Napieralski chce rozmawiać o mediach

Napieralski chce rozmawiać o mediach

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Grzegorz Napieralski (fot. A. Jagielak /Wprost)
Szef klubu Lewicy Grzegorz Napieralski proponuje prezydentowi, premierowi i szefom klubów parlamentarnych spotkanie w sprawie lewicowego projektu finansowania mediów publicznych. Pozytywnie na propozycję odpowiada PiS, sceptyczni są przedstawiciele PO i PSL. "Obecna bardzo trudna sytuacja finansowa mediów publicznych powoduje, że wyzbywać się one muszą produkowania i emitowania wartościowych programów kulturalnych, oświatowych i edukacyjnych" - napisał Napieralski w liście skierowanym do najważniejszych polityków w kraju.
W ocenie szefa klubu Lewicy, sytuacja jest też niekorzystna dla nadawców komercyjnych, ponieważ - jak argumentuje - "w wyniku tych finansowych trudności media publiczne z konieczności ograniczają swe misyjne posłannictwo" i "nadmiernie wkraczają w obszar komercyjnej rywalizacji". Zdaniem posłów Lewicy, istnieje pilna potrzeba dokonania niezbędnych modyfikacji ustawowych dotyczących funkcjonowania publicznego radia i telewizji.

Wszyscy zrzućmy się na TVP

W swoim projekcie Lewica proponuje m.in. likwidację abonamentu, a w jego miejsce wprowadzenie tzw. misyjnej opłaty publicznej uzyskiwanej dzięki odpisowi od podatku PIT i CIT. Według posła Lewicy Jerzego Wenderlicha, media publiczne otrzymywałyby w ten sposób rocznie około 950 mln złotych. Środki pochodzące z odpisu PiT i CIT miałby - według pomysłu Lewicy - raz na kwartał przekazywać, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, minister finansów. Drugą ze zmian, którą postuluje Lewica, jest wprowadzenie licencji programowych. Licencje, które byłyby rodzajem kontraktu między KRRiT i nadawcą publicznym, byłyby przyznawane na cztery lata.

PiS: jesteśmy na tak

Poparcie dla propozycji przedstawionej przez klub Lewicy deklaruje szefowa klubu PiS Grażyna Gęsicka. Jesteśmy chętni do uchwalenia tego projektu - powiedziała, choć - jak zaznaczyła - są drobne zastrzeżenia, które dotyczą konstytucyjności. - Projekt uwzględnia tylko część użytkowników telewizji, tych którzy płacą CIT lub PIT, a jest sporo innych, którzy np. płacą podatek rolny i to mogłaby być nierówność wobec prawa - argumentowała posłanka PiS.

PO: jesteśmy na nie

Sceptyczne są z kolei PO i PSL. Rzecznik klubu Platformy Andrzej Halicki zapewnił, że PO nie odżegnuje się od dyskusji o mediach publicznych, ale - jak podkreślił - to nie finansowanie jest ich podstawowym problemem. - Telewizja jaka jest, każdy widzi. To co się dzieje na Woronicza, w spółkach, czy w Polskim Radiu jest dla nas nie do przyjęcia. Trzeba rozmawiać o całościowym modelu funkcjonowania mediów publicznych, w których zresztą obserwujemy dziwny polityczny sojusz, w którym uczestniczy SLD. Nie bardzo rozumiem zatem, czemu przypisywać ten apel Lewicy, czy jest on skierowany do Jarosława Kaczyńskiego jako partnera w dyskusji? - powiedział Halicki.

PO deklaruje, że chce pracować w Sejmie nad projektem ustawy medialnej, który piszą środowiska twórcze. Podobnego zdania jest szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. Także ludowcy raczej skłaniają się ku projektowi obywatelskiemu, który przygotowują twórcy. Według Żelichowskiego, trzeba przyjrzeć się różnym propozycjom finansowania mediów publicznych. Ludowcy proponowali, aby opłatę na media doliczać do rachunku za prąd. Jednak - jak dodał - trzeba mieć wsparcie największego klubu - PO.

PAP, arb
 3

Czytaj także