Prezes UKE nie może być zależny od rządu

Prezes UKE nie może być zależny od rządu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rządowy projekt nowelizacji prawa telekomunikacyjnego może nas kosztować miliony euro - przestrzega "Gazeta Prawna".

Zaproponowane rozwiązania nie gwarantują prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej dostatecznej niezależności od aparatu rządowego i bieżącej polityki. A takiej gwarancji dla krajowych organów regulacyjnych wymagają od naszego ustawodawcy dyrektywy unijne. Prezesa UKE, zgodnie z rządową propozycją, ma powoływać na wniosek prezesa rady Ministrów Sejm za zgodą Senatu.

Jeszcze większe wątpliwości budzi tryb odwołania prezesa. Minister infrastruktury ma opiniować sprawozdanie z działalności UKE, a jego negatywna opinia może stanowić podstawę odwołania prezesa. Takie rozwiązanie wprowadza ścisłą zależność prezesa UKE od rządu, sprzeczną z prawem wspólnotowym.

Tego typu zależność państwowego regulatora od władzy politycznej może być potraktowana przez Komisję Europejską jako uporczywe uchylanie się od stosowania norm unijnych. Kara ryczałtowa w takim przypadku wynosi 3,6 mln euro - przypomina "Gazeta Prawna".