Nie milkną echa rozpadu Prawa i Sprawiedliwości po wyjściu z partii środowiska Mateusza Morawieckiego. Głos w sprawie zabrał Ryszard Terlecki, który w felietonie dla „Kuriera Krakowskiego” otwarcie skrytykował osoby z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego.
Jego zdaniem to właśnie tzw. „maślarze” mieli przekonać prezesa PiS do rozprawienia się z byłym premierem. „Teraz nie ma już innego wyjścia jak pogodzenie się z podziałem, pozostaje jednak przekonanie, że wróg jest po stronie lewicowo-liberalnej” – zaznaczył.
Burza po rozłamie w PiS. Terlecki ujawnił kulisy
Były wicemarszałek Sejmu przekonuje, że napięcia wewnątrz ugrupowania narastały od wielu miesięcy. Jak napisał, „konflikt wewnątrz partii nasilał się od jesieni zeszłego roku”, a jednym z powodów były spory o kierunek, w jakim powinno zmierzać Prawo i Sprawiedliwość.
Polityk zwrócił uwagę na fakt, że „wielu posłów PiS krytykowało styl medialnych występów oraz sejmowych debat, jaki udało się narzucić partii przez tzw. ziobrystów”.
Zdaniem Ryszarda Terleckiego w PiS ścierały się dwie zupełnie różne wizje. Jedna, forsowana m.in. przez Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zakładała przesunięcie partii jeszcze bardziej na prawo i rywalizację o elektorat Konfederacji oraz środowiska Grzegorza Brauna. Druga, utożsamiana z Mateuszem Morawieckim, miała opierać się na powrocie do konserwatywnego centrum i walce o bardziej umiarkowanych wyborców.
Terlecki o wojnie w PiS. „Bezpardonowy atak na Morawieckiego”
Ryszard Terlecki twierdzi również, że były premier przez długi czas znajdował się pod silną presją we własnym ugrupowaniu. Jak napisał, od 2023 roku trwał wobec niego „bezpardonowy atak”, a jednocześnie podejmowano „usilne próby pozbawienia go znaczenia oraz wypchnięcia z partii”.
Według Ryszarda Terleckiego „początkowo była zgoda na »dwa płuca« lub dwa skrzydła partii, sprzeciwiała się jednak frakcja maślarzy, którzy namówili prezesa do radykalnych działań i likwidacji stowarzyszenia”.
Ryszard Terlecki ujawnia kulisy rozłamu w PiS
Ostatecznie współpracownicy byłego premiera odmówili podpisania tzw. lojalek i zostali usunięci z ugrupowania. Terlecki przyznaje, że „podział stał się faktem”, a z PiS odeszło 40 posłów, senator oraz trzech europosłów. Nie wyklucza przy tym powstania nowej partii, która – jak ocenia – mogłaby odwoływać się do tradycyjnego programu PiS, ale jednocześnie być „wolna od intryg i kłótni” oraz skuteczniej docierać do młodszych wyborców i mieszkańców dużych miast.
Polityk PiS przekonuje, że oba środowiska mogą w przyszłości ponownie współpracować. „Jest oczywiste, że taka partia stanie się naturalnym koalicjantem PiS po wyborach w 2027 r. Można być pewnym, że Jarosław Kaczyński, najwybitniejszy polski polityk w ostatnim 35-leciu, do takiej koalicji doprowadzi” – ocenił.
Na zakończenie Ryszard Terlecki zaapelował o zakończenie wewnętrznych sporów. „Teraz nie ma już innego wyjścia jak pogodzenie się z podziałem, pozostaje jednak przekonanie, że wróg jest po stronie lewicowo-liberalnej” – napisał. Dodał również, że przed prawicą stoi dziś najważniejsze zadanie: „konieczna jest intensywna praca, aby pozyskać każdy głos i nie stracić szansy na powrót obozu prawicy do władzy”.
Czytaj też:
Niemcy ostro o awanturze w PiS. „Im większy podział, tym lepiej” Czytaj też:
Pierwszy sondaż po rozłamie w PiS. Sprawdzano dwa warianty
