W ubiegły czwartek (29 lipca) Redakcja „Wprost” otrzymała mail-a z oświadczeniem fundacji, której prezesem jest Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński:
„Obecna sytuacja związana z niewielką ilością przedmiotów pochodzących z lwowskiego Muzeum Książąt Lubomirskich jest jedynie drobnym elementem wielkiej afery, dotyczącej chęci zagrabienia przez grupę obcych ludzi z Wrocławia, spuścizny i nazwiska rodziny Lubomirskich.
To tylko początek i chęć zabezpieczenia się jedynie części spadkobierców po Andrzeju Lubomirskim. Główne działania rodziny mają na celu ratowanie spuścizny tego jednego z najstarszych polskich rodów, przed negatywnymi działaniami nowopowstałego Ossolineum (Zakładu Narodowego im. Ossolińskich z siedzibą we Wrocławiu, nie mającego związku z dawnym zakładem Ossolińskich). Zaostrzająca się sytuacja w mediach skłoniła członków Rodu Książąt Lubomirskich do zabrania głosu w tej niezwykle ważnej sprawie. Otóż, od jakiegoś czasu obserwujemy pogarszającą się czy wręcz wrogą relację pomiędzy Ossolineum, a żyjącymi członkami Rodu Lubomirskich.
Zakład Narodowy im. Ossolińskich wraz z Muzeum Książąt Lubomirskich przy Zakładzie Ossolińskich we Lwowie został formalnie założony w 1866 roku przez przedstawiciela rodu Lubomirskich – Jerzego Henryka Lubomirskiego (syna pomysłodawcy Muzeum, Henryka Lubomirskiego), z linii przeworskiej, która wygasła, ale której część własności zgodnie z aktem założycielskim („Ustanową” – oryginalnym statutem Muzeum i Ordynacji) przeszła na istniejącą, młodszą gałąź Przeworsk–Równe, reprezentowaną przez jej najstarszego przedstawiciela.
Niemniej wszyscy członkowie rodu przyczynili się do powiększenia kolekcji Zakładu poprzez składanie zwrotnych depozytów. Znaczący wkład w rozwój tej instytucji wnieśli również przedstawiciele kolejnych pokoleń rodziny Lubomirskich, przekazując dzieła sztuki, archiwalia oraz cenne zbiory jako depozyty zwrotne, wzbogacając tym samym kolekcję Muzeum. W latach 90-tych osoby, zupełnie niezwiązane z rodziną Lubomirskich (z niewiadomych powodów) zaczęły ubiegać się o spuściznę naszego Rodu, mając pełną świadomość istnienia na świecie ok. 30 członków istniejącego Zjednoczenia Rodowego XX Lubomirskich.
Ta nieformalna grupa zwróciła się, zamiast do przedstawicieli rodu Lubomirskich, to do osób noszących już inne nazwiska i będących co najmniej w drugim pokoleniu niezwiązanymi z rodem książąt Lubomirskich. Była to sytuacja podobna do takiej, w której z pytaniem o kontynuację Muzeum Czartoryskich, zwrócilibyśmy się do rodziny Potockich. Przecież o używaniu nazwiska „Lubomirski” jako znaku towarowego, ani o losie kolekcji, która do kogoś nie należy, nie mogą decydować ludzie z innych rodów. Nie zmienia to faktu, że członkowie rodziny w dalszym ciągu żyją i mają pełne prawo do posługiwania się swoim nazwiskiem w różnych dziedzinach życia, w tym muzealnych. Ossolineum nie jest umocowane do wyłącznego dysponowania historią rodziny, której przedstawiciele żyją i funkcjonują w Polsce i dobrowolnie, niezależnie i z własnych środków działają na rzecz pamięci historycznej, przyczyniając się do promocji historii oraz wiedzy na temat rodu książąt Lubomirskich.
