Papierosy dla dzieci, pistolet na boisku. Oligarchowie w piłkarskim świecie

Papierosy dla dzieci, pistolet na boisku. Oligarchowie w piłkarskim świecie

Roman Abramowicz na swoim jachcie Luna
Roman Abramowicz na swoim jachcie Luna Źródło: Newspix.pl / ABACA
Brytyjskie sankcje nałożone na Romana Abramowicza i obijające rykoszetem jego Chelsea, stały się symbolem upadku rosyjskich oligarchów. Zwłaszcza tych, którzy kręcili się wokół zachodnioeuropejskiej piłki. Wizerunkowa katastrofa właściciela The Blues kończy pewną erę, którą sam Abramowicz rozpoczął 20 lat temu, kupując Chelsea i otwierając futbolowe salony dla swoich kolegów.

Przez dwie dekady uzbierało się dość liczne grono rosyjskich biznesmenów, zainteresowanych inwestowaniem w piłkę nożną. Traktowali ją trochę jak interaktywną zabawkę, trochę jak narzędzie do nawiązywania kontaktów, robienia interesów i poprawy swojej reputacji. I chociaż z sukcesami sportowymi bywało różnie, kibice do obecności oligarchów w lożach VIP się przyzwyczaili. Wiedzą, że klubowej gabloty nie zapełni się wolą walki i przywiązaniem do barw, jeśli w budżecie będzie pusto. Z oligarchami na pokładzie, o finanse martwić się nie trzeba.

I pewnie dlatego w czasie ostatnich meczów Chelsea jej kibice skandowali nazwisko Abramowicza, wyrażając wdzięczność za to, co zrobił dla ich klubu i jednocześnie niepewność, co z ich drużyną będzie dalej.

Gruziński słup i Chelsea-bis

Pomruki niepewności niosą się też po trybunach holenderskiego Vitesse. Klub z Arnhem nie należy do europejskiej czołówki, ale należy do rosyjskiego biznesmena, Walerego Ojfa. A skoro tak, to za chwilę może stracić źródło finansowania, a nawet – jak donoszą holenderskie media – zostać z olbrzymimi długami. A przecież dekadę temu ostrzono tu sobie zęby na mistrzostwo kraju.

Ojf to już trzeci prezes Vitesse zza dawnej żelaznej kurtyny. Zaczęło się od Gruzina Meraba Żordanii, który przejął zespół w 2010 roku. Niegdyś przeciętny piłkarz i skompromitowany działacz: za korupcję i przekręty finansowe został swego czasu aresztowany. Będąc prezesem Gruzińskiego Związku Piłki Nożnej sam siebie mianował selekcjonerem tamtejszej reprezentacji. W Gruzji nie miał czego szukać – w Holandii kupił sobie miejsce na świeczniku. Ale nie za swoje pieniądze: za plecami Żordanii stali rosyjscy oligarchowie, bracia Czyhryńscy – dobrzy znajomi i współpracownicy… Romana Abramowicza.

Artykuł został opublikowany w 11/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Ponadto w magazynie