Inny rodzaj szorstkości

Inny rodzaj szorstkości

Kiedy w wieku 34 lat debiutowałem, jeszcze nie umiałem mówić wystarczająco dobrze. Kiedy miałem 58 lat, los włączył mi dostęp do właściwych słów i do kamiennego milczenia. To był rok, w którym zginęła tragicznie moja córka – o filmie „Ułaskawienie” i historii swojej rodziny mówi Jan Jakub Kolski.

Korzenie są chyba dla pana ważne?

Sam się w ten wóz z rodzinnymi historiami wprzągłem. Dziadek był rymarzem, więc znam się na tym. Na twarz kantar z okularami, żeby świat nie rozpraszał, na szyję naszelnik, żeby przyczepić chomąto z podkładką. Do kleszczyn postronki i jedziemy.

To skąd pan ma pocisk kalibru 9 mm?

On był główną legitymacją do zrobienia filmu, nadania mu tonu. Pochodzi z gajówki w Chrzemcach, gdzie w nocy z 13 na 14 lipca 1946 r. został zastrzelony przez konfidenta UB Stefana Zająca mój wujo Wacław Szewczyk, brat mamy. Miał dwa pseudonimy – Odrowąż, z czasów AK-owskich, a Orkan z czasów partyzantki niepodległościowej.

Spędził pan w IPN ponad rok przed rozpoczęciem zdjęć do „Ułaskawienia”. Jak wypadła konfrontacja wspomnień z aktami?

W filmie historia jest taka, jak opowiadała mi babcia, która – prawdopodobnie po to, żeby łatwiej jej było myśleć o śmierci syna – mówiła, że został zabity we śnie. W rzeczywistości było inaczej. Stefan Zając sprowokował awanturę, trzech żołnierzy zginęło w strzelaninie, a on sam został ranny. UB zaczęło wyłapywać po kolei partyzantów i stawiać przed sądem. Dzięki ich zeznaniom mogłem ustalić, w którym miejscu tej stodółki kto stał, z jakiej broni i w jakim kierunku strzelał. A potem, idąc za tym, znaleźć przestrzeliny i miejsce, gdzie pocisk mógł zostać. Tkwił w belce. Wydłubałem go na kilka tygodni przed zdjęciami.

Babcia i dziadek podzielili się z panem tą historią, mimo że po wojnie ludzie niechętnie wracali do wspomnień, często je przemilczali.

To zależy, co kto miał do opowiedzenia. Bo przecież jedni ginęli, a inni zdejmowali martwym buty z nóg po to, żeby mieć w czym chodzić. Ta karta, ten los, którym grał mój dziadek, dopiero z dzisiejszej perspektywy wydaje się losem chwalebnym. Wówczas, podobnie jak cicho się słuchało Radia Wolna Europa, tak ściszonym głosem opowiadało się o partyzantce niepodległościowej.

„Odrowąż” po wojnie się ujawnił, a jednak dość szybko przerwał studia i wrócił do lasu. Zastanawiał się pan, co by zrobił na jego miejscu?

A skąd to mogę wiedzieć dzisiaj? Przecież żyję bez ryzyka, z dostępem do wolności. W 1986 r., a miałem wówczas 30 lat, kontrwywiad wojskowy robił poważne starania, żeby wciągnąć mnie do ich służby. Poprosiłem agenta, pułkownika, jak się potem okazało, o spotkanie w miejscu publicznym, przy kinie Śląsk we Wrocławiu. Kiedy wyciągnął kopertę z pieniędzmi i kartkę z prośbą o podpisanie, zrobiłem histeryczny spektakl. Więc może mam w genach tę samą chorobę co wujo i dziadek?

Dlaczego akurat pana próbowali zwerbować?

Może dlatego, że w kościelnym podziemiu robiłem filmy o Solidarności, które potem z Jarkiem Żamojdą przemycaliśmy do Paryża? Odpowiedź „nie wiem” jest chyba najprawdziwsza.

Jak pan definiuje patriotyzm?

Nie definiuję. Może odpowiedź na to pytanie da się znaleźć w samym filmie, ale też jest nią w jakimś stopniu wyjątkowo zgodna i jednomyślna reakcja krytyki. Od Tadeusza Sobolewskiego do Piotra Zaremby.

