Potężna awantura na antenie TVN24. Prowadzący 20 sekund dzwonił dzwonkiem, ale nic to nie dało

Potężna awantura na antenie TVN24. Prowadzący 20 sekund dzwonił dzwonkiem, ale nic to nie dało

Michał Kamiński i Kamil Bortniczuk
Michał Kamiński i Kamil Bortniczuk / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski / Fotonews
Gośćmi programu „Tak jest” na antenie TVN24 byli wicemarszałek Senatu Michał Kamiński i poseł PiS Kamil Bortniczuk. Parlamentarzyści tak energicznie się spierali, że prowadzący musiał uciszać ich dzwonkiem. Ale niewiele to dało...

W środowym programie „Tak jest” na antenie TVN24, senator -Koalicji Polskiej Michał Kamiński i poseł klubu Kamil Bortniczuk przez kilkanaście minut spierali się o kontrowersyjny wpis wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego dotyczącego przyjęcia przez Swiatłanę Cichanouską zaproszenia na spotkanie Campus Polska Przyszłości . Dziś Terlecki napisał do Cichanouskiej list w tej sprawie.

Obaj goście wielokrotnie wchodzili sobie w słowo i nie pozwalali na skończenie wypowiedzi drugiej osoby. Przekrzykiwali się w taki sposób, że wielokrotnie trudno było zrozumieć ich słowa.

Kamiński do Bortniczuka: Proszę mnie nie bić

Panowie, nie razem. Umówmy się: nie razem – próbował wpłynąć na gości w studiu prowadzący rozmowę Andrzej Morozowski. Jednak to nie wpłynęło na zachowanie zaproszonych gości.

Bortniczuk przy okazji swoich wypowiedzi bardzo gwałtownie gestykulował. – Proszę mnie nie bić i nie dotykać. O to bym prosił przede wszystkim – odparł wtedy Kamiński.

Gdy Morozowski próbował wprowadzić do rozmowy kolejny wątek, Kamiński nic sobie z tego nie robił, mówiąc razem z prowadzącym i nie dając mu dojść do słowa.

Panowie, panowie, panowie – kilkanaście razy powtórzył Morozowski, próbując uciszyć spierających się gości. W końcu na cały głos krzyknął „panowie!”, co tylko na chwilę pozwoliło mu zabrać głos.

Nie razem, nie razem – wzywał Morozowski. W tym czasie parlamentarzyści ciągle się przekrzykiwali. „Pan bredzi”, „To, co pan mówi, jest skandaliczne” – zarzucali sobie nawzajem.

Morozowski użył dzwonka w programie. Nic to nie dało

Po kolejnych upomnieniach Morozowski postanowił skorzystać z dzwonka, który miał na biurku. Zaczął kilkukrotnie uderzać w niego długopisem, dzwoniąc w seriach po kilka sekund. W pewnym momencie z dłoni wypadł mu długopis, ale po chwili dzwonił dalej. Łącznie prowadzący dzwonił ponad 20 sekund, cały czas powtarzając „panowie!”.

Ale niewiele to dało. – PANOWIE, NO! – w końcu Morozowski krzyknął na gości, wymownie podnosząc ręce. To ostatecznie dało efekt. – Przepraszam – powiedział Bortniczuk.

Co się z wami dzieje? – pytał Morozowski. – Wpuścić panów do studia i natychmiast coś takiego. Znowu będziemy robić to zdalnie. Naprawdę, tak się tak skończy – mówił Morozowski, dodając po chwili, że to żart. – Brakowało nam tego studia – ze śmiechem łagodził sytuację Bortniczuk.

Ale Kamiński mówił dalej, tym razem zagłuszając prowadzącego. – Panie marszałku, przywołuję teraz pana do porządku – mówił Morozowski. Po tym incydencie goście przez pewien czas rozmawiali przy zachowaniu kultury rozmowy. Ale nie dotrwali tak do końca programu.

Pod koniec Morozowski znowu musiał użyć dzwonka i krzyknął „panowie!”. – Halo, panowie ! – mówił, machając ręką. To wciąż niewiele dało, i po kilkunastu powtórzonych „panowie” prowadzący skończył program.

Czytaj też:
Atak hakerów na skrzynkę Dworczyka. Dokumenty, które ujawniono, były modyfikowane

Źródło: TVN24
+
 1

Czytaj także