Przedstawiciele rodu mają pełne prawo do zakładania fundacji, muzeów, firm, zastrzegania znaków towarowych itp. W świetle obowiązującego prawa, wykorzystanie nazwiska osoby zasłużonej w kontekście komercyjnym lub w materiałach promocyjnych wymaga uzyskania zgody od jej spadkobierców lub, jeśli ich nie ma, od odpowiednich instytucji. Przedstawiciele
rodu wielokrotnie spotkali się z próbą zawłaszczenia przez różne podmioty historii rodu i chęci promocji swoich działań poprzez wykorzystanie herbu czy nazwiska oraz wizerunków konkretnych postaci w swoich działaniach komercyjnych. W związku z tym rodzina przykłada wielką wagę do prawnej ochrony swojej spuścizny, rejestrując znaki towarowe już od lat 90 – tych, tak aby te działania osób trzecich nie odbiły się negatywnie na wizerunku Rodu.
W 2007 r. polski Sejm znowelizował ustawę o Ossolineum nadając jej prawo, ale przede wszystkim przywilej, aby w ramach swojej struktury mogła prowadzić Muzeum Książąt Lubomirskich. Wiele osób, jednak zapomina, że jest to prawo i przywilej, a nie wyłączność.Co więcej, nowelizacja ustawy odbyła się – krótko mówiąc – przy niepełnej wiedzy posłów.Z dostępnych publicznie sprawozdań komisji sejmowych i uzasadnienia do ustawy wynika,iż posłowie mogli zostać wprowadzeni w błąd, co do rzeczywistych powodów nowelizacji ustawy, albowiem nie zaprezentowano im faktycznego stanowiska rodziny. Rzekomą podstawą „reaktywacji” Muzeum Książąt Lubomirskich w ramach Ossolineum była uroczysta deklaracja z 2002 roku. Tylko, że ówczesny Dyrektor Ossolineum nie wspomniał posłom, iż pod powyższym dokumentem nie podpisał się nikt o nazwisku Lubomirski. Należy zatem zadać sobie pytanie, jakie intencje przyświecały twórcom nowelizacji, a także jak potoczyłyby się losy ustawy, gdyby posłowie mieli pełną wiedzę i znali prawdę? Ponadto, ograniczanie praw oraz swobód obywatelskich – nawet ustawą – może następować tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy wymaga tego np. interes Państwa.
Ciężko znaleźć powód dla których Państwo Polskie odbiera prawo do dysponowania i posługiwania się swoim nazwiskiem na wszystkich polach działalności. W obecnym stanie prawnym, żaden z członków rodu Lubomirskich nie może założyć i prowadzić własnego muzeum o nazwie własnej „Muzeum Książąt Lubomirskich”. Każdy inny obywatel tak, Lubomirscy nie! Powyższa nowelizacja, zdaniem członków Rodu, może naruszać podstawowe prawa i wolności człowieka i obywatela tj. art. 30, 31 i 32 Konstytucji RP. Nie byłoby problemu, gdyby Ossolineum oficjalnie wystąpiło do Rodu Książąt Lubomirskich o zgodę na używanie nazwiska i ją otrzymało. Sprawa ma wyjątkowy charakter, albowiem instytucja państwowa zawłaszcza sobie prawo do nazwiska, herbu i tytułu pomimo faktu, iż około 35 członków Rodu Lubomirskich nadal żyje na świecie i jest m.in. zrzeszonych w działającym nieprzerwanie od 1895 Roku Zjednoczeniu Rodowym XX Lubomirskich.
Cała ta sytuacja ma miejsce w momencie przeznaczenia na nową siedzibę Ossolineum blisko 185 mln zł z kieszeni Polaków. W tym miejscu należy podkreślić, iż Ossolineum dysponuje już przeogromną siedzibą w samym centrum Wrocławia, którego kubatura wynosi ponad 20 tys. metrów, a dyrekcja tej organizacji „ciśnie się” w ponad 350 pomieszczeniach. Przypominamy również, że kolejny wielki budynek tej małej organizacji stoi na środku wrocławskiego rynku.
