Pełczyńska-Nałęcz przesłuchana, zaalarmowała Żurka. „Nic tu nie trzyma się kupy”

Pełczyńska-Nałęcz przesłuchana, zaalarmowała Żurka. „Nic tu nie trzyma się kupy”

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz Źródło: X / Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz spędziła 3,5 godziny w prokuraturze. Poszło o 775,83 zł zwrotu VAT. Minister podejrzewa polityczne tło przesłuchania.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została przesłuchana w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie jako świadek. Pytania dotyczyły zwrotu podatku VAT, o który wystąpiła ponad dziesięć lat temu, gdy pełniła funkcję ambasadora Polski w Rosji. Minister funduszy i polityki regionalnej nie kryje rozgoryczenia sposobem prowadzenia sprawy.

– To dosyć kuriozalna sytuacja – oceniła na antenie Polsat News. Jak poinformowała, przesłuchanie trwało około 3,5 godziny, a pytania dotyczyły jej oraz członków jej rodziny.

Pełczyńska-Nałęcz rozmawiała z Żurkiem

Minister przyznała, że w sprawie swojego przesłuchania rozmawiała już z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem. Nie ujawniła jednak szczegółów. Zapewniła jedynie, że rozmowa odbyła się „w tonie wzajemnego szacunku i bardzo uprzejmie”.

– Przez 10 lat nikt nigdy o nic nie pytał. Przeszły trudne czasy PiS-u – nikt nie pytał, nikt nie miał wątpliwości i tu nagle, po 10 latach, taka historia. Ja sama sobie zadaję pytanie, co tu się odstawia? – mówiła Pełczyńska-Nałęcz.

Jak stwierdziła, chciałaby wierzyć, że działania śledczych nie mają związku z bieżącą polityką. – Wygląda to źle i jest mi niezwykle ciężko, chociaż bardzo bym chciała uwierzyć, że nie ma tam żadnego tła politycznego i żadnego politycznego podtekstu, to w świetle obecnej sytuacji naprawdę bardzo ciężko w to uwierzyć – dodała.

Poszło o 775,83 zł zwrotu VAT

Pełczyńska-Nałęcz wcześniej opisała przesłuchanie w mediach społecznościowych. Jak przekazała, sprawa dotyczyła dokładnie 775,83 zł zwrotu VAT. Minister zaznaczyła, że osoby mieszkające poza Unią Europejską, w tym dyplomaci, mogą korzystać z takiego rozwiązania.

Według jej relacji śledczy dopytywali między innymi, czy rzeczywiście mieszkała w Rosji. Pełczyńska-Nałęcz była ambasadorem RP w Moskwie w latach 2014-2016.

„Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie” – komentowała. „Jak widać sprawa naprawdę gruba. Zondacrypto czy pan Kacprzyk mogą się przy tym schować” – dodała ironicznie we wpisie na platformie X.

Minister bez zarzutów

Media informują, że postępowanie nie dotyczy wyłącznie Pełczyńskiej-Nałęcz. Śledztwo wszczęto w 2020 roku i obejmuje możliwe nieprawidłowości przy zwrotach VAT uzyskiwanych w latach 2012-2020 przez polskich funkcjonariuszy publicznych wywożących towary poza Unię Europejską.

Postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Dotychczas przesłuchano w nim 595 świadków i nikomu nie przedstawiono zarzutów. Pełczyńska-Nałęcz występowała wyłącznie w charakterze świadka, a podczas czynności towarzyszył jej pełnomocnik.

Minister nadal jednak kwestionuje proporcje działań śledczych. – Nic tu nie trzyma się kupy. Jeśli w dużym śledztwie przesiewa się wszystkie dokumenty, to zakładam, że patrzy się na duże zakupy, a nie trzyma człowieka godzinami i na marginesie pokazuje paragon na kilkaset złotych sprzed 10 lat. Dlaczego budzą się teraz? – pytała.

Czytaj też:
Pełczyńska-Nałęcz przesłuchana przez prokuraturę. Ministra wydała oświadczenie
Czytaj też:
Awantura w rządzie. Szefowa MEN-u ostro o Pełczyńskiej-Nałęcz: „Kopie dołki”

Źródło: WPROST.pl / X/Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Wirtualna Polska, Onet