Polscy uczniowie nie znają języków

Polscy uczniowie nie znają języków

Dodano:   /  Zmieniono: 2
(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Poziom kompetencji językowych polskich gimnazjalistów jest jednym z najniższych w Europie - alarmuje "Rzeczpospolita".
Instytut Badań Edukacyjnych przedstawił wnioski z raportu z Europejskiego Badania Kompetencji Językowych ESCL. Podsumowuje on wyniki badań, które zostały przeprowadzone w polskich szkołach w 2011 roku. Ponad połowa polskich gimnazjalistów nie osiągnęła wymaganego w podstawie programowej średniego poziomu kompetencji językowych - odpowiedniego dla międzynarodowego wskaźnika A2.
Z badania wynika, że w 2011 roku tylko co dziesiąty gimnazjalista władał językiem na poziomie wysokim (B2). Eksperci podkreślają, że zła znajomość języków obcych źle wpływa na gospodarkę i późniejsza możliwość zatrudnienia.
rzeczpospolita
 2
  • a.s.jas   IP
    to świadczy o poziomie nauczania i  nauczających. Pracują pare godzin w tygodniu i nie przykładają się. Dałeś boże dzisiaj , dajże i jutro.
    • FiniT0   IP
      Polska gimbaza nie zna i nie będzie znała języków obcych, skoro nawet nie potrafią pisać w ojczystym języku, więc czego tu oczekiwać od znajomości innych?
      Poza tym uczniowie ci są traktowani po macoszemu (takie cacy cacy) wszyscy wolą zwalać winę na nauczycieli, ale tak na prawdę, do pustego łba zapełnionego balangowaniem/imprezowaniem/wypadami/graniem w gry/paleniem trawki/szpanowaniem jedynkami w dzienniczku nic już nie wejdzie.
      Rodzice wolą taką wersję spraw, bo dziecko kiedy zajmie się graniem, to mają spokój i z wychowywaniem i z "problemami", dziecko ciche i nie przeszkadza a ja się nie wtrącam - takie pojęcie posiadają rodzice o bezstresowym wychowywaniu. Dodatkowo wszyscy ojcowie i matki stają murem za swoją "pociechą" nawet jeśli nie mają racji i bronią go bez względu na popełniony czyn lub błąd twierdząc iż nie ono zawiniło, a dzieciak z poczuciem "obrony" wśród rodziców będzie się dalej zachowywać tak jak dotychczas.
      PS: kiedyś dostawało się lanie od rodzica za złą ocenę to już na drugi dzień nauczyłem się materiału. - nie myślcie że miałem "ciężkie" dzieciństwo. Po prostu, jak była moja wina to dostawałem "info" dokładnie zapadające w pamięci.
      I czy wyrosłem jak to informują "wybitni psychologowie" na załamanego psychicznie? NIE, plus dzięki temu wiem co wolno a czego nie.
      Dziękuję i pozdrawiam rocznik 80

      Czytaj także