Poseł Gomoła przeznaczył niemal 40 tys. zł na wynajem pojazdu. Właścicielem samochodu jest spółka, której głównym wspólnikiem jest Barbara Łabędzka (prywatnie ma być narzeczoną młodego parlamentarzysty).
Jak dowiedział się „Fakt”, w biurze poselskim Gomoły miała miejsce kontrola, podczas której dokonano porównania dokumentacji. „W jej wyniku stwierdzono m.in. brak umowy najmu pojazdu oraz faktur potwierdzających poniesiony wydatek” – ustalił dziennik.
W związku z tym poseł został wezwany do uzupełnienia dokumentacji lub złożenia korekty sprawozdania finansowego, na co miał 30 dni. W przeciwnym wypadku ryczałt na prowadzenie biura zostałby wstrzymany – do czasu dopełnienia formalności.
Sprawa zamknięta?
Ostatecznie brakujące dokumenty młody polityk dostarczył do Biura Obsługi Posłów. – Poza niedużą kwotą, której nie uznaliśmy w rozliczeniu, cała reszta została przez nas zaakceptowana – przekazał redakcji „Faktu” Jerzy Woźniak.
A co z kontrowersyjnym wątkiem w całej sprawie, który oburzył opinię publiczną (ponieważ zahaczać ma o jego prywatne relacje)? Zastępca szefa Kancelarii Sejmu wskazał, że nie może to być powodem zakwestionowania wydatku.
– To jest wynajem auta od firmy – od działalności gospodarczej. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy ta działalność gospodarcza jest związana z kimś, kogo poseł zna – zaznaczył Woźniak. Poniesiona suma nie wzbudziła podejrzeń przedstawicieli izby niższej Parlamentu.
Afera, która wybuchła po wyborach
Warto przypomnieć, że o pośle głośno było, gdy wybuchła afera dotycząca kampanii wyborczej.
Prokuratura prowadziła postępowanie w kierunku podejrzenie sfałszowania dokumentu wyborczego w kampanii samorządowej z 2024 roku. Pojawił się też wątek 40 tys. zł, które, według śledczych, miały pochodzić z innego źródła niż oficjalne fundusze wyborcze partii.
Czytaj też:
Morawiecki odkrył karty. Były pełnomocnik ds. CPK kandydatem na wicemarszałka Czytaj też:
MEN pozoruje zmiany? Ekspert mówi jasno: Slogany i placebo legislacyjne