Zaremba napisał w „Rzeczpospolitej”: „Kolski znalazł niełatwą receptę na sklejenie polskiej wspólnoty filmem o historii”.

Przy czym ja nie rozdawałem racji, mierząc po aptekarsku, żeby było sprawiedliwie. Rozdawałem racje tak, jak czułem, że powinno się je rozdać. Jeśli mi dziadek powiedział, że w Oświęcimiu uratował go Niemiec, to nie mogło zabraknąć Niemca w tej historii. Jak spojrzeć z góry, jest w tym filmie apel, żeby gadać ze sobą. Żeby wytrącić z myślenia przekonanie, że świat jest podzielony na „my” i „oni”. W rezultacie wszyscy jesteśmy „oni”, i wszyscy jesteśmy „my”. Rodzice „Odrowąża” mają dwa spojrzenia na to, co się wydarzyło.

Ojciec mówi w filmie: „Powinien umrzeć w oficerkach”. Matka: „Powinien żyć, skończyć studia, wychować dziecko”. Które podejście jest panu bliższe?

Moja emocja jest zawsze przy babci, bo była najpiękniejszym człowiekiem, jakiego spotkałem. Poprzez sposób, w jaki kochała, jak wybaczała, jak ciężko pracowała, jak współodczuwała ze światem. To mój drogowskaz. Więc bardziej obstaję za nią niż za postawą dziadkową, chociaż obie były kosztogenne. A film właściwie należy się cioci Stasi. Bo mama miała troje rodzeństwa. W kolejności byli: Wacek, Stasia, Heniek, który służył u Andersa, i mama. Ciocia Stasia, 20-letnia dziewczyna, służyła w Związku Walki Zbrojnej. I nagle się okazało, że wujo Wacek jest ciężko ranny po potyczce partyzanckiej i ukrywa się u Sońtów w stodole w Popielawach. Dziadka, szefa rejonu AK, po dekonspiracji wywieziono do Oświęcimia. Moja mama, wówczas mała dziewczynka, została schowana w Lubochni u rodziny. Stasię dali do szpitala w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie lekarz, który był w konspiracji AK-owskiej, zrobił jej fikcyjną operację na ślepą kiszkę. I ona umarła. A może bardziej należałoby zrobić film o babci, która w tej sytuacji musiała chodzić na szaber przez granicę Generalnej Guberni z Rzeszą 20 km tam i 20 z powrotem. Każdego dnia.

Babcia marzyła po wojnie, żeby jej syn został pochowany w spokojnej ziemi, ponieważ UB kilkakrotnie wykopywało trumnę z jego zwłokami. Tym filmem udało się panu spełnić jej marzenie, symbolicznie naprawić rzeczywistość. Ale „naprawia” pan coś jeszcze. Mam na myśli scenę, która nawiązuje do „Popiołu i diamentu” Andrzeja Wajdy. Tam Chrystus wisi do góry nogami, w „Ułaskawieniu” zostaje przywrócony na właściwe miejsce.

Ale kto to robi? Robi to kobieta. Matka. Opiekunka. Ta, która stoi w drugim planie i wysyła dziadkowi jedzenie do Oświęcimia. Chodzi 20 km piechotą do Tomaszowa Mazowieckiego i wraca. Chodzi, wraca, chodzi, wraca. Opowiem jeszcze jedną historię. Mama mi mówiła, że wówczas, kiedy ciocia Stasia umarła w szpitalu, dziadek siedział w Oświęcimiu z numerem 123423, a wujo, ukrywający się w stodole u Sońtów, miał się już trochę lepiej, to ciocia Maniusia – sucha taka ciocia, słabo współodczuwająca, ale radząca sobie dobrze w życiu – piekła chleby. I zostało jej trochę ciasta na bułeczkę. Dała tę bułeczkę mojej mamie, Halince, i powiedziała: „Zanieś Wackowi”. Ale ta bułeczka tak zapachniała, że dziecko nie wytrzymało, zjadło ją, zanim doszło. Akurat babcia wracała z Tomaszowa. Zobaczyła mamę płaczącą na drodze i pyta: „A co się stało, Halinka?”. Mama opowiedziała jej historię. Babcia pocałowała ją w czoło, obróciła się, poszła z powrotem 20 km po to, żeby jakoś ten brak uzupełnić i przyszła z bułeczką. Taka była babcia. Więc za kim ja mogę obstawać? Dziadek też miał format nadludzki, ale nie wierzył we mnie. Powtarzał: „Nic z ciebie nie będzie”.

