40 tys. na wynajem auta. Są wyniki kontroli w biurze poselskim Gomoły

40 tys. na wynajem auta. Są wyniki kontroli w biurze poselskim Gomoły

Budynek Sejmu RP
Budynek Sejmu RP Źródło: Shutterstock / Grand Warszawski
Ogromne wydatki na wynajem auta, poczynione przez biuro poselskie Adama Gomoły, przykuły uwagę opinii publicznej. Co na to Kancelaria Sejmu? Są wyniki kontroli.

Poseł Gomoła przeznaczył niemal 40 tys. zł na wynajem pojazdu. Właścicielem samochodu jest spółka, której głównym wspólnikiem jest Barbara Łabędzka (prywatnie ma być narzeczoną młodego parlamentarzysty).

Jak dowiedział się „Fakt”, w biurze poselskim Gomoły miała miejsce kontrola, podczas której dokonano porównania dokumentacji. „W jej wyniku stwierdzono m.in. brak umowy najmu pojazdu oraz faktur potwierdzających poniesiony wydatek” – ustalił dziennik.

W związku z tym poseł został wezwany do uzupełnienia dokumentacji lub złożenia korekty sprawozdania finansowego, na co miał 30 dni. W przeciwnym wypadku ryczałt na prowadzenie biura zostałby wstrzymany – do czasu dopełnienia formalności.

Sprawa zamknięta?

Ostatecznie brakujące dokumenty młody polityk dostarczył do Biura Obsługi Posłów. – Poza niedużą kwotą, której nie uznaliśmy w rozliczeniu, cała reszta została przez nas zaakceptowana – przekazał redakcji „Faktu” Jerzy Woźniak.

A co z kontrowersyjnym wątkiem w całej sprawie, który oburzył opinię publiczną (ponieważ zahaczać ma o jego prywatne relacje)? Zastępca szefa Kancelarii Sejmu wskazał, że nie może to być powodem zakwestionowania wydatku.

– To jest wynajem auta od firmy – od działalności gospodarczej. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy ta działalność gospodarcza jest związana z kimś, kogo poseł zna – zaznaczył Woźniak. Poniesiona suma nie wzbudziła podejrzeń przedstawicieli izby niższej Parlamentu.

Afera, która wybuchła po wyborach

Warto przypomnieć, że o pośle głośno było, gdy wybuchła afera dotycząca kampanii wyborczej.

Prokuratura prowadziła postępowanie w kierunku podejrzenie sfałszowania dokumentu wyborczego w kampanii samorządowej z 2024 roku. Pojawił się też wątek 40 tys. zł, które, według śledczych, miały pochodzić z innego źródła niż oficjalne fundusze wyborcze partii.

Czytaj też:
Morawiecki odkrył karty. Były pełnomocnik ds. CPK kandydatem na wicemarszałka
Czytaj też:
MEN pozoruje zmiany? Ekspert mówi jasno: Slogany i placebo legislacyjne