Zdaniem metropolity trudno będzie w polsko-polskich konfliktach "ocalić atmosferę więzi, która jednoczyła nas w bólu i poszukiwaniu wartości". Przestrzegł przed tworzeniem atmosfery, w której "wszelkie różnice zdań będą z góry uznane za niedopuszczalne, za urąganie pamięci tamtych, którzy zginęli". Arcybiskup przypomniał, że na pokładzie prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, były osoby o różnych poglądach i z różnych formacji politycznych. - Możemy różnić się pięknie, okazując ten sam szacunek dla wartości, które zjednoczyły wszystkich uczestników tamtego rejsu do Katynia, a które wyrażają się w umiłowaniu ojczyzny, pamięci o historii, szacunku dla bohaterów i ofiar - powiedział.
Metropolita podkreślił, że "rzeczowa, merytoryczna różnica zdań, wyrażona w krytycznych opiniach wobec kogoś" nie jest niestosowna czy niewłaściwa. - Czymś niewłaściwym jest poniżanie, ośmieszanie, usiłowanie przedstawiania kogoś jako skończonego głuptasa przy pomocy emocjonalnych środków - zaznaczył. - Sądzę, że w kontekście dramatu, w którym uczestniczyliśmy i uczestniczymy, osoby, które zamiast merytorycznej krytyki wprowadzały happeningowy styl ośmieszania i poniżania bliźnich o odmiennych poglądach, powinny zrozumieć, że przerasta ich rola, w której usiłowały występować. Powinny usunąć się na margines historii, żeby zostawić miejsce dla tych, którzy różniąc się potrafią uszanować człowieka i świat jego wartości - powiedział arcybiskup Życiński.
PAP, arb