Zdobyć albo być

Zdobyć albo być

Nie wiadomo, kiedy poszukiwania polskich alpinistów zostaną wznowione (fot. Wikipedia)
Tomek Mackiewicz był pasjonatem wspinania, ale nie był sportowcem pod żadnym względem. Adam Bielecki jest sportowcem – o tragedii na Nanga Parbat, ewolucji alpinizmu i narodowych wyprawach wspinaczkowych mówi Włodzimierz Kierus.

Mija rok od śmierci Tomasza Mackiewicza. Zginął na Nanga Parbat, górze, którą wielokrotnie próbował zdobyć zimą. Dlaczego człowiek tak uparcie próbuje wejść na jedną górę? Góra czasami potrafi nas uwieść czymś, czego nie ma inna góra, swoją mistyką, wyglądem, urokiem.

Nanga Parbat to ładna góra?

Trudno powiedzieć o niej, że jest ładna jak Matterhorn, Mnich nad Morskim Okiem, Stetind w Norwegii, Uszba na Kaukazie czy Ama Dablam w Nepalu. Te góry powalają na kolana swoim wyglądem, są strzeliste, niedostępne. Ich przeciwieństwem jest choćby Mount Everest. Uważam, że to zwalista kupa kamieni. Kiedyś próbowałem zrobić na kulturoznawstwie doktorat na temat Everestu. Chodziło mi o mit tej góry, po co ludzie na nią wchodzą. Nie badałem alpinistów, lecz ludzi, którzy wybierają się tam komercyjnie, z agencjami. W ich motywacjach analizowałem też występujący w wielu kulturach wątek świętej góry. Czomolungma zawsze była za taką uważana. Jednak w dzisiejszych czasach ta góra nie jest już święta. Nie udało mi się odkryć okruchów mistyki w motywacjach ludzi, którzy chcieli na nią wejść. Pewnie chodzi o to, że jest najwyższa i można się nią pochwalić. Nie wiem jednak tego na pewno, bo przerwałem badania. Nanga Parbat nie jest brzydka, ale też nie powala na kolana, więc między nią a Tomkiem musiała występować jakaś inna relacja. Myślę, że przyczyny uwodzicielskiegodziałania góry nie są takie proste. Często góry uwodzą kogoś urokiem niekoniecznie czytelnym dla innych ludzi. Relacja między alpinistą a górą może być taka jak między kobietą a mężczyzną, oczywiście w dużym uproszczeniu.

W grudniu tego roku ruszy kolejna polska narodowa wyprawa na K2, mimo wcześniejszych niepowodzeń. Tutaj nie chodzi chyba o taką relację? Chodzi o to, żeby zdobyć zimą szczyt.

Ten zdobywczy sposób wspinania jest bardzo „machocentryczny”. W dzisiejszych czasach już z przymrużeniem oka patrzymy na takie podejście. Oczywiście ono nadal funkcjonuje, ale głównie właśnie na wyprawach narodowych, które są przeżytkiem. Takie wyprawy robią jeszcze Koreańczycy czy Chińczycy.

Dlaczego to jest przestarzałe?

Bo to jest tak naprawdę działanie polityczne i propagandowe. Chodzi tu o ambicje narodowe, o pokazanie, że my, Koreańczycy, my, Polacy czy Turcy potrafimy zdobyć taką niedostępną górę. To jest propaganda zewnętrzna, ale też sposób na budowanie tożsamości narodowej, czyli propaganda wewnętrzna. Sportowcy w służbie narodu. Takie podejście przechodzi do lamusa, bo alpinizm ewoluował. Dla jednych wiąże się z wyczynem i rywalizacją, a dla innych z pasją. Alpinistów można podzielić na tych, którzy uważają się za sportowców, i na tych, którzy kochają się wspinać. Tym drugim nie zależy aż tak bardzo, żeby zdobyć szczyt, którego nikt jeszcze nie zdobył. W historii mamy przykład takich różnych podejść do wspinania – Jerzego Kukuczki i Wojciecha Kurtyki. Kukuczka był sportowcem, a Kurtyka poetą alpinizmu, nie wspinał się, żeby podreperować swoje ego i zaimponować innym. Tomek Mackiewicz też był pasjonatem wspinania, a nie był sportowcem pod żadnym względem. Adam Bielecki jest sportowcem. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest nastawiony tylko na rywalizację i nie kocha gór, ale że wszedł na bardziej profesjonalną ścieżkę.

