Administracji prezydenta USA, Baracka Obamy zależy przede wszystkim na integracji Rosji ze światową gospodarką, co sprawia, że na boczny tory jest spychany problem schodzącej na złą drogę demokracji w tym kraju - ubolewa konserwatywny dziennik. Biały Dom zaprzecza teoriom, wysnuwanym przez rosyjskie media, że wizyta Bidena miała wesprzeć wizerunek prezydenta Miedwiediewa w konkurencji z premierem Władimirem Putinem. Jednak "The Washington Post" zauważa pewne wysiłki wiceprezydenta w tym kierunku - W czasie całej mojej kariery, gdy tylko rozmawiałem z jakimkolwiek rosyjskim przywódcą, wiedziałem, że mam do czynienia z jednym z najsilniejszych ludzi na świecie, i tak właśnie dziś myślimy o panu - przytacza gazeta słowa Bidena, skierowane do Miedwiediewa.
Mimo, że przedstawiciel Białego Domu spotkał się z przedstawicielami opozycji rosyjskiej, a problemy demokracji i przestrzegania praw człowieka były zawsze tematami rozmów na linii Waszyngton-Moskwa, to jednak obecnie odgrywają one drugorzędną rolę - ocenił dziennik.
jc