Burza w sieci po deklaracji Nawrockiego. Wybija się technika „kopiuj-wklej”

Burza w sieci po deklaracji Nawrockiego. Wybija się technika „kopiuj-wklej”

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki Źródło: X / Kancelaria Prezydenta
W czwartek 13 marca prezydent W orędziu zapowiedział, że zawetuje ustawę o SAFE. Analitycy z Res Futura Data House sprawdzili, jak na jego decyzję zareagowano w mediach społecznościowych.

Temat unijnego programu finansowania zbrojeń SAFE był w ostatnich tygodniach przedmiotem gorącej debaty w naszym kraju. Widać było, że niechętny mu obóz prezydenta nie ma łatwego zadania i nie może bez żadnego wyjaśnienia odrzucić olbrzymich pieniędzy na zakupy broni. Politycy opozycji i sam prezydent tłumaczyli, że pożyczka od Unii Europejskiej uzależni nas od zagranicznych sojuszników. Zwolennicy podkreślali potrzebę wzmocnień armii i służb w obliczu agresywnej polityki Rosji.

Nawrocki wetuje SAFE. Tusk mówi o lobbyingu

Prezydent Nawrocki zdecydował się, by o powodach odrzucenia ustawy o SAFE opowiedzieć podczas czwartkowego orędzia do narodu. – Mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym, zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 miliardów złotych. Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe – przekonywał.

– Problem z europożyczką SAFE nie dotyczy tylko pieniędzy. Dotyczy także zasad – dodawał prezydent. – O tych pieniądzach, o naszym bezpieczeństwie nie będą decydowały wyłącznie polskie władze. SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tak zwaną zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług – dodawał.

Premier Donald Tusk w czwartek zamieścił w sieci krótki komentarz i zapowiedział, że więcej na ten temat powie następnego dnia. „Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota” – pisał jedynie tuż po orędziu. Kolejnego dnia mówił, że rząd był przygotowany na taką decyzję.

– Dzisiaj padają bardzo ostre słowa. Ludzie w Polsce zastanawiają się, czy to jest zdrada, czy to jest działanie lobbystów, brak zdrowego rozsądku. Nie będę dzisiaj zastanawiał się nad tym, jakie są prawdziwe powody takiego negatywnego działania pana prezydenta – mówił premier. Podkreślał, że od samego rana odbiera telefony od europejskich przywódców, którzy nie rozumieją decyzji polskiego prezydenta.

– Nie ma w tym przypadku, że dzisiaj wszędzie w Europie zastanawiają się, co się stało, jak to jest możliwe. Tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie dla weta prezydenta. Nie będę tu niczego insynuował, ale fakty są absolutnie okrutne dla reputacji polskiego prezydenta. I nie ma się z czego cieszyć – stwierdzał szef rządu.

Reakcje w sieci po wecie Nawrockiego. Analiza mówi o dużej liczbie botów

Jak na decyzję Karola Nawrockiego zareagowali Polacy? Z analizy mediów społecznościowych Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura wynika, że w ciągu pierwszej godziny od ogłoszenia decyzji (20:07 – 21:10) poparcie dla weta wyraziło około 45 proc. komentujących. Z kolei przeciwko było około 48 proc.

Ci sami analitycy przyjrzeli się też treści komentarzy. Zwolennicy weta mieli koncentrować się wokół narracji o suwerenności i obronie interesów Polski. Ich wypowiedzi były krótkie, emocjonalne i triumfujące. Pojawiała się narracja, że SAFE to pułapka zadłużenia dla przyszłych pokoleń, a Nawrockiego nazywano patriotą, działającego wbrew presji zachodnich krajów.

Krytycy weta z kolei przeważali w długości i intensywności wpisów. Głównie pisali i zdradzie interesów narodowych i działaniu na korzyść Rosji. Wspominali o osłabieniu Policji, Straży Granicznej i Straży Pożarnej, które straciły szansę na dodatkowe pieniądze. Uwagę zwracał wulgarny ton wiadomości i spersonalizowane ataki na Nawrockiego.

Ciekawie wyglądała też analiza dotycząca pochodzenia komentarzy. Odczyt z Facebooka i X pozwolił Res Futura stwierdzić, że spośród 192 035 komentarzy około 16,9 proc. „można zidentyfikować jako treści o wysokim prawdopodobieństwie automatyzacji lub skoordynowanej kampanii kopiowania”. Zaznaczono, że rzeczywisty udział takich treści może być wyższy, ponieważ czasem używano lekko zmodyfikowanych wersji tych samych tekstów. Górna granica szacowana jest więc na 20-25 proc. botów/kopiowanych wiadomości.

Czytaj też:
Tak ostro w Sejmie dawno nie było. Sikorski nie zostawił na Macierewiczu suchej nitki
Czytaj też:
TV Republika „odpięła wrotki”. Od momentu weta Karola Nawrockiego jest tylko jedna narracja

Źródło: WPROST.pl / X/@Polityka_wSieci