Czym więc różniło się wspinanie Mackiewicza od wspinania podczas wyprawy narodowej?

Największa różnica w wyprawach górskich polega nie tylko na podejściu do wspinania, ale także – podobnie jak w większości spraw w życiu – na ilości pieniędzy do dyspozycji. Na przykład wyprawa na Mount Everest w najtańszym wariancie kosztuje ok. 100 tys. zł, z czego dużą część stanowią pozwolenia albo koszty, których nie da się ominąć z powodu przepisów obowiązujących w Nepalu czy w Chinach. Podobnie jest na Kilimandżaro, gdzie trzeba mieć wynajętego przewodnika, tragarza, kucharza i można wejść tylko z agencją, chociaż można by obejść się bez tego. Takie są zasady: jeśli białasy mają ochotę wchodzić na wysokie góry, muszą się podzielić pieniędzmi z państwami, na terenie których one stoją. Jeśli jednak ktoś się wspina w wyprawie narodowej, ma wygody, których nie ma ten, kto sam zdobywa pieniądze na wyjazd. Kawusia, herbatka, wi-fi w base campie, po prostu luksus. Doceniam takie warunki, bo jeśli mieszkasz przez trzy miesiące na lodowcu, to im większy komfort, tym większe szanse na to, że się wypocznie. A im bardziej wypoczęty wspinacz, tym większa nadzieja na sukces. Z drugiej strony ciepły śpiworek trochę rozleniwia, bo trzeba się z niego ruszyć na zimno.

Ten, kto nie wspina się z wyprawą narodową, nie ma kawusi i komfortu?

Ma, jeśli jest bogatym turystą, który zdobywa Everest z agencją. Jeśli go stać, może mieć wersję all inclusive. W base campie pod Everestem był kiedyś szejk arabski, któremu codziennie dostarczano śmigłowcem świeże ostrygi. Można też nie mieć nic, nawet tragarzy, wtedy trzeba po prostu samemu zapieprzać kilka razy, żeby przenieść rzeczy z hotelu do base campu. Kiedy w 2013 r. byliśmy we trójkę pod Nanga Parbat, działaliśmy wprawdzie w ramach dużej międzynarodowej wyprawy, jednak dołączyliśmy do niej tylko z powodu formalności. Tak naprawdę wszystko robiliśmy sami. Mieliśmy wtedy średnio 80 kg bagażu na osobę – sprzętu, jedzenia, gazu, wszystkich fantów, których potrzebowaliśmy powyżej base campu. Skorzystaliśmy z tragarzy, którzy nam zrobili jeden kurs, a później sami trzy razy kursowaliśmy z base campu do camp 1, trzy-cztery godziny w jedną stronę, a jak już się zaaklimatyzowaliśmy, to godzinę, żeby przynieść resztę rzeczy. To samo dotyczy zaopatrzenia: ile gazu się kupi, czy ma się drogie liofilizaty, czyli suszoną, lekką żywność, i preparaty witaminowe, czy po prostu wsuwa się makaron i kuskus z jakąś najtańszą konserwą. Jeśli kogoś stać, w każdym obozie może mieć oddzielny śpiwór i nie musi go już nosić. Kto ma więcej pieniędzy, ma też lepszy sprzęt i ma go więcej. Jeśli zdecyduje się, że zaporęczuje 1500 m góry, to musi wnieść na nią 1500 m liny, samo się nie wniesie. Jeśli nie ma ludzi do pomocy, nie może brać tej liny za dużo. Wtedy zaporęczuje tylko najbardziej niebezpieczne odcinki, gdzie lecą lawiny, jest stromo, a szczególnie jeśli trzeba je pokonywać wielokrotnie. Jednak duże połacie pozostają niezabezpieczone. Bez poręczówek po ciemku można zabłądzić, nie znaleźć swojego namiotu i... koniec. To samo może się stać nawet w słońcu, na zejściu, kiedy mózg już nie działa dobrze, albo przy załamaniu pogody.

