Kurski: burza w szklance wody (aktl.)

Kurski: burza w szklance wody (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jacek Kurski ocenił, że "nerwowa reakcja" sztabu kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Donalda Tuska w reakcji na jego wywiad dla tygodnika "Angora", to niepotrzebna burza w szklance wody.
"Poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Tuska zgłosił się na  ochotnika do Wehrmachtu" - powiedział Kurski w wywiadzie dla  "Angory". Szef kampanii Tuska Jacek Protasiewicz nazwał tę  wypowiedź oszczerstwem rzucanym przez "bullteriera" Lecha Kaczyńskiego.

Kurski, pytany przez dziennikarzy, jakie "poważne źródła na  Pomorzu" miał na myśli, mówiąc "Angorze" o podejrzeniach wobec Tuska, powiedział: "jeżeli w tej sprawie zostanę pozwany przez sztab Donalda Tuska do sądu, stawię przed sądem i tam przedstawię te źródła".

Jak poinformowała wieczorem PAP Sylwia Kwas z biura prasowego PiS, Jacek Kurski został we wtorek usunięty ze sztabu kandydata na  prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jak dodała, Kurski został usunięty "za sformułowanie bezpodstawnych zarzutów dotyczących przodków kontrkandydata w  wyborach prezydenckich".

Poniżej fragment wywiadu, zamieszczony na stronie internetowej "Gazety Wyborczej", jakiego Jacek Kurski udzielił Katarzynie Pastuszko dla tygodnika "Angora" (nr 42):

"(...)

K.P.: Zaczyna pan wyciągać haki na drugą turę?

J.K.: Nie. Mówię prawdę.

- A czy to prawda, że jednym z planowanych przez was haków było ubranie Donalda Tuska w mundur żołnierza Wehrmachtu?

- To obrzydliwe. To, że w jego domu mówiło się po niemiecku, nie  oznacza, że trzeba go przebierać w mundur.

- Po niemiecku?

- Rodzice Tuska byli gdańszczanami i mówili po niemiecku. Pisał o  tym wiele razy w swoich książkach. Jest natomiast półmrok niedomówień i tajemniczości na temat dziadka Tuska. Sądzę, że w  jego interesie leży wyjaśnienie tej kwestii. W przypadku wyborów prezydenckich Polacy mają prawo wiedzieć wszystko o kandydacie.

- Rozumiem, że pan wie?

- Niczego nie wiem na pewno. Poważne źródła na Pomorzu mówią, że  dziadek Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu. Na Pomorzu zdarzało się często wcielanie do Wehrmachtu, ale siłą. Cokolwiek było z jego dziadkiem - nie winię za to Donalda Tuska. Winię go  jedynie za tolerowanie plotek na ten temat. Powinien albo zaprzeczyć, albo potwierdzić, a nie milczeć. To już nie jest jego prywatna sprawa. Tusk nie kandyduje na prezydenta Sopotu, tylko prezydenta Polski. Wyjaśnienie tej kwestii jest dlatego takie ważne, że Tusk w swojej publicystyce historycznej prezentuje często niemiecki punkt widzenia. Czyni także wiele proniemieckich gestów. (...)

Kurski podkreślił na konferencji prasowej, że ta wypowiedź była wywołana pytaniem dziennikarza. Podkreślił, że w wywiadzie "nie ma  ani jednego stwierdzenia, jakobym ja twierdził, że dziadek Donalda Tuska służył w Wehrmachcie". "Potwierdziłem tylko fakt, że z tego rodzaju sugestiami podchodzono do sztabu PiS" - powiedział.

Zaznaczył, że cieszy się z tego, że ta sprawa została wyjaśniona we wtorek przez sztab Tuska. Protasiewicz zapewnił wcześniej na  briefingu w Sejmie, że dziadkowie Tuska nie służyli w Wehrmachcie. Na poparcie tej tezy zaprezentował dokumenty o obu dziadkach Tuska, z których wynika, że jeden z nich po aresztowaniu w 1939 roku został wysłany do pracy w obozie Stutthof, a drugi przebywał w trzech obozach hitlerowskich.

Kurski oświadczył, że po wyjaśnieniach sztabu Tuska "uznaje sprawę za wyjaśnioną". Jak dodał, "nie ma powodów do eskalowania tego konfliktu", dlatego - jak powiedział - nie będzie odpowiadał na żadne pytania dziennikarzy.

Przypomniał, że w wywiadzie dla "Angory" podkreślał, że  "cokolwiek było z dziadkiem Donalda Tuska" - nie wini za to  kandydata PO". "Winię go jedynie za tolerowanie plotek na ten temat" - cytował swoją wypowiedź dla tygodnika.

Kurski oświadczył także we wtorek, że "kłamstwem jest twierdzenia, że w jakikolwiek sposób z tą sprawą związany jest kandydat na prezydenta Lech Kaczyński, czy kandydat na premiera pan Kazimierz Marcinkiewicz".

Protasiewicz komentując wywiad Kurskiego dla "Angory" powiedział, że "kłamstwo wymyślone w sztabie Lecha Kaczyńskiego, wypowiedziane, według scenariusza, najpierw przez +bullteriera+ pana Kaczyńskiego, następnie zostało dzisiaj powtórzone przez kandydata na prezydenta RP i kandydata na premiera".

Szefowi sztabu wyborczego Tuska chodziło o wtorkową wypowiedź Kaczyńskiego z radiowych "Sygnałów Dnia", że choć nie zawsze podobają mu się wypowiedzi Kurskiego na temat konkurentów politycznych, to uważa, że "nie mijają się one z prawdą".

Szef kampanii Tuska przywołał też wypowiedź Kazimierza Marcinkiewicza, który we wtorek rano w Radiu Zet, ocenił, że  Kurski mówił o dziadku Tuska nie z własnej inicjatywy, ale  odpowiadając na pytanie dziennikarza "Angory".

ks, pap

 0

Czytaj także