Po wojnie z Gruzją Rosja uznała niepodległość obu tych terytoriów, nad którymi Tbilisi utraciło kontrolę w latach 90. W ślad za Moskwą poszły Wenezuela, Nikaragua i Nauru, pozostałe kraje świata uznają obie republiki za część Gruzji. Miedwiediew ocenił, że decyzja o reakcji zbrojnej w 2008 roku "była właściwa". Mówił, że "z kontaktów z międzynarodowymi partnerami widzi, że teraz sytuacja się uspokoiła". - Nie ma alternatywy - dla rozwoju relacji rosyjsko-abchaskich - zapewnił. Podkreślił, że region ten ma wszelkie warunki do rozwoju turystyki i do Abchazji przyjeżdża wielu turystów z Rosji.
- Nie ma alternatywy dla rozwoju relacji rosyjsko-abchaskich - zapewnił rosyjski prezydent. Podkreślił, że region ten ma wszelkie warunki do rozwoju turystyki i do Abchazji przyjeżdża wielu turystów z Rosji. Rosyjski prezydent dodał, że Moskwa będzie rozwijała wszechstronne relacje z Abchazją.
Władze Gruzji natychmiast zareagowały krytycznie na wizytę Miedwiediewa w Abchazji. Gruziński minister ds. reintegracji Temur Iakobaszwili powiedział, że "lepiej by było, gdyby prezydent Rosji skoncentrował się na sprawach wewnętrznych". Rosja od lipca walczy z pożarami lasów.
W nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku Gruzja wszczęła ofensywę na stolicę Osetii Południowej - Cchinwali. Rosja odpowiedziała wprowadzeniem swych wojsk do Osetii Południowej i dalej w głąb terytorium Gruzji. Wojna trwała pięć dni, a 26 sierpnia Rosja uznała niepodległość obu republik.PAP, arb