Liny trzeba wcześniej kupić.

Oczywiście. W Pakistanie najczęściej używa się takich biało-niebieskich lin koreańskich, nazywamy je skrętką. To jest jakaś przemysłowa lina, która nie ma nic wspólnego ze wspinaczkową, nie ma atestów, średnio się nadaje, ale jest w miarę tania i dużo ludzi z niej korzysta. Kosztuje 60-70 centów, czyli ok. 2,50 zł za metr. Można też kupić w Polsce linę z atestem, po 6 zł za metr i zapłacić za transport samolotem. Dla mnie to nieosiągalne. Jeśli chcę zaporęczować 1000 m, to nawet ten pierwszy wariant nie jest tani. Im więcej pieniędzy, tym lepsze jest też wyposażenie dodatkowe: śpiwory, kurtki, buty, ogrzewacze, łączność, internet, dzięki któremu można sprawdzić prognozę pogody. Łączność satelitarna jest droga, ale na przykład pod Everestem zrobili infrastrukturę, we wszystkich wioskach dookoła, nawet w base campie jest wi-fi, wystarczy kupić kartę zdrapkę z hasłem. Podobnie jest w base campie pod Aconcaguą, gdzie też jest pełna komercja: pizza, piwo, sauna, internet.

Musi być tam bardzo brudno.

Niestety jest tam syf. Śmieci, odchody, wszystkiego pełno. Któraś z największych agencji zainicjowała pod Everestem akcję typu sprzątanie świata. Znieśli chyba 400 ton śmieci. Jest ich tam mnóstwo. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, bo są przykryte świeżym śniegiem, ale jak śnieg się wytapia, to dramat.

Ten brud to nie tylko śmieci.

Żeby w górach mieć wodę, trzeba stopić śnieg. Pod Aconcaguą, gdzie jest bardzo mało opadów, trzeba ten śnieg bardzo dokładnie oglądać, czy nie jest żółty lub brązowy. Albo zdecydować, który się woli. Wprawdzie pod Aconcaguą dostaje się worek na odchody, który trzeba znieść i się z niego rozliczyć, ale przecież nikt nie sprawdzi zawartości ani nie jest w stanie tego zrobić. O, tutaj jest tylko pięć kup, a powinno być dziesięć – tak to ma wyglądać?

Jak się zdobywa pieniądze na wyprawę narodową, a jak, kiedy jedzie się na własną rękę?

Większość funduszy na ostatnią wyprawę narodową pochodziła z kieszeni podatnika, czyli z Polskiego Związku Alpinizmu albo bezpośrednio z Ministerstwa Sportu czy od spółek Skarbu Państwa. Kiedy organizuje się pieniądze dla siebie, trzeba samemu chodzić do sponsorów. Jeśli jednak nie ma się znanego nazwiska, trudno nawet umówić się na spotkanie. Trzeba znać ludzi osobiście albo mieć szczęście, znaleźć się gdzieś przypadkiem, kogoś spotkać, zainteresować, żeby zechciał wyłożyć pieniądze. Mnie to się nigdy nie udało.

Na wyprawę na Nanga Parbat też nie mieliście sponsora?

Nie. Wszystko było za własne pieniądze. Korzystałem wtedy z serwisu PolakPotrafi, ale niedużo udało się uzbierać, ok. 4 tys. zł, mniej więcej jedną dziesiątą wszystkich kosztów. Większość zarabiam, odkładam, pożyczam.

Nie jesteś na zorganizowanej wyprawie, jedziesz na miejsce i co dalej?

