W środę 19 sierpnia polska prokuratura zorganizowała konferencję prasową, poświęconą wypadkowi autokaru z pielgrzymami na Węgrzech. Prok. Marta Kolendowska-Matejczuk z Prokuratury Rejonowej w Krośnie poinformowała o kluczowym wniosku o przejęcie ścigania.
Wypadek polskiego autokaru. Węgrzy potwierdzili zatrzymanie kierowcy
— Prokurator nadzorujący śledztwo w sprawie katastrofy polskiego autokaru na Węgrzech otrzymał dziś od prokuratora prokuratury rejonowej w Miszkolcu informacje potwierdzające fakt zatrzymania i postawienia zarzutu kierowcy autokaru, polegającego na nieumyślnym spowodowaniu wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób – oznajmiła dziennikarzom przedstawicielka prokuratury.
– Ponadto na mocy postanowienia sądu rejonowego w Miszkolcu zastosowany został wobec kierowcy środek zapobiegawczy w postaci aresztowania na okres jednego miesiąca — dodawała.
Jak przekazała, węgierski sąd podjął też decyzję o skierowaniu do polskiego ministra sprawiedliwości wniosku o przejęcie ścigania od strony węgierskiej. Uzasadniano to „interesem polskiego wymiaru sprawiedliwości” i wskazywano, że zarówno oskarżonym, jak i poszkodowanymi są wyłącznie Polacy.
Wypadek na Węgrzech. Polski prokurator nadzorował czynności lokalnych służb
W trakcie konferencji dowiedzieliśmy się też, że rozpoczęto już pierwsze przesłuchania. Polscy śledczy nadal czekają jednak na przekazanie dokumentacji, m.in. pism „zawnioskowanych w Europejskim Nakazie Dochodzeniowym”. Przypomniano, że oględziny miejsca wypadku prowadziła strona węgierska, według tamtejszych procedur. Polski prokurator jedynie nadzorował czynności Węgrów.
– Prokurator brał udział, ale nie sporządzał protokołu z oględzin. On niejako uczestniczył w tych oględzinach, więc na ten protokół też oczekujemy — tłumaczyła prok. Marta Kolendowska-Matejczuk.
Czytaj też:
Wypadek autokaru na Węgrzech. Kolejni poszkodowani wrócili do Polski Czytaj też:
Tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech. Papież Leon XIV zwrócił się do Polaków
