Jednogłośna Europa

Jednogłośna Europa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tuż na finiszu francuskiej prezydencji coraz jaśniej widać, że prezydent Nicolas Sarkozy za jeden z głównych celów postawił sobie kreowanie jednolitego stanowiska Unii Europejskiej w najważniejszych światowych problemach. Piątkowy szczyt w Brukseli, poświęcony kryzysowi finansowemu dowiódł, iż misja Sarkozy'ego jest udana. Europa mówi jednym głosem, a że ów głos jest nie zawsze zdecydowany to już całkiem inna sprawa.
Znany z hiperambicji i nadaktywności francuski prezydent skorzystał z prawa, przysługującemu mu jako przewodniczącemu Rady Unii Europejskiej i po raz drugi zorganizował nadzwyczajny szczyt. Pierwszy, poświęcony wojnie w Gruzji, odbył się we wrześniu. Wczorajszy szczyt miał na celu wypracowanie wspólnego europejskiego stanowiska przed "kryzysową" konferencją grupy G20 w Waszyngtonie. Nie spełniły się czarne prognozy niektórych analityków i Niemcy nie zaprotestowały przeciw francuskim planom ratunkowym. Europejski remedium na kryzys jest m.in. wzmocnienie roli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ściślejsza kontrola nad systemem bankowym (także monitorowanie firm ratingowych) i przede wszystkim koordynacja działań. I taka właśnie opcja okazała się do zaakceptowania dla wszystkich krajów unijnych. Także dla Polski.  Prezydent Lech Kaczyński, który przewodniczył naszej delegacji, przyznał, że francuska propozycja niemal w pełni pokrywała się z polskim punktem widzenia. Było jednak jedno "ale" - żal, że Polska nie znalazła się w gronie państw, zaproszonych na waszyngtońską konferencję. Europę reprezentować będzie pięć krajów: Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania. Ta ostatnia znalazła się w elitarnym gronie, dzięki dysponującej dwoma miejscami Francji (jedno miejsce dla samej Francji, drugie dla prezydencji). Przede wszystkim jednak Hiszpania już od kilku tygodni usilnie lobbowała na swoją stronę i mimo, że premier Zapatero nie cieszy się opinią męża stanu, akcja promocyjna się udała. Polska nawet nie spróbowała swoich sił. A szkoda, bo byłaby głosem całej wschodniej Europy.

Sam prezydent Kaczyński nie wywołał żadnego skandalu w Brukseli, a wręcz odwrotnie. Razem z litewskim prezydentem Adamskusem ochłodzili zapędy Francji, która chciała natychmiastowego wznowienia rozmów z Rosją o nowym porozumieniu Unia-Rosja. Kaczyński przypomniał, że może i Rosja owszem wycofała się z większości terytorium Gruzji, ale secesja Abchazji i Osetii Południowej też stała się nieodwracalnym faktem.