No i się pomylił.

Zaczynam teraz upatrywać w tym jakiejś przemyślności. Bo dziadek nigdy się nie mylił w swoich wyborach. Był jednym z 300 wariatów, którzy rzucili się na bolszewików pod Arcelinem. Samobójcza szarża, ale odwróciła losy Bitwy Warszawskiej. No więc jeśli takich dokonywał wyborów, to nie mógł bez celu mówić „Eee, nic z ciebie nie będzie”. Może chciał we mnie coś obudzić? Może było mu przykro, że nie potrafi mi powiedzieć: „Słuchaj, kocham cię, jesteś moim superdziwnym, nadwrażliwym wnukiem, który mieszka 300 km od matki i ciągle za nią tęskni, ale bardzo w ciebie wierzę”. Tak sobie teraz myślę.

Z babcią czuł pan silny związek już wcześniej czy dopiero wtedy, gdy zamieszkał pan w Popielawach, mając 11 lat?

Nie, nie, my tam z rodzicami bywaliśmy bardzo często, jeszcze zanim się przeprowadziłem. Wszyscy przepadali za babcią. Jak we wsi Skrzypczyk bił Skrzypczykową, to nikt inny nie szedł do niej spać, żeby ją ochraniać, tylko moja babcia. Trochę też działał autorytet dziadka. Miał metr sześćdziesiąt, ale ludzie znali jego odwagę z wojen i czuli respekt. Skrzypczyk był wprawdzie wielkim chłopem, ale by mu nie podskoczył. Więc babcia zawijała w tobołek pierzynę, poduszkę i mówiła tylko „Skrzypczyk pije”. Dziadek kiwał głową i już było jasne, że babci przez najbliższe cztery dni nie będzie. I ja też kiwałem głową, ale dla mnie to była najgorsza wiadomość, bo oznaczała, że dziadek będzie gotował.

Lepiej wojował, niż gotował?

Nie chciał się dać przekonać do tego, żeby nie dodawać cebuli do zalewajki, więc hasło „Skrzypczyk bije” oznaczało dla mnie „zalewajka z cebulą”.

Trudno było się przestawić z miejskiego życia na wiejskie?

To jest kompletnie inny świat. Pełen atrakcji, jak się przyjeżdża na chwilę, ale jak się tam zaczyna żyć i przyzwyczajać np. do tego, że o piątej rano dziadek budzi wszystkich w domu, bo nie może spać, a potem 4 km w zaspach trzeba zapierniczać do szkoły – to się już robi troszkę inaczej. A tam dzieciom, które siedzą w pierwszych ławkach, lodowe gile zwisają z nosa, bo kto trafi miejscówkę przy piecu węglowym, to już ma inną perspektywę. Inne zwyczaje, inny rodzaj szorstkości. Nie udawało się, że się bije, tylko się naprawdę biło.

Pan siedział daleko od pieca?

Miałem bardzo dobrą miejscówkę, przy samym piecu. Załatwił mi ją Tadzio Mazurek, syn szewca z naszego popielawskiego przysiółka. Był silny, starszy ode mnie i trzy lata z rzędu nie zdawał, więc kiedy przyjechałem do Popielaw, to trafiłem na niego akurat w swojej klasie. Jak mi ktoś podskoczył, to Tadzio załatwiał sprawę. Drugi, który za mną obstawał, to Rysiek Skrzypczyk, syn tej Skrzypczykowej, do której chodziła babcia. Strasznie fajne chłopaki, obaj już nie żyją.

Z czego czerpie pan siłę? Co panu daje napęd życiowy?

Powiem wkurwiająco banalnie i poetycko. Ziemia. Ale żeby pani mnie źle nie zrozumiała. Bo można zobaczyć obraz przytulającego się do drzew miłośnika przyrody, który dokarmia wszystkie zwierzęta świata. Nie. Ja mówię o rozumniejszym przywiązaniu do ziemi, do przyrody i do miejsca. Na przykład przywiązanie do miejsca wyklucza w nim obecność bobrów. Ponieważ w popielawskiej ojczyźnie, którą sobie przywróciłem, nigdy nie było bobrów. One się pojawiły, żeby powalić bardzo dla mnie ważne drzewa, a to jest niewybaczalne.

