Prezydent Lech Kaczyński nie zamierza ulec naciskom rządu i nie będzie się spieszył z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego - dowiedział się "Dziennik".
Z ustaleń gazety wynika, że plan Pałacu Prezydenckiego zakłada wykorzystanie sytuacji w Europie tak, by dalej obowiązywał w niej najkorzystniejszy dla Polski traktat. Czy polski prezydent i premier mają wspólne stanowisko wobec sytuacji powstałej po irlandzkim "nie" dla traktatu z Lizbony? Wszystko wskazuje na to, że nie - twierdzi "Dziennik". O stanowisku Polski wobec unijnego kryzysu premier i prezydent mieli rozmawiać przed wyjazdem Tuska na brukselski szczyt. Ale do spotkania nie doszło. "Przez wiele dni nie było żadnej próby kontaktu z nami i dopiero w środę wieczorem otoczenie premiera nagle zaczęło starać się o spotkanie. Tyle, że przecież Tusk musiał wiedzieć, że tego dnia prezydent ma urodziny" - mówi współpracownik Lecha Kaczyńskiego. Z kolei szef MSZ twierdzi, że do rozmowy nie doszło z winy prezydenta.