Zgodnie z obowiązującymi zasadami, w przedszkolach i szkołach nauczycieli zatrudnia się na umowę o pracę. W przypadku placówek nie samorządowych, gdy nauczyciele pracują w wymiarze nie większym niż 4 godziny tygodniowo, dopuszczane są inne podstawy niż etat, np.. zlecenie. Czyni się tu jednak zastrzeżenie, że nie mogą przeważać cechy charakterystyczne przy stosunku pracy.
Problem z zatrudnieniem nauczycieli specjalistów
Po długich dyskusjach, w tym roku szkolnym MEN uczynił wyjątek dla nauczycieli specjalistów, w tym psychologów i logopedów (do 9 godzin tygodniowo). Takie rozwiązanie przestanie jednak obowiązywać od września 2027 roku. Zresztą – jak pisze „DGP” – już teraz prywatne placówki mają problem ze znalezieniem wspomnianych specjalistów. Woli oni wystawiać faktury, niż wiązać się umową o pracę.
– Chyba wszystkim najbardziej zależy na dzieciach i dostępie do nauczycieli specjalistów. Forma ich pracy powinna być drugo-, a nawet trzeciorzędna – zauważał Łukasz Łuczak, adwokat i ekspert ds. prawa oświatowego. Jak podkreślał, psycholodzy i inni specjaliści mają często własne poradnie i nie chcą etatu w szkole. W rozmowie z gazetą dziwił się, że lekarze mogą mieć własne firmy i pracować na kontrakcie, a nauczycieli się w tej kwestii ogranicza.
Dodatkowe obawy w szkołach i przedszkolach prywatnych
Właściciele prywatnych szkół i przedszkoli obawiają się też zmian dotyczących funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy. Chodzi o możliwość przekształcania umowy zlecenia w umowę o pracę. Czekająca na podpis prezydenta nowelizacja przyznaje silne uprawnienia PIP.
Dyrektor i właścicielka niepublicznego Przedszkola Szczęśliwych Dzieci w Józefowie Anita Lachowicz przyznaje, że osoby w jej sytuacji często kombinują i przykładowo zatrudniają logopedę na podstawie drugiej umowy zlecenia do pomocy nauczyciela w sali. Podkreśla, że żaden ze specjalistów nie chce pracować na podstawie umowy o pracę, tylko woli wystawić fakturę.
Inną obawę wzbudza stanowisko MEN, mówiące o tym, że dotowane zajęcia dla dzieci w przedszkolach prywatnych powinny się odbywać na ich terenie. Już zwraca się uwagę, że jest to absurdalny zapis, ponieważ niektórych zajęć nie da się zorganizować w szkole. Jako przykłady rozmówcy „DGP” podają zajęcia sensoryczne czy hipoterapię.
Czytaj też:
Wakacje zostaną przesunięte? Wśród nauczycieli wrze, MEN reagujeCzytaj też:
Dymisja szefowej MEN? Donald Tusk z jasną deklaracją
