Co dalej z Szydło? Kaczyński: Jest dziś w gorszej formie. To minie

Co dalej z Szydło? Kaczyński: Jest dziś w gorszej formie. To minie

Beata Szydło i Jarosław Kaczyński
Beata Szydło i Jarosław Kaczyński / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Jak potoczy się kariera polityczna byłej premier Beaty Szydło? Wiele wskazuje na to, że prezes PiS ma wobec europosłanki poważne plany. Niedawno, w Polskim Radiu 24 Jarosław Kaczyński przyznał, że kandydatem na prezydenta w 2025 roku mogą znaleźć się politycy, którzy mają na koncie wyborczym „rekordy”. W wywiadzie dla „Wprost” chwali byłą premier i przyznaje, że miała ostatnio trudny czas jako matka. Odnosi się też do jej syna, Tymoteusza.

Na pytanie Elizy Olczyk i Joanny Miziołek, dziennikarek „Wprost”, dlaczego Beata Szydło ostatnio znikła z życia publicznego i czy czuje się skrzywdzona, prezes PiS otwarcie przyznał:

Bardzo wysoko cenię Beatę i ją lubię. Miała kłopoty matczyne i jest zrozumiałe, że jest dzisiaj w gorszej formie.

Chodzi o jednego z synów , Tymoteusza. W połowie marca OKO.Press ujawnił, że mężczyzna pracuje pod zmienionym nazwiskiem w firmie, w której udziały ma m.in. prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek. Mowa o ERG Bieruń Folie. Według portalu Tymoteusz Szydło był tam zatrudniony od niemal półtora roku jako przedstawiciel handlowy i zajmował się dystrybucją worków foliowych.

Gdy sprawa nowego zajęcia syna byłej premier ujrzała światło dzienne, zelektryzowała media. Błyskawicznie pojawiły się też kontrowersje: w sieci rozgorzała dyskusja nad tym, czy należało publikować informacje o osobie prywatnej. Jeszcze w 2017 r. Tymoteusz Szydło nie znikał z pierwszych stron gazet.

Czytaj też:
Morawiecki we „Wprost”: Bogaci korzystają z dróg i szkół, a nie łożą na to odpowiednio do zarobków. To nieuczciwe

– To bardzo ważna chwila dla matki. Mój syn wybrał wspaniałą, ale trudną drogę – tuż po mszy prymicyjnej syna powiedziała Faktowi ówczesna premier. Kiedy ten, kilka lat później, ogłaszał decyzję o rezygnacji z kapłaństwa, wyznał w wydanym oświadczeniu, że rozpoznawalność jest dla niego kłopotliwa.

„Rozpoznawalność, której nie chciałem”

– Zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – pisał do Katolickiej Agencji Prasowej Tymoteusz Szydło.

Obecność czołowych polityków ekipy rządzącej i prezesa Jarosława Kaczyńskiego przykuła uwagę reporterów, więc syn Beaty Szydło nie miał wyboru. Tabloidy interesowały się jego posługą, z czasem sprawa stała się ciekawa dla innych mediów. Nic więc dziwnego, że informacja o rezygnacji Szydło ze stanu duchownego wzbudziła sensację.

Od 2019 r., kiedy Tymoteusz przestał być księdzem, wydawało się, że wszyscy o nim zapomnieli. Zresztą, była szefowa rządu została europosłanką i raczej rzadko udzielała się w mediach. Wszystko zmieniło się wraz z publikacją OKO.Press. Zwolennicy upubliczniania tej historii argumentowali, że Daniel Obajtek załatwia pracę bliskim polityków PiS. Głos zabrał mec. Maciej Zaborowski, który reprezentuje zarówno prezesa paliwowego giganta jak i byłą premier.

Czytaj też:
Tadeusz Cymański dla „Wprost”: Życzono mi nawet śmierci

Mec. Maciej Zaborowski potwierdził informację o angażu Tymoteusza Szydło w ERG Bierżuń i wyjaśnił, że syn byłej premier nie chciał być po odejściu ze stanu duchownego na utrzymaniu rodziców. Rozsyłał CV do różnych firm ale też – jak relacjonował adwokat – poprosił mamę o pomoc. Ta z kolei miała zwrócić się różnych firm, w tym do Obajtka. I właśnie od niego dowiedziała się o wakacie w bieruńskiej firmie. Również prezes Orlenu nie krył w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Beata Szydło prosiła go o pomoc.

Medialny atak na rodzinę Szydło

Wtórował mu , pisząc na Twitterze o „medialnym ataku na rodzinę Beaty Szydło” i „bezpardonowej próbie podeptania godności drugiego człowieka”. Jarosław Kaczyński też odniósł się we „Wprost” do sytuacji byłej premier, stając w jej obronie:

– Jeżeli jej syn jest atakowany dlatego, że jest synem byłej premier i nawet jeżeli sprzedaje worki, to też jest źle, to trudno się dziwić frustracji matki. Ale to na pewno minie. Dodam, że syn to laureat olimpiady filozoficznej w latach szkolnych i – poza seminarium – absolwent filozofii.

Przypomniał też, że osiągnęła „rekord Europy” w wyborach do Parlamentu Europejskiego (zdobyła 524 951 głosów – red.). Czy to oznacza, że widzi ją w roli następcy Andrzeja Dudy? Wicepremier wypowiedział się na ten temat zachowawczo. – Żadnej decyzji co do kandydata na prezydenta w następnych wyborach nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie. To są luźne dywagacje dotyczące bardzo cenionej przez mnie osoby – skwitował.

„Kaczyński zabezpiecza się przed powstaniem zwartej frakcji”

Jak można odczytywać sugestie prezesa? Czy faktycznie realnie myśli o kandydaturze Beaty Szydło na prezydenta w kolejnych wyborach? Prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenia, że to próba podtrzymywania równowagi wewnątrz partii.

– Oprócz relacji z mniejszymi koalicjantami ważna jest stabilizacja w samym PiS, partii, która przecież nie jest monolitem. Po drugie, Jarosławowi Kaczyńskiemu chodzi o zachęcenie do podtrzymania aktywności byłej premier. Wskazanie, że wciąż jest dla niej miejsce – mówi politolog.

Jak przypomina, Beata Szydło została zdegradowana w momencie największej popularności, co nie jest standardem w polityce. – Zostawianie polityka w próżni w roli kogoś, kto był kiedyś bardzo ważny, a teraz jest jedynie posłem czy europosłem jest bardzo niebezpieczne. To zabezpieczenie się przed tym, aby nie mieć na pokładzie sfrustrowanego polityka. Odsunięci politycy, co pokazuje historia, chętniej uczestniczą w grze, która potrafiła zmienić cały układ sił politycznych. Kaczyński wie, że za chwilę obecny układ rządzący się rozpadnie, nie wiadomo co zostanie z koalicji. To zabezpieczanie się przed powstaniem zwartej frakcji, która miałby swojego lidera i po cichu kontestowałaby działania kierownictwa partii – podsumowuje politolog.

Źródło: Wprost
 2

Czytaj także