Dla nas jako rodziny patriotów polskich jak również dla przedstawicieli mediów szokujące jest wydawanie prawie 200 mln zł na nowy gmach liczący ponad 9 tys. metrów kwadratowych, w sytuacji w której nasz kraj ma dużo ważniejsze priorytety związane z wydatkowaniem pieniędzy Polaków. Dla przeciętnego mieszkańca naszej Ojczyzny, niezrozumiałym jest dlaczego zamiast nowego szpitala, zakupu ok. 200 karetek pogotowia, podniesienia emerytur czy też wydania tych środków na obronność kraju, tak gigantyczna suma przeznaczona ma być na Muzeum naszej rodziny, które przecież właśnie powstało w Krakowie. Jako rodzina zawsze wyznająca nasza rodową zasadę „Patriam Versus” – Ku Ojczyźnie” przekazaliśmy na ten cel nasze prywatne środki, nasz prywatny budynek jak również gromadzone przez ostatnie 30 lat dzieła sztuki, nie posiłkując się żadnymi środkami wyciągniętymi od społeczeństwa polskiego, zamierzamy jak zawsze służyć Kulturze Polskiej.
Jako Członkowie Rodu stanowczo odcinamy się od mało transparentnych i niezasadnychnakładów czynionych na nowy budynek. Jako Ród, który od stuleci wnosi realny wkładw rozwój państwa, kultury i dziedzictwa narodowego, nie zgadzamy się na podszywanie siępod nasze nazwisko ani na jego bezprawne, komercyjne wykorzystywanie. Podkreślamy jednoznacznie: współczesna Fundacja używająca nazwy Ossolineum jest instytucją pochodną, nową organizacją o charakterze zaborczym, która obecnie nie ma żadnych związków ani z Rodem Książąt Lubomirskich, ani z którymkolwiek z jego żyjących przedstawicieli.
Niestety mimo licznych kontaktów ze strony członków rodziny z Ministerstwem Kultury w celu unormowania sytuacji nikt z jego strony nie spotkał się z członkami rodu. Doszło do tego że umówione po miesiącach starań spotkanie z Minister Martą Cienkowską zostało w sposób bezczelny odwołane na dzień przed. Ewidentnie cała sprawa miała być zapewne przez tę instytucję „zamieciona pod dywan”. Zapomina jednak pani minister o tym, że nie jest sądem a jedynie urzędnikiem państwowym i ma obowiązek traktować wszystkich obywateli po równo a nie dyskryminować ze względu na pochodzenie.
Dla dobra Kultury Polskiej i zachowania pozytywnego wizerunku prawdziwego, dawnego Ossolineum jesteśmy jako rodzina skłonni do rozważenia współpracy z nowopowstałą Fundacją używającą dawnej nazwy Ossolineum. Warunkiem jednak jest utworzenie nowej Rady, w której skład wejdzie co najmniej 3 przedstawicieli rodziny oraz rozliczenie kwestii rzeczowo-majątkowych, gdzie mając na względzie społeczny charakter tej instytucji, będziemy się kierować dobrem narodowym. Oczywistą jest też zmiana na stanowisku dyrektora instytucji, który w sposób agresywny i niezgodny przede wszystkim z zasadami wdrożonymi przez twórcę Ossolineum Maksymiliana Ossolińskiego i Henryka Lubomirskiego atakuje ród książąt Lubomirskich. Fundacja Książąt Lubomirskich oraz członkowie Rodu pozostają na stanowisku, iż w duchu elementarnej uczciwości i zasad współżycia społecznego instytucja ta będzie współpracować z członkami Rodu, a wszelkie działania odnoszące się do dziedzictwa Książąt Lubomirskich konsultować z jego prawowitymi przedstawicielami.Z naszej strony jesteśmy otwarci na dzielenie się wiedzą oraz artefaktami związanymi z rodem Lubomirskich jak również jesteśmy otwarciu do wspólnego promowania wszystkich tych instytucji dla dobra Kultury Polskiej.