Ma pan jakąś osobistą wojnę z bobrami?

Tak, mam, ale szanuję je. Są waleczne, uparte, przemyślne, inżynierskie. I mają tak samo silną identyfikację z miejscem jak ja. Od wielu lat z nimi walczę, znam się na tym, i jakby mi zabrakło pieniędzy na robienie filmów, to mogę być ekspertem od łapania i wywożenia bobrów. A wracając do tego, co mi daje siłę, to nieustanne przyglądanie się prostemu światu. Jest w pobliżu mojegodomu rodzina myszołowów – matka, ojciec i dorastający synek, pięknie latają. Mam lisa, który z uporem ukochał sobie to miejsce. Przychodzą trzy jeże – Henio, Rysio i Zdzisio.

Rozróżnia je pan?

Oczywiście. Są trochę inaczej ubarwione i różnej wielkości, Rysio jest najmniejszy.

Muszę wrócić do tego tematu – to niesamowite, że wieś tak zarezonowała w dziecku urodzonym i wychowanym we Wrocławiu.

Ależ „samowite”. Całkowicie „samowite”. Zależy, w jakim to się momencie trafi człowiekowi. Jeśli pomiędzy 11. a 14. rokiem życia – przepadł. Wtedy na sztancy wyobraźni są odbijane pieczęcie. To, na co się patrzy, się odbije. To, z kim się rozmawia, się odbije. To, kogo się dotyka, się odbije. Mój brat i siostra, bardzo ciekawi ludzie, obcowali z czym innym w tamtym czasie i wyrośli na ludzi z wyobraźnią miejską. Gabriel García Márquez trafił do babci do Aracataki mniej więcej w takim wieku i nasiąkł tym na zawsze. Popielawy to moja Aracataca. To bardzo osobisty, organiczny proces. A dalej wszystko zależy od tego, w czym to się odda światu. Czy w chorobie psychicznej, czy w malarstwie, czy w sporcie, czy w filmie. Czy w ogóle się tego nie odda i człowiek nie będzie miał poczucia, że żyje.

W panu ta potrzeba oddania szybko się pojawiła?

Z perspektywy, z której dzisiaj to widzę, rekompensowałem sobie w filmach braki. Miałem deficyt mamy, taty, życia w rodzinie, więc musiałem kręcić historie, w których wszystko było tak jak trzeba. Świat był ładniejszy. Kobiety kochały bardziej. Matki nie wysyłały swoich dzieci do babć. Dlatego mówię, że trochę sobie oddawałem.

Mówi pan ostatnio o sobie „starszy pan” – kokietuje pan czy naprawdę tak myśli?

Trochę kokietuję, a trochę mówię po to, żeby usłyszeć: „Jaki znowu starszy pan, tak świetnie pan wygląda. Czy nadal pan ćwiczy na siłowni?”. Nie czuję się jakoś bardzo stary, umiem się zgadzać na to, że lata mijają. I może dlatego sięgam do tego, co jest naprawdę ważne, kontaktu ze sobą, swoim prawdziwym światem, przyrodą, ziemią?

„Ułaskawienie” wchodzi w dialog z pana pierwszym filmem, „Pogrzebem kartofla”, w którym Grażyna Błęcka-Kolska i Jan Jankowski też tworzą parę ludzi ugodzonych przez wojnę. Historia filmowa zatoczyła koło?

Nie jest tajemnicą, że dostęp do takiego instrumentarium zyskuje się, idąc traktem wiodącym przez cmentarze. Gdy miałem 34 lata – wtedy, kiedy debiutowałem „Pogrzebem kartofla” – jeszcze nie umiałem mówić wystarczająco dobrze. Kiedy miałem 40 lat, też jeszcze nie umiałem. Kiedy miałem 58 lat, los włączył mi dostęp do właściwych słów i do kamiennego milczenia. To był rok, w którym zginęła tragicznie moja córka.

Kolejny film będzie w stronę światła?

