Zabawy z bronią

Zabawy z bronią

Najbardziej widowiskowy proces w historii Ameryki
"Jeśli spróbujesz wyjść, odstrzelę ci mózg!" - tak Phil Spector, legendarny producent muzyczny, miał się zwracać do Devry Robitaille, swojej asystentki i kochanki, trzymając w ręku naładowaną broń. Spector stanie przed sądem oskarżony o zabójstwo, ale nie Devry Robitaille, lecz aktorki Lany Clarkson.
Przykład Devry ma pokazać, jak Spector postępował ze swoimi kochankami, także z Laną. Proces rusza 16 kwietnia. Będzie transmitowany przez telewizję - po raz pierwszy od czasu słynnej rozprawy O. J. Simpsona z 1995 r. W istocie będzie to proces na skalę globalną i największe sądowe widowisko w historii Ameryki.

Lana Clarkson, była gwiazdka filmów klasy B, zginęła w kalifornijskiej posiadłości Spectora od strzału prosto w usta

Brudny Phil
"Znać go - to kochać go" - taki tytuł nosił jeden z pierwszych przebojów Phila Spectora. Wtedy te słowa do niego pasowały. Przede wszystkim dzięki "Ścianie dźwięku", nowej technice nagrywania, który zrewolucjonizował muzykę rozrywkową. Eksperci uważają, że bez "Wall of Sound" nie byłoby ówczesnych sukcesów The Beatles, Tiny Turner czy Leonarda Cohena. Pod koniec lat 70. gwiazda producenta zaczęła gasnąć. Na chwilę głośno zrobiło się o nim w 1989 r., gdy jego nazwisko umieszczono w alei sław rock'n'rolla. Spector dostał też dwie nagrody Grammy za całokształt twórczości. Ostatnio informacje o nim pojawiały się głównie z powodu ekscesów alkoholowych i skandali z użyciem broni.
Strzał w usta
Prokurator Doug Sortino do zeznań przed sądem namówił cztery inne kochanki Spectora, którym ten miał też grozić bronią. Oskarżony zaprzecza, ale to tylko zaostrza apetyt przed konfrontacją na sali sądowej. - Proces Spectora będzie przypominał "Kryminalne zagadki Miami". Brak w nim twardych dowodów zbrodni, więc o wyroku zdecydują specjaliści od poszlak i umiejętnie dobrani świadkowie - mówi "Wprost" Jim Hammer, kalifornijski komentator sądowy. A to gwarancja nieoczekiwanych zwrotów akcji na sali sądowej. Zwłaszcza w wypadku odpowiedzi na pytanie, co się wydarzyło w poniedziałek 3 lutego 2003 r. między 3.00 a 5.00 rano. Rzecz się działa w Pyrenese Castle, posiadłości Spectora.
2 lutego 2003 r. wieczorem Spector wsiadł do swego czarnego mercedesa i kazał szoferowi się zawieźć do ulubionych hollywodzkich knajp. O 1.00 był w House of Blues. Tam spotkał Lanę Clarkson, byłą gwiazdę kina klasy B (jej najsłynniejsze dzieło to "Królowa barbarzyńców"), która dorabiała jako hostessa dla najlepszych klientów. Aktoreczka nie rozpoznała słynnego producenta. Spencer zrobił z tego powodu dziką awanturę menedżerowi klubu, a ten przykazał Clarkson, by obchodziła się z gościem jak z jajkiem. Wzięła sobie jego słowa na tyle do serca, że po 2.00 zgodziła się pojechać do posiadłości Spectora. O 3.00 para została sama. Dwie godziny później kierowca usłyszał strzał. Kiedy pobiegł do domu pryncypała, zobaczył Spectora z pistoletem w dłoni. Mówił: "Chyba kogoś zabiłem".
Dziś producent wszystkiemu zaprzecza. "Nie jest moją rolą wyjaśnić, czemu Clarkson odebrała sobie życie. Moją rolą jest wyjaśnić, że nie mam i nie miałem nic wspólnego z jej śmiercią" - powiedział w wywiadzie dla BBC. Śmierć aktoreczki rzeczywiście wyglądała na samobójstwo - zginęła od strzału w głowę, po tym jak lufa znalazła się w jej ustach. No i rewolwer, z którego zginęła Clarkson, nie był zarejestrowany na Spectora. Choć ten ma w domu ogromne ilości broni palnej - jest znanym kolekcjonerem.

Kitoodporny sędzia
Ustalanie sprawcy to jedno, a spektakl sądowy to drugie. A Spectorowi zależy przede wszystkim na spektaklu. Za każdym razem, gdy stawia się do sądu, zachowuje się tak, jakby cały poprzedni dzień oglądał taśmy z nagraniami procesu Michaela Jacksona. Szokuje już samym wyglądem: nosi wielkie nastroszone blond afro, ubiera buty na wysokich obcasach, wdziewa płaszcze przypominające surdut. Obwiesza się ekstrawagancką biżuterią. Nie stroni od efektownych wypowiedzi - prokuratora porównał na przykład do Adolfa Hitlera. Wybrał adwokata Bruce'a Cutlera, który chlubi się tym, że jednym z jego klientów był John Gotti, nieżyjący już boss nowojorskiej mafii.
Już teraz wiadomo, że rozprawa Spectora będzie co najmniej hitem medialnym na miarę procesu O.J. Simpsona z 1995 r. Finał tamtego procesu oglądało 142 mln mieszkańców USA. - Amerykanie mają obsesję na punkcie prawników i celebrities. Dlatego procesy znanych ludzi cieszą się u nas powodzeniem porównywalnym z największymi wydarzeniami sportowymi i serialami - wyjaśnia Jim Hammer.
Dramaturgię spektaklu gwarantuje również osoba sędziego. Larry Fidler, który poprowadzi proces, w 1999 r. nie zawahał się posłać na rok za kratki Scotta Weilanda, wokalistę rockowej grupy Stone Temple Pilots, za posiadanie narkotyków. Przewodniczył także rozprawie przeciwko synowi Marlona Brando - Christianowi, oskarżonemu o nielegalne używanie broni palnej. Przylgnęła do niego etykieta bullshit detector - wyjątkowo czułego na próby wciskania mu kitu.