Mamy również przyjemność zaprosić Państwa do prawdziwego Muzeum Rodu Książąt Lubomirskich w Krakowie (Kamienica Książąt Lubomirskich, Kraków, ul. Świętego Marka 9), które będzie kontynuowało tradycję kolekcjonerską całego Rodu i Muzeum XX Lubomirskich ze Lwowa. Podczas spotkania będziemy mogli zaprezentować Państwu część dorobku zgromadzonego przez zasłużonych członków rodu” – zakończyła Fundacją Książąt Lubomirskich.
Odpowiedź Ossolineum
Po zapoznaniu się z oświadczeniem FKL sformułowaliśmy pytania. Część z nich Redakcja „Wprost” skierowała do Ossolineum. W środę (5 sierpnia) dostaliśmy odpowiedź:
„1. Zarzuty dotyczące rzekomego „zawłaszczenia” prawa do nazwy, herbu czy tytułu są całkowicie bezpodstawne. Zakład Narodowy im. Ossolińskich nie musiał ubiegać się o zgodę od Pana Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego, ponieważ status prawny, nazwa oraz misja Muzeum Książąt Lubomirskich są uregulowane powszechnie obowiązującymi przepisami prawa, a także wynikają z historii i z woli prawowitych spadkobierców założyciela.
2. Struktura współczesnego Ossolineum jest naturalną kontynuacją historycznej struktury tej instytucji, powstałej w wyniku porozumienia fundatorów, Józefa Maksymiliana Ossolińskiego i Henryka Lubomirskiego z 25 grudnia 1823 r. – umowy o utworzeniu w ramach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich muzeum, którego integralną częścią stała się kolekcja Lubomirskich.
3. Muzeum Książąt Lubomirskich jest oddziałem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Jego status prawny definiują: a) Uregulowanie ustawowe: Status oraz nazwa Muzeum wynikają bezpośrednio z Ustawy z dnia 5 stycznia 1995 r. o fundacji – Zakład Narodowy imienia Ossolińskich (z późniejszymi zmianami, w tym nowelizacją uchwaloną przez Sejm RP w 2007 r.). Ustawa ta nakłada na Ossolineum prawny obowiązek utrzymywania Muzeum Książąt Lubomirskich, pomnażania jego zbiorów oraz ich opracowywania i upowszechniania.
b) Wykaz Muzeów: Muzeum Książąt Lubomirskich jest wpisane do Wykazu Muzeów prowadzonego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pod pozycją 795.
4. W 2002 roku Dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich podpisał „Uroczyste postanowienie” z wnukami Andrzeja Lubomirskiego – bezpośrednimi i prawowitymi spadkobiercami założyciela muzeum, Henryka Lubomirskiego. Dokument ten wyrażał jednoznaczną wolę wszystkich prawowitych sukcesorów tej linii rodu, aby Muzeum Książąt Lubomirskich zostało odtworzone we Wrocławiu w ramach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Pan Jan Lubomirski-Lanckoroński nie jest spadkobiercą tej linii rodu Książąt Lubomirskich, która utworzyła muzeum i przekazała zbiory na rzecz Ossolineum. Nie posiada zatem żadnej legitymacji do wypowiadania się w imieniu potomków fundatorów.
5. Wszelkie próby przypisania sobie praw do nazwy i tradycji Muzeum Książąt Lubomirskich przez podmioty prywatne stanowią wprowadzanie opinii publicznej w błąd.6. Nazwa „Muzeum Książąt Lubomirskich” podlega obecnie ochronie jako znak towarowy, zarejestrowany w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
7. Podsumowując: Zakład Narodowy im. Ossolińskich nie jest stroną prywatnego sporu, lecz instytucją realizującą działania publiczne zgodnie z misją ustawową.
Będziemy konsekwentnie podejmować wszelkie kroki prawne i formalne, aby chronić dobre imię instytucji, autentyczność jej dziedzictwa historycznego oraz zapobiegać próbom dezinformowania opinii publicznej” – zastrzegła Katarzyna Uczkiewicz, rzeczniczka prasowa Ossolineum.