Tak, stanowczo. Ten rodzaj, jak by to powiedzieć… przymusu, zobowiązania, wobec którego mnie historia rodzinna postawiła, już się wyczerpuje. Już koniec. Następna będzie „Republika dzieci” – film o dzieciach i mam nadzieję, że dla dzieci. Przygotowany w porozumieniu z moją siedmioipółletnią córką, która wieczorami nasłuchiwała tego, jakie historie mam do opowiedzenia. Target został więc zbadany. Moja jednoosobowa grupa fokusowa temat zaakceptowała.

Okładka tygodnika WPROST: 10/2019
Więcej możesz przeczytać w 10/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 10/2019 (1876)

  • Praca i współpraca zamiast walki i wojny 3 mar 2019, 20:00 Polki i Polacy – w 100-lecie odzyskania niepodległości tytuł Człowieka Roku tygodnika „Wprost” trafił do rodaków. Do nas wszystkich. Za 100 lat niesienia biało-czerwonej godnie i wysoko. 3
  • Człowiek Roku „Wprost” 2018 3 mar 2019, 20:00 Nagrodę Człowieka Roku „Wprost” za rok 2018 kolegium redakcyjne przyznało Polkom i Polakom za 100 lat niesienia biało-czerwonej godnie i wysoko. 4
  • Polki człowiekiem stulecia! 3 mar 2019, 20:00 Na tytuł Człowieka Roku, a nawet stulecia, zasługują przede wszystkim Polki. To one walczyły, pomagały, leczyły, przemycały broń, oświecały ludność. Czas przypomnieć ich nazwiska. 8
  • Gala Człowiek Roku „Wprost” 3 mar 2019, 20:00 Za 100 lat niesienia biało-czerwonej godnie i wysoko oraz w 30. rocznicę obalenia komunizmu redakcja tygodnika „Wprost” przyznała tytuł Człowieka Roku 2018 Polkom i Polakom – ogłosił we wtorek Michał Maciej Lisiecki, prezes PMPG Polskie Media, wydawcy tygodnika „Wprost”. 10
  • Niedyskrecje parlamentarne 3 mar 2019, 20:00 KRZYSZTOF SZCZERSKI, SZEF GABINETU PREZYDENTA DUDY, nazywany w Obozie Zjednoczonej Prawicy nadprezydentem, bardzo się starał o miejsce na liście PiS do europarlamentu. Zależało mu na trzecim miejscu w Małopolsce, za Beatą Szydło i prof.... 16
  • Obraz tygodnia 3 mar 2019, 20:00 26 O tyle miejsc w klasyfikacji przeskoczył Dawid Kubacki podczas narciarskich MŚ w Seefeld. W rezultacie stanął na najwyższym stopniu podium Przegrana Dorota R. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił apelację obrońcy piosenkarki i uznał,... 20
  • Info radar 3 mar 2019, 20:00 Nie chcemy płacić prezydentowej Chociaż małżonka towarzyszy prezydentowi podczas wielu wizyt i spotkań, za pełnienie swojej funkcji nie otrzymuje pieniędzy. Z badań CBOS wynika, że Polacy są przeciwni wynagradzaniu pierwszej damy. Żona... 22
  • Nauczyciele przeciw homofobii 3 mar 2019, 20:00 Rozmowa z Przemysławem Staroniem, Nauczycielem Roku 2018 23
  • Pożegnanie z papieżem 3 mar 2019, 20:00 Rozmowa z Piotrem Adamczykiem, aktorem grającym w najnowszym filmie Patryka Vegi „Kobiety mafii 2”. 24
  • Nie czekamy na rycerza 3 mar 2019, 20:00 W sprawach polityki nie będziemy słuchać żadnego biskupa – deklaruje Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL. 26
  • Piątka (dla) Kaczyńskiego 3 mar 2019, 20:00 Program Zjednoczonej Prawicy na kampanię sprawił, że działacze uwierzyli w możliwość utrzymania władzy po jesiennych wyborach. A mieli co do tego poważne wątpliwości. 30
