Urszula Dudziak: „W przyszłym roku kończę 80 lat. Ślub? Może coś nam odbije”

Urszula Dudziak: „W przyszłym roku kończę 80 lat. Ślub? Może coś nam odbije”

Urszula Dudziak
Urszula Dudziak / Źródło: Eliana Photo
Cały czas żartujemy. Ćwiczyłam „Over the rainbow” – to jest trudna piosenka – i tak mi się jakoś głos w górze załamywał, więc pytam go, co o tym myśli. A on: „Wiesz, to by świetnie wypadło z taką olbrzymią orkiestrą i big bandem. Żeby wszyscy, którzy naprawdę pięknie grają, zagłuszyli cię”. Mówię mu: „Patrz, jakie mam oponki w pasie”. A on: „Przynajmniej nie utoniesz” – mówi Urszula Dudziak.

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz, „Wprost”: Gdzie pani obecnie żyje, tworzy i pracuje?

Urszula Dudziak: Aktualnie mieszkam na Podlasiu, właściwie na granicy Mazowsza i Podlasia, ale mówię, że na Podlasiu, bo to ładniej brzmi. Przyroda tam pięknie mnie otula, roślinność bucha cudowną świeżością i zielenią, oddycham kryształowym powietrzem, nieopodal mam trzydziestokilometrowy las, z moim partnerem Bogusiem siejemy, sadzimy, budujemy kort tenisowy – powinien być gotowy za jakieś 2 tygodnie; mamy 3 psy i 2 koty. Moje marzenie się spełniło.

30 lat mieszkałam w Nowym Yorku, potem wróciłam do Warszawy, moja córka jest w Warszawie, druga – w Nowym Jorku, siostra i brat w Szwecji… Teraz, po pandemii, znów wszystko jest w zasięgu ręki.

Ale ja osiadłam na Podlasiu i w tym momencie mojego życia jest mi tutaj najlepiej.

Źródło: Wprost
 0

Ponadto w magazynie