnie.
Część sztabowców PiS martwi się, że ataki na Nawrockiego będą dewastujące dla wizerunku kandydata i zniszczą poparcie dla niego. Ale tak być nie musi.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