Stanowisko resortu Marty Cienkowskiej
Pozostałe pytania, sformułowane – jak poprzednie – na podstawie treści oświadczenia Fundacji Książąt Lubomirskich, dotyczyły zaś ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego. E-mail z oświadczeniem MKiDN na redakcyjną skrzynkę wpłynął dzisiaj (w czwartek – 6 sierpnia):
„Status prawny Muzeum Książąt Lubomirskich uregulowany jest obowiązującymi przepisami prawa i wynika z woli prawowitych spadkobierców założyciela. Nie jest to kwestia sporna. Struktura Ossolineum, więc i rola Muzeum Książąt Lubomirskich w tej strukturze, powstała w wyniku porozumienia fundatorów – Józefa Maksymiliana Ossolińskiego i Henryka Lubomirskiego w 1823 roku. Szczegóły tej historii z pewnością zdobędzie Pan z Ossolineum. Państwowe Instytucje Kultury powstają na mocy prawa, w tym konkretnym przypadku na mocy Ustawy z dnia 5 stycznia 1995 r. o fundacji – Zakład Narodowy imienia Ossolińskich, a nie na mocy oświadczeń osób prywatnych. (...)
Warto podkreślić, że jeszcze w 2002 roku Dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich podpisał „Uroczyste postanowienie” z wnukami Andrzeja Lubomirskiego – bezpośrednimi i prawowitymi spadkobiercami założyciela muzeum, Henryka Lubomirskiego. Dokument ten wyrażał jednoznaczną wolę wszystkich prawowitych sukcesorów tej linii rodu, aby Muzeum Książąt Lubomirskich zostało odtworzone we Wrocławiu w ramach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Sama nazwa „Muzeum Książąt Lubomirskich” podlega ochronie jako znak towarowy, zarejestrowany w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej na rzecz Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Ewentualne roszczenia osób prywatnych, w tym kwestie sporne dotyczące własności dóbr kultury, rozstrzygane są w Polsce na drodze sądowej – nie w gabinetach ministrów. I choć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie jest stroną w tej sprawie, to zawsze pozostaje otwarte na dialog. Dlatego osobiście odzywałem się, 3 listopada 2025 r., na podany przez pana Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego adres z propozycją pomocy w umówieniu spotkania z ministrą, jeśli pan Lubomirski zechce przesłać szczegóły dotyczące samego spotkania. Niestety – nie zechciał. Fakt odwołania lub przesunięcia spotkania z prywatną osobą nie jest niczym wyjątkowym – przedstawiciele rządu pełnią funkcje państwowe, i to ich państwowe obowiązki muszą mieć pierwszeństwo. Takie sytuacje się zdarzają, ale pierwszy raz spotykam się z tym, żeby ktoś uznał to za akt dyskryminacji.
Ossolineum to jedna z najważniejszych i najstarszych instytucji kultury w Polsce. Swoją misję realizuje od ponad 200 lat – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego patrzy na przyszłość Ossolineum z dużym spokojem i nadzieją, że instytucja ta przez kolejne lata będzie wyznaczać najlepsze standardy działania instytucji kultury i prezentować piękno polskiej tradycji w nowoczesnej i atrakcyjnej dla publiczności formie.
Przy tej okazji chcę podkreślić jeszcze jedną, kluczową dla sprawy rzecz: od samego początku rosyjskiej napaści na Ukrainę Polska udziela naszym sąsiadom wsparcia – również w zakresie ochrony dziedzictwa i dóbr kultury przed zniszczeniem i każdą formą grabieży. Proszę pamiętać, że rosyjskie ataki od początku były i do dzisiaj są wymierzone również i przede wszystkim w dziedzictwo ukraińskiej kultury – bo wojna jest nie tylko konfliktem zbrojnym, jest atakiem na tożsamość. Dziś dla resortu kultury najważniejsze jest to, by dobra kultury ukraińskiej, które trafiły do Polski w celu ich zabezpieczenia faktycznie były u nas bezpieczne” – wskazał Piotr Jędrzejowski, rzecznik resortu.
