Ryba po polsku - Pamięć Narodowa SA

Ryba po polsku - Pamięć Narodowa SA

Przetargi na teczki znacznie podreperują budżet państwa i wzmocnią złotówkę
Wszyscy się teraz zastanawiają, jak rozwiązać po wyroku Trybunału Konstytucyjnego problem lustracji. Otóż ja mam rewelacyjny projekt - komercjalizacji Instytutu Pamięci Narodowej. Trzeba zamiast IPN powołać jednoosobową spółkę skarbu państwa pod nazwą Państwowe Przedsiębiorstwo Pamięć Narodowa SA. Przedsiębiorstwo mogłoby pobierać stałe, oczywiście wysokie opłaty za udzielanie obywatelom wglądu do ich własnych teczek. Nie za złotówkę od strony, jak proponuje LPR, ale godziwe pieniądze, których wysokość można uzależnić od liczby ukrytych w teczce informacji wrażliwych. Im więcej wspomnień bujnej młodości, tym wyższa opłata. Szczególnie jurnym własna instytucja kredytowa PPPN SA, Bank Pamięci Narodowej, udzielałby pożyczek i kredytów hipotecznych. Na wgląd do teczek cudzych można by urządzać przetargi zamknięte. Do udziału zapraszać trzeba obwieszczeniami publicznymi tylko wybranych oferentów. Na przykład: "PPPN SA zaprasza przedstawicieli PiS, PO, PSL, LPR i LiD do udziału w przetargu zamkniętym na dostęp do teczek kierownictwa Samoobrony. Cena wywoławcza tyle i tyle. Wadium w wysokości 10 procent należy wpłacić przelewem lub gotówką w kasie przedsiębiorstwa". Tak samo można wezwać redakcje gazet (i czasopism) do udziału w przetargu na teczki, dajmy na to, redaktorów "Gazety Wyborczej". Ale najprościej i z pewnością najbardziej dochodowo byłoby organizować przetargi otwarte. Ogłaszać licytacje teczek na portalu Allegro. Kto da więcej, dostaje teczkę. Przy okazji dowiedzielibyśmy się, kto ma w Polsce największe przebicie. Coś mi mówi, że najdrożej poszłyby teczki najwybitniejszych przeciwników lustracji.
Oczywiście, musiałyby być pewne ograniczenia. Wykluczeni z licytowania byliby agenci obcych wywiadów, chyba że ujawniliby się uprzednio ministrowi Macierewiczowi. Wtedy także ich teczki można by wystawić na licytację. Dokumenty zbrodni hitlerowskich, które też przechowuje IPN, można korzystnie sprzedać za euro do Niemiec, dokumentami zbrodni stalinowskich natomiast zapłacić Rosji za ropę i gaz.
Jest to projekt, który powinni poprzeć wszyscy, bo nie tylko ustanowi jasne i uczciwe kryteria dostępu do archiwów, ale także znacznie podreperuje budżet państwa i wzmocni złotówkę. Bardzo liczę w tej sprawie na panią minister finansów Zytę Gilowską, która nie będzie miała konfliktu interesów, bo jej teczka już na licytację nie trafi. LPR można przekonać przeznaczeniem części wpływów na becikowe albo program przymusowego leczenia gejów. Samoobronę natomiast - przekazaniem sporych kwot na podwyżki płac dla krewnych i znajomych Andrzeja Leppera. Aleksandra Kwaśniewskiego i jego zwolenników z Ruchu na rzecz Demokracji trzeba nakłaniać perspektywami - kiedy PPPN SA okrzepnie finansowo, zostanie sprywatyzowane i wprowadzone na giełdę jako Pamięć Narodowa SA, posiadacze kontrolnych pakietów będą uprawnieni do zabrania własnych teczek do domu i przyniesienia na ich miejsce innych. Nie ma wątpliwości, że przy życzliwej pomocy ukraińskich oligarchów osoby skupione wokół Aleksandra Kwaśniewskiego będzie stać na uprzywilejowane pakiety udziałów.
Oczywiście i przy takim zgodnym z zasadami rynku rozwiązaniu będą ofiary. Trudno. Jedni dziś idą z torbami, inni będą odchodzić z teczką, ale i ze świadomością, że nie na darmo donosili w epoce gospodarki planowej, skoro teraz przyczyniają się do powiększania dochodów państwa i wzrostu dobrobytu. Niewykluczone, że zyskają też sobie szacunek społeczny.
Jest jeszcze jeden problem związany z lustracją i orzeczeniem trybunału. Jako człowiek ruchliwy medialnie i praworządny złożyłem siedem oświadczeń lustracyjnych. Listem poleconym, choć dwie instytucje publiczne, Polskie Radio i TVP, domagały się, żebym je dostarczył osobiście, od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do 16. Teraz z nakazu trybunału te oświadczenia zostaną mi odesłane. Zastanawiałem się, co z nimi zrobić. Spalić, zapisać w testamencie potomnym, przekazać do Muzeum Czynu, Wyczynu i Zaczynu? Postanowiłem je odesłać do najwłaściwszego miejsca, to znaczy do Trybunału Konstytucyjnego, i okazać w ten sposób swoją wdzięczność za troskę. Apeluję do wszystkich, którzy dostaną oświadczenia z powrotem i podobnie jak ja nie wiedzą, co z nimi począć, aby poszli w moje ślady. Trybunał Konstytucyjny to najwłaściwsze miejsce do archiwizowania pamiątek po idiotach, którzy przejęli się i prawem, i stojącą za nim ideą moralną.
Okładka tygodnika WPROST: 21/2007
Więcej możesz przeczytać w 21/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 21/2007 (1274)


ZKDP - Nakład kontrolowany