Bez względu na to, czy jadę sam, czy z grupą klientów, załatwiam wszystko na miejscu. Nie mamy rezerwacji, nocleg i transport znajduję, zagadując ludzi na ulicy. Ale to jest właśnie moja kompetencja. Wszystko zależy od tego, czy jesteś tutaj turystą, białasem, potrzebujesz komfortu, wydajesz dolce i za nie wymagasz, czy zbudujesz na miejscu relacje z ludźmi. Jeśli to umiesz, dostaniesz dużo więcej za znacznie mniej pieniędzy. A to jest akurat bardzo prosta umiejętność, po prostu trzeba się otworzyć, być szczerym i traktować ludzi jak równych sobie, nic więcej. Myślę jednak, że ludzie, którzy nie potrafią w ten sposób funkcjonować, mogą mieć problemy, bez względu na to, czy wylądują w Katmandu czy wysiądą na dworcu w Skarżysku-Kamiennej.

Zimą jest taniej?

Tak, bo jest trudniej. Śniegu paradoksalnie jest mniej, bo wiatr go zwiewa, zostaje lód i nawet trudno jest zbudować jamę śnieżną. Dlatego pozwolenia na zimowe wyprawy w Pakistanie są sprzedawane za 5 proc. ceny letniej, a i tak nie ma wielu chętnych. Dzięki trudnościom w zimie nie ma też tylu ludzi, nie ma tej całej komercji. Można być prawie sam na sam z górą.

Jakich wspinaczy jest więcej? Profesjonalistów i sportowców czy pasjonatów?

Pasjonatom trudniej zdobyć pieniądze, więc to ogranicza ich liczbę. Jadąc na wyprawę w Himalaje, trzeba też mieć co najmniej miesiąc urlopu i to wtedy, gdy mówimy o łatwym ośmiotysięczniku i szczęściu do pogody. Raczej trzeba planować więcej czasu. Trzeba też przygotować się fizycznie do wyprawy. Trening, trening, trening. I nie wystarczy squash albo bieganie trzy razy w tygodniu. Jeśli jedzie się na trudną wyprawę, która wymaga naprawdę szybkiego poruszania się, noszenia dużych ciężarów i wspinania się w trudnym terenie, trzeba trenować wydolnościówkę. Nie wystarczy bieganie po płaskim, bo to się zupełnie nie przekłada, trzeba robić podbiegi. Kto mieszka w górach, ma łatwej. Pozostali muszą kombinować, trenować na maszynach, stepperach czy ruchomych schodach. Bieżnie z pochyłem to za mało, chociaż też warto. Do tego jeszcze trzeba trenować w masce w obniżonym tlenie, symulować warunki wysokościowe, ale mało jest urządzeń, które to umożliwiają, i są drogie. Ja na przykład trenuję, biegając z plecakiem po schodach w wieżowcu. Dobrze trenuje się w Tatrach, to daje superkondycję i sprawność poruszania się w terenie górskim, ale nie daje przygotowania do wysokości. To dają Alpy, ale to już są duże koszty. Wszystko to sprawia, że pasjonatom jest trudniej niż profesjonalistom wybrać się na wyprawę.

Wspinacze z narodowej wprawy na K2 byli wyposażeni doskonale, Tomasz Mackiewicz podczas wejścia na Nanga Parbat minimalnie, a jednak nikomu z nich nie udało się bezpiecznie zdobyć celu. Dlaczego?

Zimą na takich górach jak K2 czy Nanga Parbat, niezależnie od tego, czy jedziesz z dużą, oblężniczą wyprawą czy wspinać się stylem alpejskim, twoje szanse i tak są na poziomie kilku procent. Kilku więcej w tym pierwszym wypadku. Trzeba mieć szczęście. Przy tak dużych wyzwaniach szczęście jest nawet ważniejsze niż ilość pieniędzy czy sprzętu. A szczęścia nie da się zapewnić: albo będzie się je miało, albo się nie wejdzie.

