Lepiej wygrać, niż przegrać (aktl.)

Lepiej wygrać, niż przegrać (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sejm niewielką przewagą głosów odrzucił uchwałę wzywającą premiera Marka Belkę do rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Za jej przyjęciem głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a wstrzymało się siedmiu.
Uchwała - nawet gdyby została przyjęta przez Sejm - byłaby tylko wyrażeniem woli politycznej Izby, ale nie zobowiązywałaby premiera do podania się do dymisji.

Za odrzuceniem projektu uchwały opowiedzieli się wszyscy obecni na sali posłowie SLD (143), SdPl (29), Unii Pracy (13) i Partii Ludowo-Demokratycznej (9). Na sali podczas głosowania zabrakło 7 posłów Sojuszu, 3 z SdPl i 2 z PLD.

Za przyjęciem projektu uchwały opowiedziały się kluby PO, PiS, PSL, Samoobrona i LPR oraz koła Ruch Katolicko-Narodowego, Ruch Odbudowy Polski, Dom Ojczysty i Porozumienie Polskie. Na  głosowaniu nie był obecny jeden poseł PO (Leszek Korzeniowski) i  jeden poseł Samoobrony (Alicja Lis). Zabrakło też 4 posłów z PSL, (Edmund Borawski, Tadeusz Gajda, Stanisław Kalinowski i Jan Kubik).

Lepiej wygrać, niż przegrać?

Komentując dzisiejszą decyzję parlamentu Marek Belka powiedział, że  odrzucenie przez Sejm projektu uchwały wzywającej go do rezygnacji ze stanowiska traktuje jako poparcie dla swojego "planu kalendarza politycznego". Premier chce wyborów 19 czerwca.

"Lepiej wygrać niż przegrać" - tak Belka, przebywający z wizytą w  Kijowie, skomentował wynik sejmowego głosowania nad uchwałą autorstwa LPR. Za przyjęciem uchwały głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a wstrzymało się siedmiu posłów.

Premier podziękował wszystkim klubom, dzięki którym uchwała została odrzucona. Jak powiedział, mówi się dużo o problemach z  jego zapleczem parlamentarnym, ale - według niego - to głosowanie pokazało, że jak trzeba, to zaplecze potrafi się zmobilizować.

Belka powiedział również, że odrzucenie uchwały jest dla niego ważne, bo "powstrzymuje pewien niekontrolowany proces destabilizacji politycznej".

Połajanka dla posłów

Belka występując w czwartek w Sejmie z  jednej strony łajał parlamentarzystów: "Koniec teatru politycznego, do roboty", a z drugiej dziękował Izbie za to, że zrobiła bardzo wiele. Przypomniał, że kiedy był powoływany jego rząd, wówczas określał termin zakończenia jego pracy na maj 2005 roku.

"Opowiadam się, tak jak rok temu, za wyborami wiosną, ale  najlepszym, najskuteczniejszym, niegrożącym stabilności naszego kraju sposobem na zakończenie pracy mojego rządu jest decyzja o  samorozwiązaniu parlamentu" - oświadczył Belka. "Jestem za tym, aby ten rząd zakończył prace w tym terminie, w którym chciał, w  którym zaproponował, bo my chcemy dotrzymać słowa. Pomóżcie nam" -  zwrócił się do Sejmu.

Belka bardzo ostro skrytykował Giertycha. "Pan myli partyjniacką politykę z rządzeniem krajem, dla pana rządzenie krajem to teatr polityczny" - oświadczył.

Giertych zaznaczył, że wniosek Ligi ma tylko jeden cel: doprowadzenie do dymisji rządu i do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Ocenił, że przyspieszone wybory pomogą skonstruować normalny rząd i pozwolą zająć się krajem.

Śmieszny rząd

Według posła, takiego rządu jak obecnie jeszcze nie było. "To  rząd śmieszny, poczynając od tego, że - jak pan sam ogłosił - pan się nie zna na polityce i trafił do niej przypadkiem. To po co się pan za nią wziął" - szydził. "Skończyło się tak, jak musiało się skończyć - kpiną, groteską, śmiechem" - uznał.

"Z pańskich rządów ludzie zapamiętają, że pan jest znajomym Jennifer Lopez i wiewiórek" - ironizował. "Zapamiętają również to, że pański wicepremier przechodzi do opozycji wobec siebie, a to rzecz bez precedensu" - ocenił Giertych.

