W czwartek na warszawskim Bemowie doszło do katastrofy małego samolotu. Awionetka rozbiła się w rejonie ul. Powstańców Śląskich i po uderzeniu o ziemię zaczęła płonąć. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, policję i inne służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zgłoszenie wpłynęło po godz. 13. Na początku służby informowały, że ustalają okoliczności zdarzenia i nie podają jeszcze szczegółów dotyczących poszkodowanych.
Katastrofa awionetki na Bemowie. Służby potwierdziły śmierć dwóch osób
Później straż pożarna przekazała, że w wyniku katastrofy zginęły dwie osoby podróżujące awionetką. Ratownicy prowadzili działania gaśnicze po tym, jak maszyna stanęła w ogniu po rozbiciu.
Policja zabezpieczyła teren katastrofy, a wszystkie czynności na miejscu były w toku. Służby mają wyjaśnić dokładny przebieg wypadku i ustalić, co doprowadziło do tragedii.
Pilot awionetki próbował dolecieć do lotniska
Według medialnych ustaleń pilot miał próbować lądować, ale nie zdołał dolecieć do lotniska na Bemowie. Samolot rozbił się w pobliżu ośrodka szkolenia kierowców, niedaleko wysokości ul. Górczewskiej 127. To właśnie tam koncentrowały się działania strażaków, którzy gasili płonącą maszynę i zabezpieczali miejsce katastrofy.
Na razie nie ma oficjalnych informacji o przyczynach wypadku. Kluczowe będzie ustalenie, dlaczego awionetka nie dotarła do pasa i co wydarzyło się w ostatnich chwilach lotu maszyny. Śledczy będą teraz analizować zarówno stan techniczny maszyny, jak i przebieg samej próby lądowania.
Służby informują, że w rejonie ul. Powstańców Śląskich mogą wystąpić utrudnienia w ruchu, dlatego kierowcom odradza się poruszanie w tych okolicach miasta.
Czytaj też:
„Podwodna pułapka była bezwzględna”. Tragiczny wypadek 16-latka nad Zalewem Nakło-Chechło Czytaj też:
Gorąca sesja Rady Warszawy. Przemowa Trzaskowskiego zakończyła się awanturą
