Prezydium Sejmu postanowiło odebrać 90 proc. uposażenia byłemu ministrowi sprawiedliwości – poinformowało Polskie Radio 24.
To dlatego, że Ziobro przebywa na co dzień w Budapeszcie, a nie w Polsce, więc nie przychodzi do pracy w Warszawie (do Parlamentu). Na początku roku były prokurator generalny i jego żona – Patrycja Kotecka – otrzymali azyl polityczny na Węgrzech. Polityk Prawa i Sprawiedliwości informował, że zdecydował się ubiegać o ochronę, ponieważ „stał się obiektem nagonki i celem osobistej zemsty Donalda Tuska”. Trwa śledztwo ws. Funduszu Sprawiedliwości – prokuratura podejrzewa o posła o popełnienie szeregu przestępstw.
Od dawna pojawiają się pytania o uposażenie Ziobry. W końcu były szef MS nie pojawia się w Sejmie. Nie bierze udziału w głosowaniach ani w posiedzeniach. Dlatego też marszałek izby niższej – Włodzimierz Czarzasty – zapowiadał, że podejmie stanowcze kroki, których celem będzie ograniczenie parlamentarnego wynagrodzenia polityka PiS.
W połowie stycznia marszałek zwracał się do Biura Legislacyjnego Sejmu, czy jest istnieje wykładnia w sprawie uposażenia Ziobry. – Gdy ktoś nie świadczy pracy na rzecz parlamentu, a jest posłem, to nie powinien pobierać diety. Pobiera się ją tylko wtedy, gdy wykonuje się pracę na terenie kraju – tłumaczył Czarzasty.
Nowe informacje ws. uposażenia poselskiego Zbigniewa Ziobry
Jak ustaliło PR24, decyzja ws. uposażenia Ziobry zapadła jednogłośnie. W obradach nie uczestniczyli jednak dwaj wicemarszałkowie: Krzysztof Bosak i Szymon Hołownia.
Źródło podaje, że były PG zarabiał będzie od teraz 1350 złotych brutto co miesiąc. – To minimalny procent, który musimy zostawić przy uposażeniu poselskim – przekazała Dorota Niedziela, wicemarszałkini Sejmu. O tym, że Ziobrze odebrano 90 proc. uposażenia, powiedział podczas konferencji prasowej w Sejmie marszałek Czarzasty. Jak dodał – odebrano mu także całą dietę poselską.
Warto zaznaczyć, że zdaniem przewodniczącego komisji – Jarosława Urbaniaka – Ziobro nie powinien dostawać żadnych pieniędzy. – Jak ktoś z czytelników nie będzie chodził do pracy i nie będzie miał na to usprawiedliwienia, to nie dostanie w ogóle wynagrodzenia. Dla mnie moralny dylemat jest tylko jeden. Te 1350 złotych to i tak za dużo – podsumowywał (cytat za Polskim Radiem).
Czytaj też:
Dziennikarz TVN24 ostro do Suskiego. „Ma pan przeczytać”Czytaj też:
Chcą zablokować rozwiązania przedstawione przez MEN. Będą apelować do Nawrockiego o weto
