Akajew wystąpił we wtorek na forum nowego parlamentu, którego wybór kontestuje opozycja, podkreśliając prawomocność nowo wybranej izby. Protesty i poczynania opozycji nazwał zjawiskiem przejściowym, wyraził przekonanie, że kryzys zostanie wkrótce zażegnany. Zdaniem Akajewa, "napięcie w kraju podsycają marginalne grupy opozycji i robią to, aby sprowokować władze do użycia siły na dużą skalę".
"Chcę podkreślić, że nigdy nie podejmę takich kroków" - powiedział Akajew zwracając się do obecnych na pierwszej sesji nowego parlamentu 58 deputowanych, wśród których nie było ani jednego z dziesięciu przedstawicieli opozycji, którzy uzyskali mandaty w 75-miejscowym parlamencie.
Wcześniej rzecznik prezydenta Abdil Segizbajew twierdził, że sytuację w miastach Osz i Dżalal-Abad w pełni kontrolują elementy przestępcze powiązane z mafią narkotykową. Podkreślił, że opozycja utraciła kontrolę nad sytuacją.
W poniedziałek Akajew wydawał się bardziej skłonny do ustępstw. Oświadczył, że jest gotów podjąć rozmowy z opozycją, pod warunkiem przywrócenia spokoju na ulicach, zarządził też zrewidowanie wyników w tych regionach, gdzie ich wiarogodność kwestionowała opozycja. We wtorek Szef Centralnej Komisji Wyborczej (CKW) oświadczył jednak, że wybory parlamentarne sprzed kilku tygodni są ważne, a wybór większości z 75 deputowanych - prawomocny, choć wczesniej OBWE uznała, że wybory parlamentarne w Kirgistanie z 27 lutego i 13 marca nie odpowiadały międzynarodowym standardom.
Według agencja RIA "Nowosti", napieta sytuacja panuje nadal w południowych regionach Kirgistanu: oskim i dżalalabadzkim, a dowództwo sił milicyjnych w Oszu objął tzw. ludowy gubernator, wybrany 18 marca przez demonstrujących pod egidą opozycji. Dotychczasowy szef miejscowego MSW miał powiedzieć, że jest mu wszystko jedno, komu służy, byleby w regionie panował porządek.
ss, pap