Okładka tygodnika WPROST: 6/2019
Więcej możesz przeczytać w 6/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 6/2019 (1872)

  • Prawda nas wyzwoli 3 lut 2019, 20:00 Im ludzie wiedzą mniej o powstawaniu kiełbas i praw, tym lepiej w nocy śpią – powiedział podobno Otto von Bismarck. Może i sen mają lepszy, ale za to gorzej im się żyje w dzień. Z pewnością Żelaznemu Kanclerzowi nie śniło się,... 5
  • Obraz tygodnia 3 lut 2019, 20:00 66 lat o tyle młodsza od Clinta Eastwooda jest Noor Alfallah, producentka filmowa, z którą spotyka się aktor i reżyser …dinozaury były, a ludzie nie mieli żadnej broni nowoczesnej, która pozwoliłaby je zabić. (…) Rzucali kamieniami w... 9
  • Homary wiecznie młode 3 lut 2019, 20:00 To jeden z najdłużej żyjących skorupiaków na świecie. Co jakiś czas odnawia swój organizm, stając się coraz młodszym. Może dożyć ponad 100 lat w doskonałej formie. 13
  • Niedyskrecje parlamentarne 3 lut 2019, 20:00 PO KOLEJNYCH ZATRZYMANIACH PRZEZ CBA na korytarzach sejmowych aż huczy od plotek o tym, kto będzie następny. – Mówi się, że kiedy Sławomir Nowak wróci do Polski, to go zamkną – mówi polityk zaprzyjaźniony z Nowakiem. A chodzi o... 14
  • Info radar 3 lut 2019, 20:00 Platforma Obywatelska może iść sama do wyborów Jeszcze kilka tygodni temu porozumienie między Platformą Obywatelską a PSL w sprawie stworzenia szerokiej koalicji w wyborach do Parlamentu Europejskiego było pewne. Co więcej, doszło nawet... 16
  • Taśmy z opóźnionym zapłonem 3 lut 2019, 20:00 „NIE MAM KONTA. TRZYMAM PIENIĄDZE NA KONCIE MAMY. NIE JEST TO MOJE DZIWACTWO, LECZ EFEKT DOŚWIADCZEŃ. Nie chcę dopuścić do sytuacji, że ktoś bez mojej wiedzy wpłaci na mój rachunek jakieś pieniądze, a na drugi dzień przeczytam o tym... 18
  • Dobrze się czuję jako dziewczyna z giwerą 3 lut 2019, 20:00 Rozmowa z Agnieszką Dygant, odtwórczynią roli „Niani” w filmie Patryka Vegi „Kobiety mafii 2”. 20
  • Ani bomba, ani kapiszon 3 lut 2019, 20:00 Lewo BYŁABY BOMBA, GDYBY NAGRANIA MIAŁY CHOĆ ODROBINĘ PIEPRZU; PODSŁUCHY BEZ PRZEKLEŃSTW TO JAK POTRAWA BEZ SMAKU. Byłaby bomba, gdyby udało się nagrać rozmowy, jakie Kaczyński prowadzi z innymi partyjnymi bossami, np. z Brudzińskim... 21
  • Durczok kontra „Wprost” 3 lut 2019, 20:00 Dlaczego i za co przeprasza wydawca „wprost”? PRZEPROSINY TO WYNIK WYROKU SĄDU OKRĘGOWEGO W WARSZAWIE. Dotyczą one wyłącznie artykułu, w którym opisaliśmy – naszym zdaniem naganne – zachowanie dziennikarza w mieszkaniu na... 22
  • Jak się obronić przed molestowaniem 3 lut 2019, 20:00 Nawet jeśli sprawca molestowania ma silną pozycję w firmie, wysokie stanowisko, jest ogólnie lubiany, jego ofiara nie musi być bezradna. 26
  • Przewodnik Śpiewaka po taśmach Kaczyńskiego 3 lut 2019, 20:00 Taśmy Kaczyńskiego pokazują, że prezes PiS porzucił walkę z układem i postanowił się do niego dostosować. Przez to stracił moralną wyższość nad innymi politykami. 31
  • Nie mieć nic do ukrycia 3 lut 2019, 20:00 Sun Valley to sławny amerykański kurort w stanie Idaho, gdzie Hemingway pisał „Komu bije dzwon”. Celebryci i miliarderzy zwykli zjeżdżać tam na wakacje, spotkania i konferencje. Parę lat temu, jeszcze grubo przed skandalem ze... 35
