W październiku 2025 roku – podczas konferencji prasowej w Monako – ogłoszono, że upadła giełda kryptowalut, której szefem jest Przemysław Kral, została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Olimpijskiej Reprezentacji Polski.
Wielka współpraca trwać miała do 2028 roku, jednak parę miesięcy temu logo Zondy zniknęło z siedziby PKOl znajdującej się w warszawskiej dzielnicy Żoliborz, co było symbolicznym momentem. Powód to oczywiście wybuch głośnej afery – okazało się, że jedna z największych platform do e-handlu aktywami cyfrowymi w Europie Środkowo-Wschodniej jest niewypłacalna. Wartość szkód wynosi co najmniej 350 mln zł. Wierzyciele mogliby otrzymać pieniądze z portfela 4500 bitcoinów o wartości 300 mln dol., do których giełda w teorii ma dostęp, ale pozostają one zamrożone. Kral twierdzi, że klucze potrzebne do ich wypłacenia posiada szef poprzedniczki Zondy (BitBay'a) – Sylwester Suszek. Biznesmen uznawany jest od 2022 r. za osobę zaginioną, co jest jednym z najbardziej tajemniczych wątków w całej aferze (pojawiają się hipotezy o jego rzekomym morderstwie).
Umowę pomiędzy PKOl a Zondą zawarł Radosław Piesiewicz, który został niedawno zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Co zawierała? Oto ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski.
Kontrowersyjne zapisy umowy zawartej między PKOl a Zondacrypto
Redakcja wskazała, że komitet olimpijski umowę zawarł nie z giełdą, ale czeską spółką Expofer Servis House z siedzibą w Ostrawie, którą reprezentuje Kral. O tym, że Piesiewicz ją podpisze, część członków zarządu dowiedziała się dopiero po fakcie. Pojawiały się głosy niezadowolenia i wątpliwości ws. wykonanego przez prezesa PKOl ruchu.
Wśród zapisów znalazły się m.in. te o wynagrodzeniach, które olimpijczycy dostawać mieli w Tokenach TMPL (Team PL) lub ZND (Zondacrypto).
Sponsor generalny otrzymał pełne prawo do wykorzystywania wizerunków byłych (od 2012 r.), jak i obecnych reprezentantów (m.in. ich twarzy, głosu) bez ograniczeń terytorialnych i we wszystkich mediach. W umowie zastrzeżono, że gdyby sportowcy wyrazili sprzeciw i weszli na drogę sądową, PKOl zwróci sponsorowi wszelkie koszty takich postępowań.
Dzięki umowie z komitetem olimpijskim upadła giełda pozyskiwała nowych klientów
Co ciekawe, nie tylko upadła giełda mogła wykorzystywać wizerunki olimpijczyków – były one do dyspozycji także m.in. współpracujących z Zondą agencji reklamowych. Sportowcy mieli uczestniczyć w wywiadach czy innych materiałach (m.in. wideo) produkowanych przez platformę. Po zakończeniu współpracy mogły one pozostać opublikowane w sieci. Oznacza to, że wizerunki olimpijczyków z logo upadłej giełdy pozostaną w przestrzeni internetowej na zawsze.
To nie koniec. Oprócz tego Zonda chciała mieć też wgląd do danych o nowych obserwujących profil TeamPL na Facebooku.
Redakcja WP zwróciła uwagę, że dzięki umowie giełda mogła oficjalnie zdobywać nowych klientów poprzez kanały PKOl.
Jest oświadczenie PKOl
W związku z tekstem WP we wtorek (1 września) Polski Komitet Olimpijski wydał oświadczenie. „PKOl nie przekazywał danych osobowych osób obserwujących konta PKOl w mediach społecznościowych podmiotom trzecim” – zapewniły władze.
„PKOl udostępnił grupę osób obserwujących stronę PKOl (nie dane osobowe, bo PKOl takowych nawet nie posiada) na platformie Facebook za pomocą funkcji Custom Audiences w czasie obowiązywania umowy z zondacrypto. To oznacza, że sponsor mógł trafić z komunikatem do wskazanej grupy wyłącznie poprzez działania reklamowe. Funkcja ta nie wymaga przekazywania danych konkretnych osób znajdujących się w tej grupie, a wgląd w takie informacje ma tylko firma Meta, do której należy platforma Facebook” – podkreślono.
PKOl wskazał, że „jako właściciel swojego konta na platformie Facebook (czy jakiekolwiek innej platformy społecznościowej) nie ma wglądu w dane poszczególnych osób obserwujących jego konta w mediach społecznościowych, a korzystanie z funkcji niestandardowych grup odbiorców (Custom Audiences) w ramach kampanii reklamowych jest powszechnie stosowaną praktyką na rynku marketingowym”.
Czytaj też:
Afera Zondacrypto jak afera hazardowa? W obu przewija się jedno nazwisko Czytaj też:
Prof. Dudek ujawnił, czego będzie chwytał się Nawrocki. „Oczywiście, że będzie takie rzeczy mówił”
