Szef MON: budżet wojska? Inni nam zazdroszczą

Szef MON: budżet wojska? Inni nam zazdroszczą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Minister obrony Tomasz Siemoniak PAP/Radek Pietruszka)
Szef MON Tomasz Siemoniak wyraził zadowolenie z projektu budżetu dla swojego resortu na przyszły rok. Jak podkreślił, daje on podstawę do realizowania programów modernizacji wojska na następne lata.

- To budżet na miarę oczekiwań. Budżet, w którym jest poważna część modernizacyjna, daje podstawę do realizowania przez następne lata ambitnych programów modernizacji wojska - powiedział Siemoniak, który tego dnia brał udział w Forum Ekonomicznym w Krynicy.

Szef MON ocenił, że wzrost budżetu jego resortu jest optymalny, a teraz należy się tylko starać, by jak największa jego część była przeznaczona na modernizację, również poprzez zakupy w polskim przemyśle zbrojeniowym. - Mamy świadomość, że to jest kwestia tworzenia miejsc pracy, jakiś element budujący rozwój. Chcemy, żeby jak najwięcej pieniędzy powiększało zdolności bojowe wojska - zaznaczył. Minister nie podał dokładnej kwoty planowanego budżetu. Budżet MON na rok bieżący to ponad 29 mld zł.

Inni nam zazdroszczą

Siemoniak przyznał, że budżet MON w 2013 r. będzie wyższy niż w obecnym roku. - Nie mam żadnych powodów do wskazywania na jakiekolwiek niedostatki. Chodzi o to, żeby te pieniądze rozsądnie wydać - oświadczył. Zwrócił uwagę, że mechanizm skorelowania budżetu MON ze wzrostem PKB (co najmniej 1,95 proc. PKB roku poprzedniego) jest unikatowy na skalę europejską i jest przedmiotem zazdrości ministrów obrony z innych krajów.

Minister odniósł się też do propozycji prezydenta Bronisława Komorowskiego, by budować system obrony powietrznej: przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, i by zapisać to zadanie w ustawie o modernizacji armii. Zdaniem szefa MON koncepcja głowy państwa da bardzo stabilny mechanizm finansowania projektu obrony powietrznej przez kilkanaście lat. - Spodziewamy się, że nowelizacja ustawy, tak jak ją zapowiedział prezydent, uzyska poparcie w parlamencie. Z naszego punktu widzenia, biorąc pod uwagę, że obrona powietrzna jest priorytetem nr 1, jeśli można tak powiedzieć, to jest rozwiązanie bardzo korzystne - ocenił.

Nie zaczniemy od zera

Siemoniak zastrzegł, że budowa systemu obrony powietrznej nie zacznie się od zera - chodzi w pierwszej kolejności o budowę segmentu, który jest związany z obroną przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu. - Można powiedzieć, że ten najkrótszy zasięg mamy, bo to są rakiety Grom. Nie musimy czekać na ten mechanizm (zaproponowany przez Komorowskiego - PAP), żeby realizować ten program - oświadczył.

Szef MON wskazał na zalety rozwiązania proponowanego przez Komorowskiego. - Widzę dwa walory tego mechanizmu: pierwszy - wieloletnia stabilizacja, to jest projekt zakrojony na 10 lat i więcej, po drugie, że dzięki prezydentowi w centrum zainteresowania opinii publicznej znalazły się sprawy bezpieczeństwa Polski - powiedział. Jak dodał, w najbliższych latach jego resort przewiduje przeznaczenie bardzo poważnych środków na budowę obrony przed rakietami średniego i krótkiego zasięgu.

Pieniądze, których nie stracimy w Afganistanie

Zgodnie z ustawą z 2001 r. o przebudowie i modernizacji sił zbrojnych nakłady na obronność nie mogą być niższe niż 1,95 proc. PKB roku poprzedniego. Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział w poniedziałek na targach zbrojeniowych w Kielcach, że wystąpi – w porozumieniu z rządem – z inicjatywą nowelizacji tej ustawy i zapisania w niej programu obrony powietrznej - przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

W ostatnich tygodniach prezydent wyrażał przekonanie, że projekt będzie można sfinansować dzięki środkom zaoszczędzonym po wycofaniu żołnierzy z Afganistanu, co według planów NATO ma nastąpić do końca roku 2014.

jl, PAP