Cullen przyznał się, że aplikował pacjentom śmiertelne dawki leków, aby "ulżyć im w bólu i cierpieniach", ale sąd ustalił, że nie wszystkie jego ofiary były beznadziejnie chore.
Seryjny zabójca uniknął kary śmierci, ponieważ zawarł ugodę z prokuraturą, że przyzna się do wszystkich swych zbrodni, aby ułatwić śledztwo.
Ze względu na luki w pamięci oskarżonego, jak również wskutek tego, że nie wszystkie szpitale wywiązywały się z obowiązku przechowywania kart chorych, sąd nie zdołał zbadać wszystkich zabójstw, do których przyznaje się Cullen.
"Bestia", "pielęgniarz śmierci", jak nazywają go amerykańskie media, siedem razy zmieniał pracę: pięciokrotnie został zwolniony, a dwukrotnie sam odszedł ze szpitala, gdy wydawało mu się, że grunt pali mu się pod nogami.
Szpitale nie wymieniały między sobą informacji dotyczących personelu, w wielu przypadkach prokuratura nie odnalazła też akt chorych, które powinny być obowiązkowo przechowywane, ale ze względu na koszta szpitale się ich pozbywały.
Po wyroku w stanie New Jersey Cullen stanie ponownie przed sądem w Pensylwanii, gdzie jest oskarżony o popełnienie siedmiu zabójstw i trzy usiłowania zabójstwa
pap, ab