Premiera bronił SLD. Zdaniem szefa klubu Sojuszu Krzysztofa Janika, przez ostatni rok rządów Belki zostało załatwione wiele spraw. "Oczywiste jest, że Polska potrzebuje jeszcze kilku miesięcy spokoju, wiele rzeczy jest do zakończenia" - podkreślił.

Według SdPl premier powinien podjąć jasną, klarowną decyzję i do końca swojej misji utrzymać standard ponadpartyjnego fachowca, który nie miesza się w partyjne rozgrywki. "Puszczanie oka do  ugrupowania pozaparlamenatarnego jest nie na miejscu" - ocenił.

Platforma poprze Giertycha

Szef Platformy Obywatelskiej Donald Tusk wezwał premiera i  liderów SLD do konkretnego, odważnego i uczciwego powiedzenia, że  wybory parlamentarne będą na wiosnę. "Gdybym zanalizował dokładnie to, co pan premier dziś powiedział, to słyszeliśmy lidera rodzącej się opozycji wobec własnego rządu" - ocenił Tusk. Jego zdaniem wystąpienie Belki było de facto ogłoszeniem "manifestu lidera opozycji.

Suchej nitki nie zostawiły na wystąpieniu Belki kluby PSL, PiS i  Samoobrony.

Klub PSL wezwał Belkę do złożenia dymisji. Eugeniusz Kłopotek uznał, że jednym z powodów, dla których ten rząd powinien odejść w  polityczny niebyt jest "jego obłuda, nieskuteczność i arogancja w  rządzeniu". Innym - wystąpienie Belki w Sejmie, podczas którego na  sali sejmowej "powiało grozą". "Oto pojawił się kandydat na  dyktatora, któremu nie w smak demokracja, nie w smak parlamentaryzm, któremu najbliższa jest dyktatura proletariatu" -  powiedział polityk Stronnictwa.

Za projektem Ligi opowiedział się klub PiS. "Ten rząd powinien odejść, bo jest wyjątkowo nieodpowiedzialny, broni tego, co w III RP było najgorsze, podejmuje groteskowe inicjatywy, by wzmocnić obronę najgorszego, co powinno być odrzucone" - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Lider Samoobrony Andrzej Lepper grzmiał: Pana chamstwo polityczne, arogancja i buta przekroczyła dzisiaj wszelkie normy. Jak dodał, krzyczeć premier może "na swoich ministrów, jak pozwolą". Mówił, że dziwi się, że Liga, która jest autorem projektu uchwały "nie zdjęła" premiera z trybuny sejmowej. "Należało wejść i wygonić z tej trybuny" - ocenił. "Co pan uważa posłów za gówniarzy? Nie podoba się panu skład Sejmu, że taki naród wybrał?" - pytał.

Nikogo nie ma w domu

Niezadowolenie posłów wywołała też nieobecność premiera w czasie debaty. Belka opuścił Sejm gdy debata jeszcze trwała i udał się do  Fundacji Batorego, gdzie wygłosił wykład z cyklu "O naprawie Rzeczpospolitej".

Antoni Macierewicz (RKN) zgłosił wniosek, aby przerwać obrady Sejmu do czasu, kiedy na salę obrad nie powróci premier. Poseł ocenił, że premier Belka "uznał za bardziej stosowne" wykładanie w  Fundacji Batorego, niż przysłuchiwać się debacie sejmowej. "Uwłacza to godności Sejmu i narodu polskiego" - dodał.

Wicepremier Jerzy Hausner przeprosił posłów za nieobecność Belki w trakcie debaty. Jego zdaniem, intencje wystąpienia premiera nie  zostały właściwie odczytane.

"Przepraszam, w imieniu premiera Marka Belki, posłów, którzy czują się obrażeni jego nieobecnością" - powiedział Hausner. Przypomniał, że była ona spowodowana zaplanowanym kilka tygodni temu wystąpieniem premiera w Fundacji Batorego.

"Wprost" odwoła rząd?

Wniosek Ligi złożony we wrześniu zeszłego roku ma związek z  artykułem we "Wprost". Jan Piński napisał, że w firmie Lux Med - ogólnopolskiej sieci prywatnych klinik medycznych, pracuje m.in. żona premiera. Do 29 kwietnia w radzie nadzorczej zasiadał także premier Belka. Do Lux Medu płyną pieniądze z państwowych przedsiębiorstw. Jako przykład Piński podał inwestycję z 2003 roku, kiedy to bank państwowy BGŻ zainwestował w Lux Med ponad 12 mln złotych.

ss, pap

 0

Czytaj także