  • Klan Prezesa 3 lut 2019, 20:00 Od najwcześniejszego dzieciństwa rodzina Tomaszewskich była dla Jarosława Kaczyńskiego wzorem patriotyzmu i źródłem dumy. Teraz stała się przyczyną najpoważniejszych od lat kłopotów politycznych. 36
  • MeToo, Prezesie 3 lut 2019, 20:00 Co mają wspólnego taśmy Kaczyńskiego ujawnione przez „Gazetę Wyborczą” z polskim MeToo? Więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Po ujawnieniu, że prezes PiS Jarosław Kaczyński prowadzi interesy w imieniu swojej partii (choć w... 41
  • Krajobraz po taśmach 3 lut 2019, 20:00 W ostatnią niedzielę stycznia do polityka opozycji zadzwonił pewien prawnik. Pięć godzin razem odsłuchiwali i redagowali taśmy, które od wtorku publikuje „Gazeta Wyborcza”. 42
  • Cios w serce Macierewicza 3 lut 2019, 20:00 Fenomenu tej relacji nie rozumiał nikt. Nawet współpracownicy byłego ministra obrony dziwili się, że Antoni Macierewicz tak długo bronił Bartłomieja M. – Czy ten odpłaci się lojalnością w areszcie? – pytają politycy opozycji. 45
  • Uwodzicielski Robert Biedroń 3 lut 2019, 20:00 Ugrupowanie Biedronia elektryzuje opinię publiczną. Wyborcy zmęczeni wojną PiS i PO dają się uwodzić byłemu prezydentowi Słupska. 48
  • Zdobyć albo być 3 lut 2019, 20:00 Tomek Mackiewicz był pasjonatem wspinania, ale nie był sportowcem pod żadnym względem. Adam Bielecki jest sportowcem – o tragedii na Nanga Parbat, ewolucji alpinizmu i narodowych wyprawach wspinaczkowych mówi Włodzimierz Kierus. 51
  • Nauka o hejcie 3 lut 2019, 20:00 Szkoła powinna uczyć, czym jest mowa nienawiści i jak się bronić przed hejtem. Ale część organizacji katolickich uważa, że wychowanie dzieci to sprawa rodziców. 54
  • Czeski cud 3 lut 2019, 20:00 Najniższe bezrobocie w Unii, rekordowa liczba wakatów i zrównoważona siatka płac. Jak to się stało, że nasz południowy sąsiad wyrasta na światowego gospodarczego tygrysa? 58
  • Hossa Bessa 3 lut 2019, 20:00 Bankrut ścigany W internecie ruszyła strona, na której można kupić dług Ryszarda Krauzego. Wierzyciel ściga biznesmena za niezapłacone 7,6 mln euro. Nie tylko poszukuje osoby, która kupiłaby wierzytelność, ale jest też zainteresowany... 63
  • Orły Wprost nagrodzone 3 lut 2019, 20:00 Gala w Kielcach zainaugurowała IV edycję Orłów Wprost. Tytuł ten otrzymują firmy osiągające najlepsze wyniki. 64
  • Giełda dla rolników 3 lut 2019, 20:00 Rolnik, dokonując sprzedaży towaru za pośrednictwem Platformy Żywnościowej, uzyska gwarancję zapłaty oraz bezpiecznej transakcji. 66
  • Jesteśmy w stanie wojny 3 lut 2019, 20:00 Amerykanie prowadzą przeciw nam wojnę ekonomiczną oraz psychologiczną, by stworzyć atmosferę napięcia i beznadziei wśród Irańczyków. Do tego służą także sankcje – mówi dla „Wprost” wiceprezydent Iranu, Masume Ebtekar. 68
  • Konferencja irańska 3 lut 2019, 20:00 „ZAPROSZENIE PRZEZ POLSKĘ SZEFA PALESTYŃSKIEJ DYPLOMACJI POKAZUJE, ŻE SPOTKANIE W WARSZAWIE nie będzie skoncentrowane wyłącznie na Iranie” – napisał w zeszłym tygodniu na Twitterze Hamid Baeidinejad, ambasador irański w Londynie, a... 72
  • Huawei pod lupą 3 lut 2019, 20:00 Amerykanie już dawno uznali chińskiego giganta technologicznego za poważne zagrożenie. Teraz chcą, żeby to samo zrobili ich sojusznicy. 74
