Obiecanki cacanki, a szpital głoduje

Obiecanki cacanki, a szpital głoduje

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pięcioro pracowników wrocławskiego szpitala im. Rydygiera rozpoczęło głodówkę, domagając się wypłat zaległych pensji.
To już druga w ciągu kilku miesięcy tego roku głodówka w  szpitalu. Pod koniec sierpnia o zaległe pobory walczyło w ten sposób również pięciu pracowników placówki. Odstąpili od protestu po zapewnieniu marszałka województwa o wypłaceniu zaległych wypłat.

"To były obiecanki-cacanki. Otrzymaliśmy 550 zł z zaległej pensji za wrzesień i tyle. Myśleli chyba, że zamkną nam tym usta. Ciężko pracujemy, ale naszej pracy się nie szanuje. Nie wiadomo co z  wypłatą za październik. Nie może być tak, że przekazywanie pieniędzy dla naszego szpitala traktuje się jako +zło konieczne+" -  powiedziała Barbara Bielińska, jedna z głodujących sanitariuszek.

Głodówkę pracownicy prowadzą na terenie szpitala. Przyjmują jedynie soki. Są pod stałą opieką lekarza i jak podkreślają, "tym razem nie dadzą się zbyć pięknymi słówkami władz województwa".

Bielińska dodała, że głodówka będzie trwać nieprzerwanie do  momentu, aż protestujący otrzymają zapewnienie na piśmie, że  pensje w szpitalu wypłacane będą w całości co miesiąc. "Na żadne inne propozycje nie pójdziemy. Już raz uwierzyliśmy władzom i nic nam z tego nie przyszło" - mówiła.

"Oszukali nas wszyscy, z którymi rozmawialiśmy" - powiedziała Jolanta Nanowska z Komitetu Obrony Szpitala. Nanowska podkreśliła, że po poprzednim proteście na konto szpitala wpłynęło 431 tys. zł, z czego jedynie połowę przeznaczono na wypłaty dla pracowników. Pozostałe pieniądze poszły na odprawy dla zwalnianych osób.

Nanowska dodała, że protest głodowy nie skończy się na pięciu osobach. "Za kilka dni grono głodujących powiększy się o kilka osób. Wśród nich będzie m.in. lekarz, tak by protestowali przedstawiciele wszystkich grup pracujących w szpitalu" -  powiedziała przedstawicielka komitetu.

Przedstawiciele Komitetu Obrony Szpitala zapowiedzieli też, że w  środę wyjdą na wrocławskie ulice i będą żebrać o pieniądze dla  pracowników szpitala.

Dyrektor szpitala Jacek Włosek powiedział, że być może pieniądze na zaległe wypłaty znajdą się jeszcze we wtorek. "Czekam z niecierpliwością na decyzję w sprawie przyznania nam kredytu poręczonego przez zarząd województwa dolnośląskiego. Bank powołał Komitet Kredytowy, który zadecyduje o przyznaniu nam bądź odmowie 600 tys. zł. Część z tych pieniędzy przeznaczę na zaległe wypłaty" - mówił Włosek.

Likwidację wrocławskiego szpitala rozpoczęto w październiku 2001 roku. Decyzję podjęli radni sejmiku województwa dolnośląskiego. Naczelny Sąd Administracyjny we Wrocławiu uznał tę decyzję za  niezgodną z prawem i wstrzymał likwidację szpitala. Jednak dwa oddziały szpitala zlikwidowano już w ubiegłym roku. Część sprzętu przeniesiono do innej placówki.

Obecnie szpital prowadzi normalne dyżury i przyjmuje pacjentów. Dług szpitala wynosi ok. 26 mln zł.

sg, pap