"Putin nie jest światowym graczem. To mały satrapa"

"Putin nie jest światowym graczem. To mały satrapa"

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Włodzimierz Cimoszewicz (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Zarówno pani Merkel, jak i pan Hollande właśnie oblali egzamin ze zdolności do sprawowania europejskiego przywództwa. Teraz, po zbrodni na pasażerach malezyjskiego samolotu, ta para jest na krawędzi pełnej kompromitacji" - mówi "Rzeczpospolitej" Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i były szef MSZ i dodaje, że katastrofa to "zbrodnia Rosji".
Cimoszewicz odniósł się do słów Radosława Sikorskiego na temat bezpieczeństwa Polski. - Jeśli mówi to polityk, który w ostatnich dziewięciu latach był albo ministrem obrony, albo spraw zagranicznych, to jest deklaracja klęski - podkreśla.

  - Zarówno pani Merkel, jak i pan Hollande właśnie oblali egzamin ze zdolności do sprawowania europejskiego przywództwa. Teraz, po zbrodni na pasażerach malezyjskiego samolotu, ta para jest na krawędzi pełnej kompromitacji - mówi Cimoszewicz. - Polityczny wymiar Unii Europejskiej jest sprowadzony do zera z powodu krótkowzroczności, egoizmu, oportunizmu i małości wielu przywódców narodowych - dodaje.

Choć były premier jest pewny współudziału Rosji w "zbrodni" polegającej na zestrzeleniu pasażerskiego boeinga, to podkreśla, że należy przeprowadzić międzynarodowe śledztwo i zwrócić uwagę, by Rosja nie próbowała manipulować wyjaśnianiem okoliczności tragedii.

 - W przypadku potwierdzenia odpowiedzialności Rosji powinna być ona potraktowana jak państwo zbójeckie. Unia Europejska zaryzykuje własny koniec, jeśli nie wyciągnie wniosków - ocenia Cimoszewicz. Jego zdaniem, Wspólnota powinna uniezależnić się od Rosji, nałożyć na nią surowe sankcje gospodarcze, odciąć się od jej przywódców i zażądać zwrotu Krymu.

 - Putin nie jest graczem światowym. To mały satrapa, który zniewolił i ogłupił swój naród, a jednocześnie umiejętnie wykorzystywał wady i słabości chciwych elit w innych krajach - uważa były premier.

Cimoszewicz skomentował również porównywanie tragedię malezyjskiego samolotu do katastrofy pod Smoleńskiem. - Bzdura. Do tego szkodliwa, bo dająca kontrargumenty - powiedział.

Rzeczpospolita

 10

Czytaj także