Amerykańska obsesja
Sprawa Spectora jest podobna do procesu O.J. Simpsona jeszcze z innego powodu - proces producenta sprowokuje debatę o drugiej poprawce do konstytucji, która każdemu Amerykaninowi przyznaje prawo do posiadania broni. Podobnie było w wypadku Simpsona. Historia futbolisty, którego oskarżono o zamordowanie żony i jej kochanka, wywołała wielką dyskusję o podziałach rasowych w USA. Mimo że wina Simpsona była bezsporna, jego obrońcom udało się doprowadzić do uniewinnienia. Udowodnili, że sędziowie kierowali się rasistowskimi pobudkami. Podobna batalia - z bronią palną w tle - szykuje się i teraz. - Na punkcie broni Amerykanie mają zbiorową obsesję - mówi "Wprost" Zach Ragbourn, zastępca dyrektora Brady Campaign, organizacji lobbującej za ograniczeniem prawa do posiadania broni.
Spector jest wymarzonym przykładem amerykańskiej obsesji na punkcie broni. Nie dość, że ją kolekcjonował, to jeszcze uwielbiał się nią bawić. John Lennon czy członkowie zespołu The Ramones opowiadali, jak Spector bawił się pistoletami w trakcie rozmowy z nimi. Podobno w czasie jednej z sesji nagraniowych, podczas sprzeczki, przyłożył rewolwer do głowy Steviemu Wonderowi. I nie był to ponoć incydent odosobniony. Ale opinia maniaka broni nie musi działać na niekorzyść Spectora - właśnie z powodu amerykańskiej obsesji na punkcie broni. - To, że ktoś zginął od kuli, nie oznacza, że noszenie broni jest złe - podkreśla w rozmowie z "Wprost" Robert Levy, analityk z konserwatywnego Cato Institute. Nie ukrywa, że jego sposób myślenia podziela wielu Amerykanów. Adwokaci zamierzają wręcz oprzeć linię obrony Spectora na jego zauroczeniu militariami. Chcą dowieść, że ich klient wprawdzie często bawił się bronią, ale nigdy jej nie użył. Nie mógł więc zabić Clarkson.
Podbudowy swej argumentacji prawnicy szukają w historii. Gdy w XIX wieku wprowadzano drugą poprawkę do amerykańskiej konstytucji, posiadanie broni nazwano jedną z głównych swobód obywatelskich. "Żaden wolny człowiek nie powinien być pozbawiony prawa do użycia broni" - miał wówczas powiedzieć Thomas Jefferson.


Najgłośniejsze medialne procesy
  • Lizzy Andrew Borden - w 1892 r. została oskarżona o zabójstwo ojca i macochy. Wyjątkowo okrutny sposób ich zamordowania (za pomocą kilkudziesięciu uderzeń siekierą) sprawił, że media ze szczegółami relacjonowały przebieg procesu. Ostatecznie Borden została uniewinniona.
  • Bruno Hauptmann - pierwszy "największy proces XX wieku". Hauptmann został oskarżony o porwanie i zamordowanie syna Charlesa Lindberga. Rozprawa (zakończona wyrokiem śmierci) stała się wydarzeniem medialnym, a w 1976 r. powstał nawet film - w rolę Hauptmanna wcielił się Anthony Hopkins.
  • O.J. Simpson - słynny futbolista amerykański stanął w 1995 r. przed sądem oskarżony o zabicie żony i jej kochanka. Już jego aresztowanie (poprzedzone efektownym pościgiem policji) transmitowała telewizja. Każdy kolejny dzień podnosił temperaturę, aż do zaskakującego finału, czyli uniewinnienia Simpsona.
  • Martha Stewart - znana bizneswoman oskarżona o malwersacje finansowe stanęła przed sądem w marcu 2004 r. We wrześniu rozpoczęła pięciomiesięczny pobyt w więzieniu (zwolniona w marcu 2005 r.), przez kolejne pięć miesięcy nosiła na nodze bransoletkę, monitorującą jej ruchy.
  • Michael Jackson - słynny piosenkarz przed sądem w Santa Maria w 2005 r. bronił się przed oskarżeniami o molestowanie 13-letniego chłopca. Proces zamienił się w cyrk medialny (Jacksonowi zdarzało się tańczyć przed gmachem sądu) i skończył uniewinnieniem gwiazdora.
Okładka tygodnika WPROST: 15/2007
Więcej możesz przeczytać w 15/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 15/2007 (1268)


ZKDP - Nakład kontrolowany