Roman Włos: jeśli zostanę prezydentem, będę sadził drzewa w miastach

Roman Włos: jeśli zostanę prezydentem, będę sadził drzewa w miastach

Dodano:   /  Zmieniono: 7
Roman Włos (fot. TV Silesia)
W 2005 roku nie udało mu się zebrać nawet tysiąca podpisów wymaganych do rejestracji komitetu wyborczego, ale mimo to postanowił znów ubiegać się o prezydenturę. Roman Włos z Katowic, który zajmuje się handlem obwoźnym uważa, że jest jedyną nadzieją dla Polski na normalność. Włos dołącza tym samym do grupy takich politycznych meteorów jak Liwiusz Iliasz, Łukasz Pawłowski czy Leszek Bubel. – Fakt, że w Polsce kolejka pretendentów do fotela prezydenta jest zawsze tak długa jest naszą specyfiką. To efekt bałaganu na polskiej scenie politycznej – ocenia politolog dr Wojciech Jabłoński.
Roman Włos ma niezwykle… oryginalny program. Obiecuje każdemu Polakowi dostęp do małego samolotu, lub niewielkiego helikoptera. – PRL zniszczył lotnictwo cywilne w Polsce i żaden polityk się tym nie zajmuje – oburza się Włos w rozmowie z Wprost24. - Czas to zmienić – dodaje.

Zarabiajmy pieniądze!

Roman Włos ma swój własny pomysł na Polskę. – Nie interesuje mnie podział na prawicę ani lewicę. To sztuczny podział, który jest utrzymywany tylko w Polsce – mówi kandydat na prezydenta. Z dalszych wypowiedzi wynika, że jest zafascynowany USA i liberalizmem. – Moje hasło wyborcze to „Zarabiaj pieniądze w domu, szybko, pewnie bez ryzyka". Dlaczego w Polsce tak trudno prowadzić działalność gospodarczą? Bo jest zbyt wiele biurokracji. W USA jeśli prowadzi się biznes w pojedynkę firmy nie trzeba nawet rejestrować. A u nas trzeba płacić ZUS, nawet jeśli się nie zarabia. A z czego mają ludzie płacić jeśli nie mają? – denerwuje się. Generalnie Roman Włos uważa, że ludziom potrzebne są przede wszystkim pieniądze. – Nie walka z bezrobociem, nie ideologie – tylko pieniądze. Obiecuje, że w jego Polsce każdy pieniądze będzie miał. Włos chce zliberalizować gospodarkę, ale to nie wszystko. Inne punkty programu kandydata na prezydenta to „zalesienie miast", „domek dla każdego", „poskromienie czynszów".

Zmowa mediów

Jedyne co według Włosa może stanąć na jego drodze do władzy to brak funduszy i wrogie media. – Nie wiem, czy to jakaś zmowa, czy co? Wysłałem na początku roku informację do mediów o tym, że startuję w wyborach i nikt się tym nie zainteresował. Nikt mnie nie uwzględnia w sondażach. A np. Donalda Tuska, chociaż nie kandyduje, uwzględniają! – denerwuje się. Jego zdaniem to efekt tego, że w Polsce rzeczywistość kształtują media. – Jeśli ktoś jest spoza układu jest ośmieszany. Dlaczego kpi się np. z Krzysztofa Kononowicza? Że nie mówi jak ci dobrze wykształceni? Ja też mam tylko średnie wykształcenie, ale w odróżnieniu od tych inżynierów różnych potrafię np. procenty wyliczyć bez problemu. Jestem samoukiem – twierdzi. Włos liczy na pomoc internautów. – Nie mam funduszy na kampanię, ale liczę na pomoc dobrych ludzi. Internauci mile mnie pod tym względem zaskoczyli - mówi.

Polski folklor

Dlaczego w każdych kolejnych wyborach prezydenckich w Polsce pojawiają się takie „egzotyczne" kandydatury? Zdaniem dr. Jabłońskiego to forma zaistnienia w świadomości publicznej, często tylko po to, by potem jako „kandydat na prezydenta" czerpać większe korzyści w swojej działalności zawodowej. Ale nie tylko. – Na obrzeżach polityki działają ludzie, wyrzuceni poza zakonserwowany system i ci, którzy nie należą do najważniejszych partii tylko w czasie wyborów prezydenckich mogą zaistnieć. Ale przez to lista ubiegających się o prezydenturę zawiera zazwyczaj kilkanaście nazwisk co jest niepoważne.


W przypadku Romana Włosa chodzi chyba jednak nie o karierę polityczną tylko wsparcie w działalności zawodowej. Jak sam przyznał w rozmowie z Wprost24 ma problemy z regularną spłatą czynszu.


 

+
 7

Czytaj także