„Dzienniki wojenne”: Petro ze Lwowa:: Wytrzymamy, ile trzeba. Bo nie padliśmy pierwszego dnia

„Dzienniki wojenne”: Petro ze Lwowa:: Wytrzymamy, ile trzeba. Bo nie padliśmy pierwszego dnia

Najpopularniejsze hasło w czasie wojny
Najpopularniejsze hasło w czasie wojny / Źródło: Yelyzaveta Baurda
Nie wiadomo, co nas czeka. Ale wierzę, że wytrzymamy tak długo, jak to będzie potrzebne. Ponieważ możemy. Ponieważ nie padliśmy pierwszego dnia – pisze dla „Wprost” Petro Kozak, student ze Lwowa., wspominając pierwsze dni inwazji Rosji.
Petro Kozak urodził się we Lwowie. Studiuje dziennikarstwo (I rok studiów magisterskich) na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym im. Iwana Franki. Interesuje się historią i polityką. Prowadzi badania nad ekosystemami mediów oraz ich wpływem na zachowanie zwykłego użytkownika.

Czy kiedyś zdarzyło ci się, że kilka dni po prostu zniknęło z twojej pamięci? Że jakieś fragmenty z twojego życia wypadłyc Ci z głowy, jakby były czymś niepotrzebnym? Może zapomniałeś o pierwszych dniach szkoły? A może zapominasz teraz, przyzwyczajając się do różnych rzeczy, nie uznając ich za ważne?

My, Ukraińcy, przyzwyczajamy się do czegoś innego. W ostatnich latach mieliśmy największego pecha. Na początku przyzwyczailiśmy się do odwiedzania Krymu, naszych krewnych w Doniecku czy Ługańsku, „po cichu”. Przyzwyczailiśmy się do „operacji antyterrorystycznej” i statystyk ukraińskich żołnierzy zabitych na wschodzie. Teraz zaś przyzwyczajamy się do niespokojnego miasta i do codziennych syren, do wiadomości o kolejnych atakach rakietowych i do tego, że teraz cała Ukraina jest frontem.

I chyba to przeraża najbardziej.

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także