Podkom. Artur Marciniak, rzecznik szczecińskiej policji powiedział, że w ujawnieniu sprawy pomogli pracownicy pogotowia rodzinnego i Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Pod koniec maja tego roku policjanci otrzymali zgłoszenie o dwóch dziewczynkach w wieku 4 i 5 lat, które pozostawiono bez opieki na boisku jednej ze szczecińskich szkół. "Policjanci sprawdzili zaraz potem ich sytuację rodzinną w domu. Okazało się, że dzieci były głodzone, na ich ciele były ślady, które mogły świadczyć o tym, że były bite" - powiedział rzecznik.
Policjanci wystąpili do Sądu Rodzinnego o podjęcie decyzji w sprawie dalszych losów dzieci. W czerwcu sąd zdecydował o umieszczeniu trójki rodzeństwa w pogotowiu rodzinnym.
Miesiąc później, po interwencji swego pracownika, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie powiadomił prokuraturę o niepokojącym zachowaniu dziewczynek. W toku policyjnego śledztwa okazało się, że dzieci były wykorzystywane seksualnie przez własnego ojca, 47 letniego Sylwestra L., dziadka - 60 letniego Zygmunta G., wujka- 50 letniego Wojciecha W. oraz sąsiada - 55 letniego Mieczysława W.
Ojca i dziadka zatrzymano 16 września, a dwóch pozostałych mężczyzn w środę, 24 września.
Matka dziewczynek twierdzi, że dzieci nigdy się na nic nie skarżyły, a ona sama nie zauważyła u córek żadnych niepokojących objawów.
Dzieci mieszkały w peryferyjnej dzielnicy Szczecina, która nie cieszy się dobrą sławą.
rp, pap