  • Głęboka ekologia sędzi Olszewskiej 3 mar 2019, 20:00 Media relacjonowały ostatnio w emocjonalny sposób proces 23-letniego mężczyzny, który latem ubiegłego roku zabijał wałęsające się po Zielonej Górze jeże. Sędzia tamtejszego sądu rejonowego Liwia Olszewska wydała właśnie na sprawcę wyrok półtora roku więzienia, co wzbudziło... 34
  • Felieton o palantach 3 mar 2019, 20:00 Palant nie ma narodowości. Więc kiedy jakiś palant mówi, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, inny palant wstawia na Twittera antysemicki post i pozywa do sądu za nazwanie go antysemitą, a grupa palantów robi obciach na... 37
  • 50 najbradziej wpływowcyh Polek 3 mar 2019, 20:00 „WPROST” – JAK CO ROKU NA DZIEŃ KOBIET – PRZYGOTOWAŁ RANKING NAJBARDZIEJ WPŁYWOWYCH POLEK. Podczas redakcyjnej dyskusji odnotowaliśmy, że – niestety – w mijającym roku pozycja kobiet w polityce osłabła. Na szczęście w pozostałych dziedzinach zdecydowanie się jednak wzmocniła –... 38
  • Kobiety sukcesu 3 mar 2019, 20:00 Rośnie nie tylko współczynnik aktywności zawodowej kobiet, ale także ich rola i znaczenie zarówno w biznesie, jak i w polityce czy nauce. Jest to efekt determinacji i ciężkiej pracy. 54
  • Fomly – synonim pożytecznej wygody 3 mar 2019, 20:00 Meble piankowe Fomly – efekciarski gadżet czy przyszłość branży meblowej? 56
  • Zła królowa nauk 3 mar 2019, 20:00 Matematyka uczy logicznego myślenia i argumentacji. Owszem, ale niekoniecznie ta, która mają w szkołach nasze dzieci. 58
  • Wielkie kuszenie Ukraińców 3 mar 2019, 20:00 Lekcje języka polskiego w pracy, miejsca w przedszkolach dla ukraińskich dzieci, czekoladki od Poroszenki w sklepach. Polscy przedsiębiorcy prześcigają się w pomysłach, jak przyciągnąć do siebie Ukraińców. 63
  • Przestajemy się bać atomu 3 mar 2019, 20:00 Poparcie Polaków dla budowy elektrowni jądrowej rośnie. Powinniśmy rozważyć budowę małych reaktorów atomowych – mówi Michał Kurtyka, wiceminister środowiska. 66
  • Hossa Besa 3 mar 2019, 20:00 Kulczyk w CNN W zeszły piątek stacja CNN International wyemitowała reportaż Dominiki Kulczyk pt. „Troubled Waters” [Wzburzone wody – red.], pokazujący problem handlu dziećmi w Ghanie. To pierwsza z serii produkcji, jakie najbogatsza... 68
  • Przewodnik leasingobiorcy 3 mar 2019, 20:00 Ekspert Volkswagen Financial Services radzi, co wolno zmieniać w leasingowanym samochodzie i jak go przygotować do zwrotu. 69
  • Wielkopolskie Orły nagrodzone 3 mar 2019, 20:00 Najlepsi przedsiębiorcy odebrali nagrody w Poznaniu. Gala stała się okazją do dyskusji nie tylko o biznesie. 70
  • Kultura przekrętów 3 mar 2019, 20:00 Miesiąc temu pół Stanów Zjednoczonych wstrzymało oddech, gdy aktor Jussie Smollett opowiedział o pobiciu, którego padł ofiarą w Chicago. 72
  • Pogrobowcy kalifatu 3 mar 2019, 20:00 Samozwańczy kalifat skurczył się do rozmiaru sporego sadu na obrzeżach syryjskiej wioski Baghuz. Jest on wciśnięty między granicę z Irakiem i zakole Eufratu, gdzie 300 bojowników ISIS urządziło sobie ostatni bastion rozległego niegdyś imperium. 74
  • O dyktatorze, który jeździ koleją 3 mar 2019, 20:00 Kim Dzong Un wlókł się pociągiem przez całe Chiny, żeby zrobić Trumpa w konia. Podstęp się nie udał, za to wycieczka krajoznawcza jak najbardziej. 78
  • Wiosna? Wejdź w nią z przytupem 3 mar 2019, 20:00 Wiosna to dobry moment, by oczyścić organizm po zimie i zacząć wiosnę z przytupem. 82
