Kaczyńskiemu puściły nerwy. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Kaczyńskiemu puściły nerwy. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński Źródło: Newspix.pl / Marcin Banaszkiewicz
Sąd w Warszawie podjął decyzję w sprawie prowadzonej przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oskarżenie wniósł aktywista Zbigniew Komosa.

Historia sięga 10 września 2024 roku. Podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie doszło do incydentu. Zbigniew Komosa przekazał, że został dwukrotnie uderzony w twarz przez Jarosława Kaczyńskiego. W związku z tym aktywista postanowił wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia.

Powoływał się na przepis kodeksu karnego mówiący o naruszeniu nietykalności cielesnej. 6 grudnia Sejm uchylił immunitet Jarosławowi Kaczyńskiemu, co umożliwiło formalne postępowanie sądowe.

Zapadł wyrok w głośnej sprawie przeciwko Kaczyńskiemu

14 sierpnia Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia podjął decyzję o umorzeniu sprawy. Sędzia Łukasz Grylewicz w uzasadnieniu decyzji przyznał, że z materiału dowodowego wynika, że rzeczywiście miało miejsce dwukrotne uderzenie oskarżyciela prywatnego przez prezesa PiS ręką w twarz.

– Zachowania takiego oczywiście nie wolno pochwalać, jednak z drugiej strony, z uwagi na szczególne okoliczności, wyjątkową sytuację, w jakiej doszło do tego zachowania, sąd uważa, że społeczna szkodliwość tego czynu była znikoma, dlatego nie stanowi ona przestępstwa – tłumaczył sędzia.

Komosa zapowiada odwołanie

Jarosław Kaczyński oraz jego prawnik nie pojawili się na rozprawie. Łukasz Grylewicz przekazał, że do sądu wpłynął niosek obrony o umorzenie postępowania ze względu na działania oskarżonego w warunkach stanu wyższej konieczności i ze względu na znikomą szkodliwość czynu.

Mecenas Jerzy Jurek, który reprezentował Zbigniewa Komosę, nie ukrywał oburzenia tym faktem. – Sprawca musi stawić się przed sądem, złożyć wyjaśnienia i powiedzieć, co ma na swoją obronę. Bez tego nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć, jakie konkretne motywacje, jakie konkretne procesy psychiczne po stronie tego sprawcy, skłoniły go do chuligańskiego użycia przemocy w miejscu publicznym – wyjaśnił adwokat.

Ponieważ orzeczenie stołecznego sądu nie jest prawomocne, Zbigniew Komosa zapowiedział odwołanie się do sądu wyższej instancji.

Czytaj też:
Kaczyński mówił o „śmieciach”, aktywista nie chce mu odpuścić. „Idziemy po prawo i sprawiedliwość”
Czytaj też:
Jarosław Kaczyński „stracił nad sobą kontrolę”? Burza w sieci po słowach prezesa PiS o „śmieciach”