Prawdopodobnie żaden z zakładów opieki zdrowotnej podległych prezydentowi Warszawy nie wystartuje w konkursie ofert na świadczenia medyczne w 2004 r.
Narodowy Fundusz Zdrowia od tygodni jest optymistą. "Myślę, że dojdziemy do porozumienia" - mówił w zeszłym tygodniu prezes NFZ Krzysztof Panas. Dziś już wiadomo, że kompromisu nie udało się osiągnąć. Został tylko jeden dzień na składanie ofert. - pisze "Życie Warszawy".
NFZ nie chce podać danych, ile szpitali złożyło swoje oferty. Mówi się natomiast, że jeśli nie będzie to przynajmniej połowa, to Krzysztof Panas pożegna się ze stanowiskiem.
Wczoraj w szpitalu kolejowym w Międzylesiu kilkudziesięciu dyrektorów szpitali podległych marszałkowi Mazowsza dyskutowało, jaka podjąć decyzję - przystąpić do konkursu czy go zbojkotować. Placówki nie zgadzają się na propozycje Funduszu.
Z informacji "ŻW" wynika, że Fundusz nie spodziewa się bojkotu konkursu, licząc zapewne, że jutro do północy sytuacja się rozwiąże. "Nie możemy teraz gdybać. Po północy upływa termin składania ofert. Po otwarciu kopert będziemy wiedzieć, jaka jest sytuacja" - mówi rzecznik Funduszu Aneta Styrnik.
em, pap