Ostatnie przesłanie Lecha Kaczyńskiego

Ostatnie przesłanie Lecha Kaczyńskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lech Kaczyński (fot. Forum)
"Tygodnik Powszechny" opublikował dziś list prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który miał ukazać się w numerze poświęconym 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. To prawdopodobnie ostatnia wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego dla prasy. 10 kwietnia 2010 roku prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu lecącego na obchody 70 rocznicy mordu w Katyniu. Za "Tygodnikiem Powszechnym" publikujemy treść tego listu.
70 lat temu, 5 marca 1940 r., Ławrientij Beria, Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych ZSRR, skierował do „towarzysza Stalina" notatkę dotyczącą ponad 25 tysięcy Polaków więzionych w sowieckich obozach jenieckich i więzieniach NKWD.

Uzasadnił w niej konieczność rozstrzelania polskich więźniów. Na notatce swoje podpisy złożyli ówcześni przywódcy Związku Sowieckiego – Stalin, Mołotow, Woroszyłow, Mikojan; na marginesie dopisano, że towarzysze Kalinin i Kaganowicz również opowiedzieli się za takim rozwiązaniem. Jeszcze tego samego dnia przekazano Berii decyzję Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej Związku Sowieckiego, aprobującą rozstrzelanie polskich jeńców wojennych. Jeńcy ci, wzięci do niewoli we wrześniu 1939 r. podczas radzieckiej agresji na Polskę, przebywali m.in. w trzech obozach: Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku.

Zarówno dla prawdy historycznej, jak i dla zrozumienia totalitarnej machiny państwa sowieckiego konieczne jest przypomnienie tego biurokratycznego „obiegu dokumentów". Dla władz ZSRR znajdujący się za kratami obozów i więzień Polacy byli zawziętymi wrogami władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju radzieckiego. Z sowieckiego punktu widzenia byli wrogami, bo wierzyli w ideały, które z gruntu były obce i nienawistne komuni-stom. Odwaga, zdolności, przekonania i patriotyzm polskich jeńców dla Związku Radzieckiego stanowiły zagrożenie. Niebezpieczna była ich wiara w wolną i suwerenną Polskę, w państwo demokratyczne, nowoczesne i silne, które zbudują po stuleciu zaborów. Nie o taką Polskę chodziło „towarzyszowi Stalinowi". Dlatego zginęli. Bez sądu, wyroku, obrońców; bez winy.

Oprócz oficerów zawodowych w obozach i więzieniach przetrzymywano także oficerów rezerwy – lekarzy, inżynierów, uczonych i nauczycieli akademickich, prawników, kapłanów, działaczy społecznych, dziennikarzy, literatów, urzędników, policjantów, leśników... Elitę przedwojennej Polski. Nie sposób wymienić wszystkich grup społecznych i zawodowych, które znalazły się na tej liście śmierci. Katyński wyrok miał być wyrokiem na całym narodzie, który nie miał już oczekiwać lepszej przyszłości. Straty te boleśnie odczuwamy do dzisiaj. Śmierć kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn była tragedią dla setek tysięcy członków ich rodzin. Nie tylko w wymiarze uczuciowym, także materialnym, codziennym – rodziny ofiar pozbawione męskiego wsparcia, a w okresie władzy komunistycznej w Polsce nadal prześladowane, zmagały się z przeciwnościami, a mimo to starały się realizować ideały mężów, ojców, braci, zdobywać wiedzę, wykorzystywać swe zdolności, służyć społeczeństwu.

Pamięć o Katyniu – jak symbolicznie określamy tragiczne wydarzenia z marca i kwietnia 1940 r. – jednak przetrwała. Nie udało się wykreślić z kart polskiej historii tej komunistycznej zbrodni ludobójstwa. Przede wszystkim zaś nie udało się usunąć z polskiej pamięci tych, którzy wówczas oddali swoje życie. Zbrodnia katyńska to bowiem nie suche liczby ofiar. To tragiczny los tysięcy konkretnych ludzi, tworzących to, co najlepsze w wolnej ojczyźnie, a potem zamordowanych przez enkawudzistów w leśnej głuszy i sowieckich kazamatach. Jednak dopiero w wolnej Polsce możemy oddać należną cześć ofiarom katyńskiej zbrodni. I dopiero teraz zdajemy sobie sprawę z ogromu strat, jakie wówczas Polska poniosła.