Kilka godzin później, prezydent ogłosił dalsze ustępstwa; zarządził zrewidowanie wyników wyborów parlamentarnych w tych regionach, w których opozycja kwestionuje ich wiarogodność. "Prezydent polecił szefowi centralnej komisji wyborczej (...) zwrócić szczególną uwagę na te regiony, gdzie wyniki wyborów wywołały zdecydowaną reakcję ludności" - podała prezydencka służba prasowa. Prezydent Akajew miał też wydać - jak pisze agencja Associated Press - stosowne zalecenia Sądowi Najwyższemu, by "całkowicie i uczciwie rozstrzygnąć spory".
Na razie brak reakcji na posunięcie prezydenta Akajewa ze strony opozycji, która od tygodnia domaga się jego ustąpienia i unieważnienia wyników lutowych wyborów parlamentarnych, które, zdaniem opozycji, zostały sfałszowane. Demonstranci opanowali wiele siedzib władz lokalnych w dwóch miastach na południu kraju: Osz i Dżalal-Abad. Wg agencji Interfax, w Dżalal-Abadzie podczas starć z milicją mogło zginąć około dziesięciu osób. W poniedziałek przedstawiciel MSW przyznał, że opozycja okupuje także siedziby władz w czterech innych miejscowościach.
Rzecznik prezydenta Abdil Segizbajew oświadczył jednak, że siły bezpieczeństwa nie podejmą akcji przeciwko demonstrantom, lecz rozmowy z opozycją będą możliwe dopiero wówczas, gdy w kraju zapanuje spokój.
Opozycja zarzuca Akajewowi, że poprzez manipulowanie wynikami wyborów pragnie stworzyć sobie warunki do kolejnej kadencji prezydenckiej. 60-letni Akajew zaprzecza.
Wybory parlamentarne, mające przygotować grunt polityczny pod wybory prezydenckie w październiku, odbyły się 27 lutego, a druga tura - 13 marca. OBWE uznała, że nie odpowiadały one międzynarodowym standardom. Według oficjalnych wyników, opozycja zdobyła w nich tylko 10 miejsc w 75-osobowym jednoizbowym parlamencie (Żogorku Kenesz), który miał zastąpić dotychczasowy dwuizbowy.
ss, em, pap