  • Zegar w mózgu 3 lut 2019, 20:00 Teoria dotycząca sposobu, w jaki mózg odmierza czas w skali od milisekund do sekund, nosi nazwę modelu wewnętrznego zegara i opiera się na zasadzie przypominającej działanie zegarów skonstruowanych przez człowieka. 77
  • Bez genetyki nie ma skutecznego leczenia 3 lut 2019, 20:00 Leczenia pacjenta onkologicznego nie powinno się rozpoczynać bez poznania genetycznego tła nowotworów – mówidr hab. n. med. Anna Wójcicka, genetyk. 80
  • Przechytrzyć raka 3 lut 2019, 20:00 Każdy z nas zna kogoś, kto choruje na raka. Biorąc pod uwagę różne czynniki ryzyka, szanse na to, że i my zachorujemy na nowotwór, są dość spore. Jak temu zapobiec? 82
  • Pusta półka melomana 3 lut 2019, 20:00 Renesans płyt winylowych nie pomoże. Ostatnia dekada kompletnie zmieniła sposób słuchania muzyki. Czas prywatnych kolekcji przeminął, a płyta CD oraz kaseta magnetofonowa to największe ofiary rewolucji cyfrowej. 84
  • Między Męskim Graniem a Kwiatem Jabłoni 3 lut 2019, 20:00 Obronną ręką z cyfrowej rewolucji w branży muzycznej wyszła sztuka teledysku. Niestety, współcześnie w Polsce nie poświęcamy jej wystarczającej uwagi. 88
  • Janda, Sundance i naga prawda 3 lut 2019, 20:00 Próba uczciwego opisu rzeczywistości, odkrywanie manipulacji i nadużyć władzy, szansa jednostki, aby wpłynąć na zbiorowość. To kluczowe tematy tegorocznego festiwalu Sundance. W ten nurt wpisuje się także „Słodki koniec dnia”. 92
  • Wydarzenie 3 lut 2019, 20:00 Nieustanna gonitwa Piotr Jan Marczyński, „Obchód”, Wydawnictwo Melanż Sporo lekarzy zajmowało się z sukcesami literaturą. Medycyna była działką Dantego, Johna Keatsa, Antoniego Czechowa, Michała Bułhakowa – pisarzy ze światowego... 95
  • Film 3 lut 2019, 20:00 Anatomia miłości Netflix nie kłania się amerykańskiej, purytańskiej mentalności. Stworzony przez Laurie Nunn brytyjski serial „Sex Education” to komedia o uczuciach, ale przede wszystkim cielesności dzisiejszych nastolatków. Bohater... 96
  • Muzyka 3 lut 2019, 20:00 Gdy zabawa jest bogiem Do muzyki zespołu Weezer nie wolno podchodzić poważnie. Naczelną zasadą amerykańskich wykonawców jest frajda z grania. I dlatego, trochę dla hecy, trochę, żeby wywołać wokół siebie zamieszanie, Weezer... 97
  • Koncert, który nie leczy 3 lut 2019, 20:00 Co pan sądzi o koncercie Dody przeciw nienawiści? To ostatnio dyżurne pytanie wyskakujące przy każdej okazji. Oczywiście szczególnie upodobały je sobie portale plotkarskie. Ale tu potraktuję je poważnie, jak na poważny tygodnik opinii... 99
  • Kulturalna trzynastka 3 lut 2019, 20:00 Katarzyna Warnke AKTORKA FILMOWA I TEATRALNA 100
  • 5 sposobów na brak czasu 3 lut 2019, 20:00 Narzekamy na brak czasu i wzdychamy, że doba powinna trwać dłużej. Na urzędowe wydłużenie dnia na razie się nie zanosi, ale o lepsze gospodarowanie czasem możemy zadbać we własnym zakresie. 101
  • Zrób sobie… Kim Dzong Una 3 lut 2019, 20:00 A może by tak przejść na system północnokoreański? Jedna partia, jeden wódz, jeden przekaz do narodu, a od tych drugich oddzielić się murem? 102

ZKDP - Nakład kontrolowany