  • Inny rodzaj szorstkości 3 mar 2019, 20:00 Kiedy w wieku 34 lat debiutowałem, jeszcze nie umiałem mówić wystarczająco dobrze. Kiedy miałem 58 lat, los włączył mi dostęp do właściwych słów i do kamiennego milczenia. To był rok, w którym zginęła tragicznie moja córka – o filmie „Ułaskawienie” i historii swojej rodziny... 84
  • Awangarda z mazowieckiej wsi 3 mar 2019, 20:00 Ma 33 lata, mieszka w Kurówku. Jest gejem. I osobą wierzącą. A także artystą i wykładowcą ASP. W Muzeum Sztuki Nowoczesnej otworzyła się wystawa „Daniel Rycharski. Strachy”. Niezwykła. 88
  • Wydarzenie 3 mar 2019, 20:00 Groza wojny To, że Serhij Żadan napisał dobrą powieść, to nic niezwykłego, bo to dobry pisarz. To, że akcja tej powieści dzieje się w czasie wojny, to też nic niezwykłego, bo wojna jest najważniejszym wydarzeniem, w jakie uwikłany... 91
  • Film 3 mar 2019, 20:00 Lepszy świat „Bracia Sisters”, reż. Jacques Audiard, UIP Jacques Audiard nie kojarzy się z westernami. To laureat Złotej Palmy za „Imigrantów”, autor oschłego „Proroka”. Ale może właśnie dlatego „Bracia Sisters” są tak... 92
  • Muzyka 3 mar 2019, 20:00 Widzieć więcej O.S.T.R. potrafi przyciągnąć do siebie nie tylko młodych zbuntowanych, dla których rap jest narzędziem krzyku. To, co nagrywa, ma znaczenie kulturowe, społeczne, a nawet polityczne. „Instrukcja obsługi świrów” jest... 93
  • Książki 3 mar 2019, 20:00 Siła miłości Sebastian Barry, „Dni bez końca”, Grupa Wydawnicza Foksal/WAB Wybitny pisarz irlandzki spojrzał w stronę Dzikiego Zachodu i powstała z tego niezwykła powieść. Nie ma w niej na pierwszym planie zawadiackich kowbojów i... 94
  • Kalejdoskop 3 mar 2019, 20:00 Mocny jubileusz XXV Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi stworzyła i prowadzi Ewa Pilawska, na co dzień dyrektorka Teatru Powszechnego w Łodzi. Impreza to swoista panorama... 95
  • Michał Witkowski: Dzień Kobiet 2019 8 mar 2019, 6:38 Rok temu z okazji Dnia Kobiet rozmawialiśmy sobie o folklorystycznych obchodach tego święta w Peerelu. Doszliśmy do wniosku, że w całej ikonografii epoki nieśmiertelne trzy goździki i pończochy otrzymywały wyłącznie robotnice. 96
  • W pułapce aplikacji 3 mar 2019, 20:00 Na świecie już 5 mld osób korzysta z telefonów komórkowych, z czego połowa używa smartfonów, a co za tym idzie, korzysta z aplikacji. Pytanie, czy popularne apki wciąż tylko ułatwiają nam życie, czy może już przejęły nad nim kontrolę. 98
  • 7 najpopularniejszych aplikacji 3 mar 2019, 20:00 Łukasz Kotkowski Jednym ułatwiają życie, innym zapewniają rozrywkę. Dziś trudno sobie wyobrazić życie bez smartfonów i aplikacji, które można na nich instalować. Oto te, na punkcie których oszaleli Polacy. TikTok GLOBALNY FENOMEN I... 100
  • Nie zaglądam w metrykę i korzystam z życia 3 mar 2019, 20:00 Chęć do poznawania świata rozbudzili we mnie rodzice. To im zawdzięczam swoją miłość do podróżowania, odkrywania, doznawania, która jest moją siłą napędową 102
  • Niebo w gębie po śląsku 3 mar 2019, 20:00 Dodatek szczypty cynamonu i startej skórki lub soku z cytryny nadaje tej mięsnej potrawie charakteru. 104
  • Zrób sobie… Terleckiego 3 mar 2019, 20:00 Wicemarszałek Sejmu jest konstrukcją tak nieskomplikowaną, że jego model złożyłoby każde dziecko na zajęciach z prac ręcznych. Tylko czy dzieci nie wystraszyłyby się efektu końcowego? 106

ZKDP - Nakład kontrolowany